Poruszająca dojrzałość
Znam jedynie, niestety, trzy książki Michała Moszkowicza: Lithium, Lokator, Kadysz. Każdą z nich można zakwalifikować inaczej, chociaż mają one cechy wspólne. To przede wszystkim warsztat, budowanie dramaturgii i nastroju oraz wielka szczerość w sferze intymnej.
Każda z nich stanowią jakby osobny rozdział tej samej książki-sagi, rozpoczynającej się dzieciństwem, poprzez młodość, lata studiów, a w ich trakcie wikłanie się w wydarzenia polityczne, czy raczej wmieszanie się historii w losy autora. To wichry historii zmuszają go do przerwania studiów, opuszczenia Ojczyzny, rodziny, przyjaciół i wreszcie trudów adaptowania się w obcym kraju. Po latach, w ślad za nim, podążają Rodzice. Tu, na emigracji, u schyłku życia, ojciec próbuje dokonać rozliczenia z przeszłością, może czegoś w rodzaju rachunku sumienia.
„Kadysz” cofa nas przez tragiczne lata wojny do przedwojennych losów rodziny. To wtedy rozpoczyna się dramat. Poddanie się politycznej propagandzie staje się swego rodzaju forpocztą tego, jak potoczą się losy ojca. Dla „idei” bierze on udział – czy raczej jest świadkiem – czynów okrutnych, nie do końca przez niego rozumianych. Ponad to wyrzeka się wiary przodków, wiary swego ojca, czego ten nie może mu wybaczyć.
Zamyka się koło. Syn, polityczny emigrant, staje wobec konieczności poradzenia sobie z przeszłością ojca. Nie oskarża, nie robi mu wyrzutów. Uspokaja, tłumaczy: przeprowadza ojca przez ten, być może najtrudniejszy dla niego, czas. Matka, pozostaje w cieniu, ale wciąż jest obecna, świadoma, trwająca w milczącej mądrości.
„Kadysz” to modlitwa, jak mówi o swojej książce sam autor. Nie można jednak nie dostrzec, że „Kadysz” jest także aktem odwagi. Los tej rodziny jest zapewne udziałem innych rodzin żydowskich. Dlatego z Andrzejem Szmilichowskim, autorem recenzji, która ukazała się jakiś w „Nowej Gazecie Polskiej”, zgadzam się tylko częściowo. Pisze on, iż „książkę powinna czytać szwedzka młodzież, jej rodzice, a także, a może przede wszy-stkim, młodzi Polacy”. Uważam, że „Kadysz” powinien być tłumaczony na wiele języków, np. rosyjski, węgierski, niemiecki, by ta książka mogła przybliżyć skomplikowane losy, przyczyny i ich skutki, stojących przed trudnymi wyborami emigranckiego życia, Żydów. Bo także dla nich – Żydów, jest ta książka. Dla przypomnienia, że ich historia, to nie tylko cierpienia, ale także powodowanie cierpień.
Czym ta książka jest bardziej? Aktem miłości, czy aktem odwagi? W czasach, gdy ludzie wyprawiają z pamięcią dziwne rzeczy, autor z niezwykłą szczerością podejmuje trudny temat i niepopularny. Opowiadając o historii ojca, pokazuje sposób uprawiania pamięci. I wielka chwała mu za to. Także za to, że w rozpędzonym, pełnym wrogości, hałaśliwym świecie, skłania nas do zatrzymania się i pochylenia w powadze wielkiej ciszy. Dziękuję za poruszającą dojrzałość, zmuszającą do refleksji, pięknie napisaną książkę.
Teresa Wizmur
