Biedni-bogaci emeryci

0
wallet-3548021_1280

W publikowanym niedawno wywiadzie dla ”Dobrego Tygodnia” Andrzej Rosiewicz wyznał, że jego emerytura wynosi zaledwie 590 złotych miesięcznie — kwota, która jest niewystarczająca nawet do pokrycia podstawowych potrzeb. W prasie plotkarskiej powrócił także temat Krzysztofa Cugowskiego, który zasłynął jako wokalista Budki Suflera, a teraz w centrum uwagi znalazła się jego emerytura szacowana na około 1,7 tys. zł. Maryla Rodowicz ma około 1,6 tys. zł emerytury, Małgorzata Potocka 1,2 tys. zł, a Laura Łącz czy Alicja Majewska — nieco ponad 1 tys. zł. Rzadko kiedy deklarowane kwoty przekraczały 2 tys. zł. Z kolej już blisko dekadę temu furorę zrobiło wyznanie Marka Piekarczyka (dawniej lidera zespołu TSA), który mówił o przewidywanej emeryturze na poziomie… niecałych 8 zł.

Od jakiegoś czasu w gazetach i na portalach społecznościowych, głównie na Facebooku pisze się o polskich artystach, pisarzach i aktorach, którzy dosłownie płaczą i lamentują, jak to polski system polityczny, a raczej ekonomiczny, ich pokarał. Że po tylu latach nikt ich teraz nie docenia, a po latach pracy – często 50ciu lub 60ciu, otrzymują teraz skandalicznie małe emerytury. Nie mogą za to wyżyć i skazani są na pracę do końca życia.

Na Facebook nasila się hejt przeciwko narzekającym – nazywani są bezczelnymi żebrakami, czy nawet oszustami. Ale czy naprawdę ci biedni artystyści-emeryci zasługują na te wiadra pomyj wylewane na nich często przez użytkowników Facebooka? Faktem jest, że rzeczywiście otrzymując głodowe emerytury. Tyle tylko, czy sami zdają sobie sprawę, dlaczego tak się dzieje?

Może trzeba im uświadomić, jak działa system emerytalny. Emerytura to ich własne zaoszczędzone pieniądze wypłacane teraz każdego miesiąca z Funduszu Emerytalnego. A więc – kto nie wpłacał pieniędzy na fundusz, nie może dzisiaj wyciągać ręki i nie upominać się o nie swoje pieniądze. Taka jest bolesna prawda. Często ludzie pracujący przez całe życie na tzw etacie, dzisiaj dostają niskie emerytury, gdyż ich zarobki też były niskie. Ci co zarabiali „dyrektorskie pensje” otrzymają więcej. To dość prosta konstrukcja.

Wielu przedstawicieli tzw wolnych zawodów w ogóle nie płaciło składek emerytalnych. Ich podatki  od zarobków były mniejsze niż płaciły osoby zatrudnione na etatach w zakładach pracy. Wówczas nikt nie zaprzątał sobie głowy tym, co będzie później, gdy trzeba będzie „zejść ze sceny” i – jak inni – zostać emerytem. Znałem to środowisko dość dobrze i wiem, że ludzie tak zwanych wolnych zawodów,   pracujący na umowach zleconych, czy umowach o dzieło, zarabiali wtedy naprawdę bajeczne sumy. Często wielokrotnie większe niż przeciętny Kowalski. Najbardziej znani artyści grali często dwa koncerty dziennie. Byli młodzi i często wydawali swoje pieniądze na ”hulanki i swawole”. Inni – ci  bardziej rozważni – inwestowali swoje pieniądze w wille, drogie apartamenty, luksusowe domy turystyczne, hotele i restauracje, często zakładali firmy dające niezłe dochody. W ostatnich czasach, od kiedy Polska jest w Unii Europejskiej, wielu przedstawicieli branży artystycznej lub aktorskiej inwestuje w domu w Portugalii, we Włoszech, Hiszpanii czy Tajlandii.

Ale i w tych przypadkach również trzeba być świadomym, że w swoim planie ekonomicznym należy umieścić składki zdrowotne i emerytalne dotyczące kraju w którym się zamieszka. Znam przykład kolegi, który w Polsce był znanym muzykiem. Przeprowadził się do Tajlandii i przy pierwszej ciężkiej chorobie okazało się, że szpital nie może go operować dopóki nie wpłaci pieniędzy (setki tysięcy  dolarów), których on nie miał.

Faktem jest, że informacja o składkach emerytalnych w czasach PRL była zła, a może nawet zupełnie jej nie było. Sam wielokrotnie pracowałem na umowę-zlecenie i po odbytej imprezie kasjer wypłacał gotówkę. I to wszystko. Brakowało na druku umowy jednego paragrafu, który powinien być napisany dużymi literami: NIE POTRĄCONO SKŁADKI EMERYTALNEJ. Każdy pracujący na zasadach umowy o dzieło bądź umowy-zleceniu byłby bardziej świadomy co go czeka w przyszłości. Tym bardziej, że każdy miał możliwość dobrowolnie samemu wpłacać pewien procent od zarobków na fundusz emerytalny. Dzisiaj dostawaliby godne pieniądze.

Narzekanie dawnych gwiazd na niskie emerytury nie zasługuje na hejt w Internecie, ale… Pewne jest jedno: wbrew temu co mówią, nie przymierają głodem. Przecież czytając inne plotkarskie gazety, ci sami „biedni-bogaci artyści” udzielając wywiadów, opowiadają o swoich luksusowych urlopach, pokazują swoje samochody warte setki tysięcy złotych, nieruchomości warte miliony. Wygląda to nieco na podwójną moralność.

Skoro tak im ciężko to może warto im zasugerować jakieś rozwiązanie, które w wielu krajach europejskich funkcjonuje znakomicie. Na pewno w Polsce też ten system działa. Tu dobra i uczciwa rada: EMERYTURA POD ZASTAW HIPOTECZNY. Jak to działa? ”Wizją hipotecznej emerytury jest poprawa jakości życia emerytów. Pomaga seniorom uwolnić pieniądze, które w przeciwnym razie są zablokowane w ich domu, willi lub domku letniskowym. W prostych słowach, emerytura hipoteczna jest trochę jak wcześniejsze wycofanie zysków z domu. Pożyczka jest zatem całkowicie nieamortyzowana. Twoje codzienne wydatki nie są zwiększane. Koszty odsetek są dodawane do pożyczki na bieżąco, ale są spłacane tylko wtedy, gdy dom jest sprzedawany lub w przypadku śmierci”.

Oczywiście z zastrzeżeniem, że nie wszystkie gwiazdy inwestowały w nieruchomości…

Marek Lewandowski

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer