Optymista uważa, że już gorzej być nie może

0
flower-629984_1280

A pesymista? Owszem – może. Czwarty stopień zagrożenia terrorystycznego, każdego dnia nowe doniesienia o strzelaninie w porachunkach kryminalnych gangów, w których do połowy września 2023 roku zginęło już 39 osób.  Taki obraz Szwecji dominuje już od bardzo dawna.

Na razie nie wygląda na to, żeby policji udało się powstrzymać tę spiralę przemocy i zabójstw. Już zeszły rok był rekordowy w ilości osób, które zginęły w porachunkach między gangami – zginęło 60 osób. Przy tempie eskalacji tego konfliktu, w tym roku zapewne padnie nowe niechlubny rekord. Jednocześnie trwa wciąż dyskusja, czy można zabronić publicznego palenia koranu przez garstkę fanatyków, czy zamiast bezpieczeństwa i nie prowokowania zamieszek, ważniejsza just wolność słowa i manifestacji. Bez jasnej odpowiedzi, co ważniejsze. Pomijając już sprawę moralnej oceny palenia jakichkolwiek świętych ksiąg, czy jakichkolwiek książek – które to akty nigdy do niczego dobrego nie prowadziły, trudno zrozumieć, że na tego typu prowokacje nie ma zdecydowanej odpowiedzi.

A o ileż to prostsza sprawa do załatwienia od tej przerażającej fali strzelanin, w której giną nie tylko gangsterzy, ale ich rodziny i przypadkowe osoby. Mafie narkotykowe zarządzane przez imigrantów tureckich, greckich, somalijskich i irackich sterroryzowały całe państwo. Dojdzie do tego, że w Szwecji, gdzie jeszcze jakiś czas temu nie trzeba było zamykać drzwi swoich domów, by mieć pewność, że nikt obcy nie wejdzie i nic nie ukradnie, trzeba będzie nie tylko żyć za pancernymi drzwiami, ale też z ostrożnością poruszać się po mieście. To oczywiście obraz wyolbrzymiony, ale dawne poczucie bezpieczeństwa i spokoju zostało zagrożone.

Dzisiaj to nie Rinkeby w Sztokholmie, Rosengård w Malmö czy Hammarkullen w Göteborg są problemem – zresztą w niemal każdym większym czy mniejszym mieście są dzielnice zamieszkały w większości przez imigrantów. Fala przemocy rozlała się po całej Szwecji, nawet do tak zwanych ”dobrych dzielnic”. Można oczywiście przypisać ten ponury obraz zabójczych porachunków coraz liczniejszej imigracji, ale nie do końca jest to prawdziwe. Sprawcami i ofiarami są nie tylko reprezentanci tych najliczniejszych ostatnio grup nowych imigrantów, wręcz przeciwnie – w mafijnych strukturach znajdujemy kolejne pokolenia już w w Szwecji zasiedziałe i tutaj wychowane. I nie tylko pochodzenia tureckiego, somalijskiego czy irackiego – wśród zamachowców byli i Kurdowie i Polak. Wyjaśnienie dlaczego tak się dzieje, wymagałoby socjologicznej rozprawy.

Gdy do tego obrazu niepokoju dodamy jeszcze sytuację ekonomiczną, inflację (która mimo iż powoli spada, nadal nie oznacza, że coś jest tańsze), plus negatywny obraz Szwecji prezentowany przez m.in. rządy tureckie i węgierskie blokujące złośliwie akcesję Szwecji do NATO, czy wykorzystywanie szwedzkich problemów do polityki na użytek wewnętrzny przez niektórych satrapów (vide Kaczyński) – rysuje się obraz ”państwa w ruinie”. Nieprawdziwy, przesadzony, niezniuansowany.

Według przypowieści biblijnych po siedmiu latach tłustych przychodzi siedem lat chudych. Te tłuste skończyły się w 2020 roku, gdy nasze życie odmieniła pandemia. Już wtedy światowe media i portale społecznościowe zalała fala krytyki Szwecji za jej ”liberalne” podejście do pandemii, gdzie niemal wbrew całemu światu nie wprowadzono całkowitego lockdownu – co, jak się okazało, mądrym posunięciem. Ale fali krytyki wobec Szwecji nie zrewidowano nigdy. Gdy skończyła się pandemia, rozpoczęła wojna na Ukrainie, a zagrożenie ze strony rosyjskiej hegemonii stało się bardziej konkretne niż kiedykolwiek wcześniej. I jeszcze światowa recesja pogrążyła Szwecję mocniej niż innych – chociaż trudno wytłumaczyć dlaczego.

Jeśli do tego obrazu dołożymy pierwszy rok rządów bloku ”partii mieszczańskich” (używając starego podziału), który z pewnością rozczarował wielu wyborców – to z pewnością trudno optymistycznie patrzeć w przyszłość. Okazało się bowiem, że wyborcze obietnice formułowano na wyrost, a ich realizacja wcale nie jest taka prosta. A to oczywiście przekłada się na społeczne zaufanie do polityków. Będzie miało swoje konsekwencje.

Zmienił się świat, zmieniła się też i Szwecja. Nic nie jest tak jak było. Światowa pandemia, klimatyczna apokalipsa – pożary, powodzie, tragiczne trzęsienia ziemi – wszystko razem: miliony ofiar. Recesja, nowa wojna w Europie, która przy najgorszym scenariuszu może być zalążkiem kolejnej wojny światowej, wreszcie coraz większa polaryzacja wielu społeczeństwa, w których do władzy dochodzą autokraci i nieodpowiedzialni szaleńcy, buduje obraz świata pełnego niepewności i niepokoju. Jeśli wierzyć biblijnym opowieściom zbliżamy się właśnie do połowy lat ”chudych”. Od 2027 roku będzie już pod górkę…

St.S.

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer