fiat

Matka Boska i napis Fiat kojarzą się dziwnie. A przecież… Fiat to słowa zawierzenia Bogu. Słowo Fiat nie oznacza tylko marki samochodu. Oznacza zawierzenie Bogu przez Maryję: FIAT = TAK DLA BOGA. Czy Zbigniew Kuklarz (Piotr Kukulski) wiedział o tej korelacji, gdy projektowano okładkę do jego najnowszej książki „Anteckningar från en liten Fiat”, która parę miesięcy temu ukazała się w wydawnictwie Bonniersa? Nic na to nie wskazuje. Ale warto uprzedzić o tej symbolice tych, którzy gotowi są rzucić się na autora za wykorzystywanie symboli religijnych w promocji książki. Po burzliwym przyjęciu jego debiutanckiej książki „Hjälp, jag heter Zbigniew”, można było oczekiwać kolejnej akcji przeciwko temu niezwykle utalentowanemu pisarzowi.

„Notatki robione w małym Fiacie” to – jak trafnie pisali recenzenci szwedzcy – swego rodzaju road-movie: śmieszne, sarkastyczne i nieco filozoficzne.

Kuklarz opisuje podróż do Polski wraz ze swoimi przyjaciółmi, a celem podróży są Tatry, gdzie ze szczytu góry mają rozsypać prochy swojego kolegi, który nieoczekiwanie zmarł od ukąszenia węża w okolicach Tumby, na południe od Sztokholmu. Rzecz dzieje się w późnych i schyłkowych dniach komunizmu w Polsce; Polska jest więc jeszcze dziwaczna, szara, skorumpowana, a podróż małym Fiatem przez całą Polskę wypełnia 366 stron książki.
Piotr Kukulski debiutował parę lat temu niezwykłą książką „Pomocy, mam na imię Zbigniew”, która chwalona była przez recenzentów i jednocześnie wywołała oburzenie części emigracji polskiej w Szwecji, za jej “obrazoburczy” wizerunek Polaka w Szwecji. Stała się powodem gwałtownej polemiki, która rozegrała się także na łamach Nowej Gazety Polskiej, zwłaszcza, gdy nasza gazeta uhonorowała autora Nagrodą za doskonały debiut.
Oczekiwania w stosunku do jego drugiej książki były więc spore. Po pierwsze, czy Kuklarz vel Kukulski, jeszcze raz podejmie w swojej książce wątek polski; po drugie: czy będzie równie spostrzegawczy i poruszy tę cienką tkankę, która otacza tutejsze środowisko emigracyjne stojące na straży „dobrego imienia Polaków”.

„Notatki robione w małym Fiacie” to książka jednak odmienna od debiutu. Bardziej dojrzała i mniej śmieszna. Bardziej filozoficzna niż wnikliwa w spostrzeżenia. Stosunek do religii, religijności to ważny wątek powieści, równie ważny jak stosunek do seksu. Jedno i drugie przeplata się na stronach książki od Gdańska aż po Wadowice. Ale nade wszystko to książka bardziej dojrzała językowo.

Szwedzcy krytycy przyjęli drugą książkę Kuklarza pozytywnie, ale bez fajerwerków. Nils Schwartz w „Expressen” chwalił bogactwo języka; „tego rodzaju powieści pełnych poważnego humoru, stanowczo za mało jest w szwedzkiej literaturze”. Sune Johannesson (Kristianstadsbladet) zwracał uwagę na dowcip, ale ganił książkę za „gadulstwo”, podobnie Ann Lingebrand (Norrköpings Tidningen), którą drażniła rozwlekła historia podróży, a bawił język i poczucie humoru Kuklarza. Nieco zawiedziona książką była Hanna Gardell z „Sydsvenska Dagbladet”, a zachwycony Erik Löfvendahl z „Svenska Dagbladet”.

Każdy z recenzentów ma nieco racji. Książka jest rzeczywiście pełna humoru i wnikliwego spojrzenia na polską specyfikę, umiejętnie balansuje między szwedzkimi a polskimi stereotypami, a jednocześnie jest w pewnym momencie nużąca i przegadana. Często używany młodzieńczy slang – jako zabieg literacki – budzi wątpliwości i, jak zwróciła uwagę jedna z recenzentek szwedzkich, klasyfikuje tę książkę jako publikację dla młodzieży. To jej słabość.

Ale nie zmienia to faktu, że Piotr Kukulski to dzisiaj jedno z największych odkryć szwedzkiej literatury, i znakomita wizytówka Polski w Szwecji.

/NGP/

Zbigniew Kuklarz: Anteckningar från en liten Fiat; Albert Bonniers Förlag 2008, s.368

 

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer