Wydamsugować matę, czyli język a tożsamość

0
folk-dance-54530_1920

Tożsamość to jedno z ważniejszych pojęć psychologicznych, socjologicznych oraz filozoficznych. Przynależność do zbiorowości jest charakterystyczne dla każdej jednostki. Środowiska polonijne są bez wątpienia zbiorowościami, mają więc swoją tożsamość. Świadomość zbiorowości jest świadomością wielopokoleniową.

Istnieją poglądy jakoby język nie był warunkiem koniecznym i niezbędnym do istnienia poczucia tożsamości określonej zbiorowości. Socjolodzy ujmują tożsamość jako zespół wzajemnie powiązanych cech, które jednostka przypisuje sobie samej. Mówi się tu o autoidentyfikacji (kim jestem?). To ostatnie pytanie zadają sobie różne grupy narodowe mieszkające za granicami swojej ojczyzny. Odpowiedź jest cały czas ta sama i tak samo zdecydowana: „Jestem Polakiem mieszkającym w Szwecji”. Posiadanie obywatelstwa szwedzkiego nie ma nic wspólnego z silnym poczuciem przynależności do określonej grupy narodowościowej.

Każda jednostka musi sama starać się odpowiedzieć na podobne pytanie. Spotykam często ludzi, którzy są zawiedzeni, iż mimo bardzo długiego pobytu w Szwecji, nie są traktowani jak Szwedzi. Ale dlaczego mają być tak traktowani? Ludzie ci, często zakompleksieni, z brakiem poczucia własnej wartości, często zagubieni, nie potrafią odnaleźć się w nowych warunkach kulturowych, socjalnych i językowych.

Przynależność językowa niekoniecznie musi być jednoznaczna z utożsamianiem się z całą grupą narodowościową. Polacy mieszkający w Szwecji nie stanowią grupy homogenicznej. Czas pobytu w Szwecji, przynależność do różnych grup emigracyjnych, stopień integracji czy asymilacji do społeczeństwa szwedzkiego, w dużym stopniu różnicuje tę grupę. Łączącym czynnikiem całą tę grupę jest język polski. Czy jest to jednak taki sam język we wszystkich grupach? Zdecydowanie nie.

Z całą pewnością można stwierdzić, że poziom języka polskiego jest zależny od poziomu tych, którzy tym językiem się posługują. Inaczej mówi grupa Polaków z tzw. emigracji powojennej. Jest to niewielka garstka Polaków skupiona m.in. wokół Klubu Seniora.

Innym językiem mówi młodzież, która niedawno przyje-chała do Szwecji. Jeszcze innym językiem mówi lekarz z polskim wykształceniem, pracownik nau-kowy czy adwokat polskiego po-chodzenia.

Interesującym zjawiskiem występującym we wszystkich grupach polonijnych jest tendencja do mieszania dwóch języków, dosłowne tłumaczenie albo tworzenia „polskich” słów ze szwedzkich poprzez dodawanie np. końcówki czasownikowej. Przykładów można mnożyć.

Często słyszy się: „Muszę wydamsugować matę!” Brzmi po polsku, ale tylko ten kto zna język szwedzki rozumie, że chodzi o: „Muszę odkurzyć dywan!” /dammsuga = odkurzać; matta = dywan/. „Ledwo wystarczyło na zapłacenie rekningów” (czytaj: rachunków). „Tylko się wyduszuję i przyjadę do ciebie” /dusch = prysznic/. „Drogą ptaszną jest trzy kilometry” /W prostej linii są trzy kilometry/.

Jeszcze ciekawsze przykłady przeczytałem w czasopiśmie polonijnym wydawanym w Chicago. Oto kilka z nich: Dostałem turka w szapie /dostałem mrożonego indyka w zakładzie/, Idziemy na barbekju /idziemy na grilla/, Lojer /adwokat/, Tykiet za spid /mandat za przekroczenie szybkości/, Idziemy nad lejk /idziemy nad jezioro/.

Ale czy tylko na obczyźnie następuje mieszanie języków? Niekoniecznie. W ubiegłym roku przeczytałem w Szczecinie szyld: „PUSZYSTA LADY” Nie miałem pojęcia co znaczy lady po polsku. Dopiero po podejściu do sklepu zorientowałem się, że chodzi tu o słowo angielskie wmieszane w język polski.

Wszyscy badacze zajmujący się analizą społeczności polonijnych podkreślają doniosłość posługiwania się językiem polskim, dążeniem do jego utrzymania. W niektórych środowiskach panuje jednak przekonanie, że dużo ważniejsze jest dobre opanowanie języka szwedzkiego. Jestem głęboko przekonany, że jedno nie przeszkadza drugiemu, raczej odwrotnie. Żałosnym jest fakt, kiedy spotyka się Polaków, którzy po krótkim pobycie w Szwecji (2-3 lata) mieszają oba języki, albo zapominają język polski mówiąc jednocześnie fatalnym językiem szwedzkim. Z przyjemnością natomiast prowadzi się rozmowę z kimś, kto mimo bardzo długiego pobytu w Szwecji w dalszym ciągu potrafi mówić piękną polszczyzną, brać udział w dyskusji, w życiu kulturalnym zarówno w języku polskim jak i szwedzkim.

Do czynników wpływających na samoidentyfikację Polaków mieszkających w Szwecji zaliczyć można język, system szkolnictwa, kościół, prasę i wydawnictwa polonijne, organizacje polonijne, radio, telewizję, rodzinę, kontakty z krajem pochodzenia itp. /…/

Mówi się, że nawet niewielka znajomość języka polskiego ma duże znaczenie w identyfikacji narodowej i kulturowej. Podawane są przykłady pieśni religijnych, modlitw, przyśpiewek, terminologii związanej ze świętami.

Stopień zachowania i poziomu języka polskiego mógłby być tematem osobnej pracy. We wszystkich środowiskach polonijnych, szczególnie w latach 50- tych i 60-tych, obserwowano silne tendencje do asymilacji. Obecnie coraz częściej mówi się o integracji. Chciałbym z całą mocą podkreślić, iż dobra znajomość języka polskiego pomaga, a nie przeszkadza w nauce języka szwedzkiego. Coraz częściej lansuje się nauczanie w dwóch językach, gdzie język traktuje się jako narzędzie w procesie nauczania a nie cel sam w sobie.

Oczywistym jednak jest, że język polski Polaków w Szwecji ubożeje. Dotyczy to zapewne wszystkich grup polonijnych mieszkających w różnych krajach. Zrozumiały jest również fakt lepszej znajomości języka mówionego niż pisanego. Nie dotyczy to naturalnie wszystkich tych, dla których język pisany jest ich językiem pracy (pisarze, poeci, pracownicy wydziałów polonistycznych, nauczycieli języka polskiego w Szwecji).

Poziom języka polskiego wśród dzieci polonijnych w Szwecji zależy od poziomu rodziny, kontaktu z krajem pochodzenia, zaangażowania i aktywności w czasie nauki jak i podtrzymywanie gotowości języka. Osobnego omówienia wymagałaby problematyka polskich mniejszości narodowych, które z różnych przyczyn wyemigrowały z Polski. W przypadku Szwecji wymienić można miedzy innymi polskich Żydów, Romów, Ukraińców.

Szczególnie interesująca, pod względem ilości jak również silnych pozycji w społeczeństwie szwedzkim, jest grupa polskich Żydów. Czy język polski dla tej grupy jest również czynnikiem identyfikacyjnym? Jakie wartości zostały przeniesione do nowej ojczyzny? Czy są to wartości kraju pochodzenia, czy przynależności etnicznej? Niejednokrotnie spotyka się bardzo krytyczne opinie o Polsce wypowiadane przez przedstawicieli tej grupy. Ostatnio oglądany film „Ninas resa”, (Podróż Niny) w bardzo przekonywujący i interesujący sposób ilustruje historię znanej rodziny polskich Żydów przed, w czasie oraz po Drugiej Wojnie Światowej. Nie wiem jakie skojarzenia ma ta część Polonii słysząc albo używając język polski. Obrazy tożsamości Polaków w Szwecji niekoniecznie są tak proste jakby nam się wydawało.

Miałem w swojej pracy kontakty z polskimi Romami. Ich stosunek do języka polskiego był zupełnie inny niż Polaków. Speł-niał funkcję komunikacyjną, kulturowo bowiem ta grupa jest związana z resztą Romów pochodzących z różnych krajów (Finlandii, Niemiec, Rumunii, dawnej Jugosławii).

Przebywający w Szwecji Ukraińcy z Polski mówią dużo lepiej po polsku niż po ukraińsku, nie sądzę iż identyfikują się z Ukrainą, co najwyżej z kulturą ukraińską. Dopiero tu w Szwecji mogą bez obawy o represje mówić o swoim pochodzeniu, interesować się historią swojej grupy narodowej, czytać niedostępne wcześniej publikacje. Jestem przekonany, że identyfikują się z innymi Polakami

Studiowanie prasy polonijnej wzbogaca obraz Polaków w Szwecji. Niektórzy twierdza, że jest to grupa żyjąca mitami, słabo integrująca się, z wykształceniem jest kiepsko, zdrowie fizyczne i psychiczne szwankuje. Piją i palą na potęgę. Jest to grupa uważająca się za lepszą niż inne grupy obcokrajowców. W obrębie samej grupy chętnie wskazują na „lep-szych i gorszych”. Lepsi, bo z Warszawy, ci gorsi są ze wsi; lepsi, bo mieszkają w bardziej renomowanej dzielnicy, gorsi, bo nie zdążyli kupić szeregowca czy domku jednorodzinnego. Czy jest to jednak typowe tylko dla Polaków? Nie sądzę. W oparciu o wieloletnie doświadczenie wynikające z charakteru mojej pracy, mogę pokusić się o wyciągnięcie wniosku, że podobne wzorce postępowania można odnaleźć również w innych grupach narodowościowych.

Kościół i jego rola

Za początek działalności duszpasterstwa polskiego można przyjąć umownie 1914 rok, kiedy to siostra Urszula Ledóchowska przybyła do Sztokholmu i zaczęła swoją działalność społeczną, religijną i edukacyjną. Nie trzeba przypominać, że Polski w tym czasie nie było na mapie. W latach trzydziestych odbywały się msze w języku polskim.

Kościół katolicki jako instytucja został uznany przez władze szwedzkie w 1952 roku. Były to trudne czasy dla kościoła katolickiego jak również dla skupisk polskich, które po zawierusze wojennej zaczęły formować się między innymi i w Szwecji. W tym czasie kościół pełnił funkcję organizacji próbującej wzmacniać zaufanie, akceptację i szacunek do drugiego człowieka. Próbowano stwarzać atmosferę bezpieczeństwa i wspólnoty dla Polaków, którzy przybyli do Szwecji często bezpośrednio z obozów koncentracyjnych.

Jedną z ważniejszych uroczystości religijnych i patriotycznych lat sześćdziesiątych były obchody Milenium. Poświęcenie pomnika upamiętniającego męczeństwo polskich oficerów w Katyniu odbyło się w połowie lat siedemdziesiątych.

Od 1978 roku, za odpłatą, zaczęto korzystać z dużego, neogotyckiego kościoła pw. Św. Jana Ewangielisty. „Wzgórze Janowe” stało się centrum, miejscem spotkań, gdzie skupiało się życie nie tylko kościelne, ale także społeczne i towarzyskie. W czasie lat 80 i 90-tych starał się kościół wspierać i pomagać organizacjom niepodległościowym. Po ogłoszeniu stanu wojennego w Polsce zostało w Szwecji wielu Polaków. Dla wielu z nich kościół był miejscem, gdzie mogli spotkać innych Polaków, uzyskać porad, próbować odnaleźć się.

W związku ze wzrostem emigracji postsolidarnościowej zrodził się pomysł zorganizowania nauki religii dla dzieci w wieku szkoły podstawowej. Celem tej działalności było pogłębianie wiedzy o religii katolickiej, rozwijanie wiary, stworzenie miejsca, gdzie dzieci nawiązują znajomości i przyjaźnie oraz rozwijają znajomość języka polskiego.

Należy podkreślić, iż działalność duszpasterska i społeczna rozwijała się pomyślnie a współpraca z innymi organizacjami polskimi była dobra i wzajemnie uzupełniała się.

Dużym wydarzeniem w życiu Polonii szwedzkiej była wizyta Ojca Świętego Jana Pawła II  w 1989 roku.

Zwiększająca się ilość Polaków w Szwecji stawiała nowe wymagania przed kościołem. Rosła ilość osób przystępujących do sakramentów świętych, przybywało dzieci na katechezie, młode pary prosiły o przygotowanie do sakramentu małżeństwa. Nie zapominano o ludziach starszych i samotnych. Rozwijano działalność kulturalną dla dzieci i młodzieży polskiej.

Poznanie, rozwijanie i kultywowanie własnej wiary, kultury i języka zwiększa świadomość własnej wartości, tożsamości, godności i inności. Wpływa to niewątpliwie na wzmacnianie jednostki, pozwalając na uczestniczenie w życiu narodu i kraju w którym się przebywa, nie wstydząc się tego, że jest się Polakiem. Bolesne często eksperymenty asymilacji z zatracaniem własnej tożsamości spotykane są w każdym kraju. Należałoby raczej starać się integrować w sposób rozsądny i mądry w oparciu o ogólnoludzkie zasady, wzbudzać swoją postawą szacunek dla siebie, swego narodu, kultury i historii, ale też szanować odmienność innych, przyjmując bogactwo kultury i inności.

Historia jednej książki

W 2005 roku ukazała się w Szwecji książka Zbigniewa Kuklarza „Hjälp, jag heter Zbigniew” (Ratunku, nazywam się Zbigniew). Jest to powieść satyryczna, opowiadająca o polskiej rodzinie bohatera, który nie chce być Polakiem. Największym marzeniem bohatera jest być takim samym jak wszyscy wokół, być Szwedem.

W jednej z recenzji książki można było przeczytać: „Pokażcie mi dziecko, które nie chce być takie samo, jak jego koledzy w szkole. Pokażcie mi emigranta, który w jakimś momencie życia nie zechciałby zrzucić z siebie swoją starą osobowość i przemienić się w Tuziemca”. Duża część Polonii szwedzkiej była oburzona, najchętniej zabroniłaby wydanie tej książki.

Powieść Kuklarza jest książką o szwedzkim chłopcu i młodzieńcu, który dopiero pod koniec książki autentycznie przeżywa swoją polskość. Można powiedzieć, że dojrzewa do swojej polskości. Można być Szwedem i Polakiem jednocześnie, twierdzi autor recenzji. To właśnie do tego dąży wielu emigrantów. Książka ta zatrzęsła środowiskiem polonijnym i wzbudziła mieszane uczucia. Poruszono w niej wątek, który zawsze był, jest i będzie aktualny: poszukiwanie samego siebie, własnej tożsamości, konfliktów wynikających z trudów dostosowania się do nowych warunków społecznych, socjalnych czy kulturalnych.

Przepisu na tożsamość narodową nie ma. Tylko my sami możemy zdecydować o tym, kim właściwie jesteśmy, albo chcemy być.

Józef Kusz

Tekst publikowany był w Nowej Gazecie Polskiej w 2007 roku

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer