Villqist a`la Ilke
Kim jest Ingmar Villqist? Naprawdę nazwy się Jarosław Świerszcz i jest dzisiaj jednym z najbardziej popularnych polskich dramatopisarzy.
Urodził się w 1960 roku w Chorzowie. Jest historykiem sztuki, wykładowcą warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych i założyciel nieinstytucjonalnego Teatru Kriket w Chorzowie.
To wielki talent dramatopisarski. Villqist, który pisze o podstawowych uczuciach: miłości, nienawiści, lęku przed śmiercią, może uwolnić polską dramaturgię od języka groteski i absurdu, który zdominował teatr XX wieku i wprowadzić nas w inne myślenie o człowieku – pisał Roman Pawłowski.
W dramatach Villqista znać wyraźny wpływ psychologicznego, skandynawskiego stylu pisania dla teatru.
Aktorzy muszą go kochać, bo pisze wymarzone role, wielowarstwowe, z przeszłością, która powraca między kwestiami. Za skandynawskimi klasykami wierzy bowiem, że wszystko, co najważniejsze, zdarzyło się przed podniesieniem kurtyny, a to, co oglądamy, to finał popełnionych kiedyś czynów – czytamy w ”Gazecie Wyborczej”.
Villqist jest autorem kilku dramatów chętnie granych przez polskie teatry: OSKAR I RUTH, NOC HELVERA, cykl jednoaktówek BEZTLENOWCE. NOC HELVERA to ekspresjonistyczny dramat o związku Karli, opiekunki i jej podopiecznego, opóźnionego w rozwoju Helvera. Helvera fascynuje faszyzm – nie sama ideologia, której pojąć nie zdolny, ale wymiar widowiskowy tej ideologii. W końcu sam pada jednak ofiarą owych fascynacji. W OSKARZE I RUTH znów spotykamy dwoje ludzi, jednak w całkowicie odmiennej konwencji – ”efektownej i zabawnej krotochwili”, serii ”mniej lub bardziej ”odlotowych” metamorfoz, jakie przechodzi – odgrywa przed samym sobą – współczesne małżeństwo. (Jacek Sieradzki, ”Polityka”)
W Szwecji Villqista promuje znany tłumacz Lennart Ilke, „Oskar i Ruth” to najnowsze tłumaczenie dramatu tego autora. Poprzednio Ilke tłumaczył „Noc Helvera” i „Fantom”, obydwa dramaty wystawiane były w Teatrze Miejskim w Uppsali.
Krytycy uważają, że Jarosław Świerszcz ukrywa się pod skandynawskim pseudonimem w sposób bardzo świadomy, czując duchowe pokrewieństwo z Henrykiem Ibsenem, Augustem Strindbergiem czy Ingmarem Bergmanem, Perem Olovem Enquistem. Inni zarzucają mu, że jest medialnym konformistą. ”Komunikacja ta ceni język składający się ze znaków luźnych, pozbawionych kontekstu, dających się dowolnie upraszczać i wstawiać w nowe wypowiedzi. Taki właśnie charakter ma nazwisko Villqist, które obiecuje jakieś skandynawskie klimaty, a przede wszystkim sygnalizuje, że nosiciel tego nazwiska wypisuje się z kontekstów polskich, to znaczy z rodzimych – moralnych, społecznych i historycznych – problemów i kompleksów” – uważał Przemysław Czapliński.
Jakie by nie były przyczyny używania przez Świerszcza skandynawskiego pseudonimu, ważne jest jedno: świetnie, że dzięki Lennartowi Ilke, dramaty Villqista mogą trafić do publiczności szwedzkiej!
NGP
