godfather-gb8ba4830a_1920

Będzie o tanim patriotyzmie i szowinizmie. A było tak:

Linie lotnicze Norwegian miały kampanię na Facebooku reklamującą weekendowe podróże do miast Europy Wschodniej. Wśród destynacji był także Kraków. Zareagowała na to była prezes Rady Uchodźstwa Polskiego w Szwecji, znana jako apologetka Jarosława K. i zamachów smoleńskich, pani Jolanta Halkiewicz. W komentarzu do informacji wpisała: “Norwegian!!! Kraków ligger inte i Östeuropa!!!! Men i centrala Europa!!!”.

To z kolei wywołało burzliwą dyskusję. Istvan Teleki napisał: “Jolanta Halkiewicz kan du berätta vart ligger gränsen? Och vad är det för fel om det ligger verkligen i Östeuropa, studera lite bifogade kartan, kanske ger Dig lite mer kunskap…”.

Halkiewicz odpowiada: “Ryssland är Östeuropa!!!!”.

Teleki: “Jolanta Halkiewicz ok, du har en mindrevärderings komplex som jag inte riktigt förstår, båda länder som du nämner varit ockuperad av Ryssland är gamla fina kultur och de hade svårt tid under ockupationen, men vad har det med geografin att göra det begriper jag inte! Vi säger västkust och östkust, Västeuropa och Östeuropa, Centraleuropa vad är det för nånting?” Kenneth Robarth: “Jolanta Halkiewicz både centraleuropa och östeuropa är korrekta benämningar. Vanligtvist kallar man de länder som ingick i Warszawa-pakten och därmed låg bakom ´Järnridå´ för Östeuropa”.

Dodajmy do tej dziwacznej dyskusji jedynie fakt, że wszyscy dyskutanci mają rację: Polska należy do tak zwanej Europy Środkowo-Wschodniej – jak można przeczytać w opracowaniach historycznych “nazwa ta stosowana jest dla określenia europejskich państw mających wspólne korzenie kulturowe i historyczne, a także wspólną przeszłość jako buforowe socjalistyczne republiki podlegające ZSRR lub będące jego częścią składową jako republiki radzieckie. Jest to zbitka dwóch określeń tej części Europy – geograficznego (środkowa) i politycznego (Wschodnia)”. Zatem nadęcia szowinistyczne są zbyteczne… Bez względu czy Kraków jest w Europie Wschodniej czy Środkowej, warto go odwiedzić.

 

***

Rafał Trzaskowski do Jarosława Kaczyńskiego:

Szanowny Panie Jarosławie, z uwagą przeczytałem wywiad, którego udzielił Pan tygodnikowi „Sieci”, na temat moich rzekomych planów wprowadzenia zakazu spożywania mięsa, nabiału czy ograniczeń dotyczących zakupu ubrań. Próba wmówienia Polakom, że moja wygrana w wyborach może skutkować wprowadzeniem kartek na mięso jest absurdalna. Równie dobrze Pan i Pana formacja moglibyście próbować wmówić Polakom, że w rządzonej przeze mnie Warszawie mięso będzie dostępne tylko w tłusty czwartek, że Żoliborz zmieni nazwę na C-40, a w przedszkolach tej dzielnicy będzie dostępny tylko jarmuż i kalarepka. Nabiał będzie można kupić tylko na hasło “nie cierpię PiSu”, a za noszenie nowych ubrań będzie kara ciężkich robót przy pieleniu miejskich grządek…

Całą „mięsną aferę” można by wyśmiać i w łatwy sposób obnażyć absurd stawianych przez Pana i Pana topornych pupilów tez, gdyby nie fakt, że w tle tej – trochę śmiesznej, a trochę strasznej dysputy – toczy się realny i fundamentalny spór. Spór o kluczową dla Polaków wartość. Spór o WOLNOŚĆ, której jest Pan największym wrogiem.

Pańska, powtarzana ciągle teza, jakoby Prawo i Sprawiedliwość była formacją broniącą polskiej wolności to największe kłamstwo polskiej polityki po 1989 roku, a przedstawianie Pana jako człowieka wolności, człowieka dającego Polakom prawo wolnego wyboru to największa manipulacja w dziejach. Równie dobrze można by powiedzieć, że Wiesław Gomułka był człowiekiem solidarności, a Edward Gierek człowiekiem wolności gospodarczej.
Pan nienawidzi WOLNOŚCI. Chce Pan ograniczać prawa Polaków, wprowadzać zakazy i narzucać nam swoje – jedynie słuszne – rozwiązania. Pana wizja świata, to nic innego jak próba podporządkowania Panu całego państwa zgodnie z zasadą „państwo to JA-rosław”.

Zresztą tak właśnie zbudowana jest cała Pana partia. Nie ma wśród jej członków nikogo, kto miałby odwagę myśleć samodzielnie, kto miały odwagę wyjść poza ramy wyznaczone przez swojego wodza. Wprowadził Pan wśród członków PiS totalny zamordyzm i zniewolenie. I Pan ma czelność mówić, że PiS to partia wolności? Przecież skrót PiS wcale nie oznacza prawa i sprawiedliwości, tylko wdrażany w imię tych dwóch wartości Paraliż i Strach.
/…/ Każdego kto nie podziela Pana patriotycznej wizji XIX-wiecznej Polski, wiecznie tkwiącej w myśleniu o przeszłości, chce Pan skazać na margines polskiej wspólnoty. Gardzi Pan ludźmi wolnymi, ale szanuje konformistów, ludzi bez kręgosłupa i wiedzy – specjalistów znających się wyłącznie na topornej propagandzie, tworzących sitwę partyjnych kolegów i zatrudnianych przez nich pociotków.

Ale w jednym się z Panem zgadzam. Nadchodzące wybory będą starciem podobnym do tego, które miało miejsce w 1989 roku. Marzy Pan o tym, żeby zdefiniować ten spór jako walkę „cywilizacji śmierci” z „ochroną wartości chrześcijańskich”.

Ale polem walki nie będzie jałowy spór, kto jest za, a kto przeciw wartościom chrześcijańskim. Bo to, co nas różni naprawdę to podejście do WOLNOŚCI.

 

***

Michał Rusinek w Gazecie Wyborczej:

Polska prawica, zwłaszcza ta nacjonalistyczna, lubi zawłaszczać pojęcia, a nawet słowa. I oczywiście bardzo nie lubi, kiedy jej pojęcia się bezcześci lub zawłaszcza. Duma — jej uczucie centralne, fundamentalne, konstytutywne — wydaje się niezagrożona. Lewica rzadko posługuje się dumą, zapewne uważając, że bezpieczniej jest odczuwać po prostu radość, która dla polityków prawicy jest zapewne uczuciem zbyt słabym. By nie rzec: wstydliwym. Tymczasem duma zaczęła wymykać się prawicy z rąk. Zbrukał ją już Artur Schopenhauer, filozof wprawdzie zły, bo niemiecki, ale jednak nie lewacki, pisząc o dumie najważniejszej, bo narodowej, że jest najmniej wartościowym rodzajem dumy: „Kto bowiem nią się odznacza, ten zdradza brak cech indywidualnych, z których mógłby być dumny, bo w przeciwnym wypadku nie odwoływałby się do czegoś, co podziela z tyloma milionami ludzi. Kto ma wybitne zalety osobiste, ten raczej dostrzeże braki własnego narodu, ponieważ ma je nieustannie przed oczyma. Każdy jednak żałosny dureń, który nie posiada nic na świecie, z czego mógłby być dumny, chwyta się ostatniej deski ratunku, jaką jest duma z przynależności do danego akurat narodu; odżywa wtedy i z wdzięczności gotów jest bronić rękami i nogami wszystkich wad i głupstw, jakie naród ten cechują”.

 

***

Stefan Niesiołowski o JP II:

Wychodzą dokumenty, a oni w ogóle nie odnoszą się do tego. Proszę bardzo, jeżeli nic takiego nie miało miejsca, to rozumiem, że Dziwisz, który jeszcze żyje, uzasadni, że to są kalumnie, oszczerstwa i że to wszystko jest nieprawdą. Ale wychodzi ten Degolado, zbrodniarz, którego papież głaszcze po głowie i wita serdecznie, coś niesłychanego! Są dokumenty, są filmy, a Dziwisz ucieka przed dziennikarzami. I kłamie, że nie dostał jakiegoś listu, a potem udowadniają mu, że dostał. Chyba, że ci ludzie potrafią się obronić. Ale papież nie ma żadnych obrońców, ma tylko klakierów, którzy bezmyślnie zaprzeczają i grożą. Pojawiają się groźby, że jeżeli ktoś powie, że papież krył pedofilów, no to, nie wiem, zamordują go po cichu? Tak, krył pedofilów, na to wychodzi. Jest kwestia, czy był przytomny, czy był świadomy, czy był naiwny. To wszystko są na pewno okoliczności łagodzące, ale w całości to nie jest postać na ołtarze.

 

***

Szeryfa-Ministra Zero Ziobro nakryto, że za paskiem spodni nosi pistolet. Jeden z komentatorów tak napisał:

To zjawisko w psychologii nazywa się zakładaniem maski lub, jak kto woli, kompensacją: im mniej czegoś mamy, na przykład odwagi, pewności siebie, siły, uczciwości i prostoty, tym bardziej staramy się wszystkich przekonać, że jest odwrotnie. To dlatego infantylni mężczyźni na stanowiskach, na przykła minister sprawiedliwości, noszą broń i pozują na macho, podczas gdy prawdziwi twardziele, na przykład ludzie codziennie narażający życie w walce z przestępcami, wolą raczej, żeby ich nie doceniać.

Nic dodać, nic ująć.

 

***

Czy burza wobec postaci Jana Pawła II nie utrudni walki ze współczesną kościelną pedofilią, bo wszelkie doniesienia będę traktowane jak atak na „naszego papieża”? – pyta Joanna Podgórna ks. prof. Andrzeja Kobylińskiego:

— Zdecydowanie tak. Na krótką metę strategia oblężonej twierdzy jest bardzo wygodna, bo uspokaja, daje poczucie bezpieczeństwa, prowadzi do zwarcia szeregów pod hasłem: stajemy w obronie Jana Pawła II. Ale uniemożliwia jakiekolwiek rozsądne rozmowy o realnych problemach w Kościele. Arcyważne wyzwania dotyczące zamykanych seminariów, pedofilii klerykalnej, finansowania Kościoła, wyjaśnienie afery Juliusza Paetza, nauczania religii w szkole zostały właśnie wyrzucone do kosza na kilka lat. A to przyspieszy wygaszanie i obumieranie Kościoła katolickiego w Polsce. Niestety, idziemy w stronę dramatycznej sytuacji katolicyzmu w Irlandii (z wywiadu dla „Polityki”).

O tym, jak ta strategia oblężonej twierdzy wygląda, świadczy jeden z komentarzy na naszej stronie Facebookowej naszego „wiernego” czytelnika p. Andrzeja Krolewskiego dotyczący artykułu jaki ukazał się w poprzednim numerze NGP zatytułowanego „Odjaniepawlania”:

A wy co za tym szmatławcem Gazeta Wyborcza powielacie brednie o Janie Pawle II. Gdzie padł jego mit? W TVN i innych antypolskich mediach, które już się z tego wycofują. Jakiś głupek z Holandii powyciągał sbeckie fałszywki o naszym największym Polaku i napisał gniot i stał się autorytetem dla lewactwa i im podobnych. Wstyd, że szkalujecie Polskę tu w Szwecji. Czy tu są macki putinowskie i niemieckie? Mam nadzieję, że wasze wymioty znajdą się tam gdzie powinny, w kiblu.

Tymczasem rada miasta Wadowice głosami PiS podjęła uchwałę, że miasto pozwie TVN za reportaż „Franciszkańska 3” o Janie Pawle II. Jak twierdzili radni skłania ich do tego „moralny obowiązek”. Pod informację o tym, komentarz:

Wyjątkowo zacięta jest walka pisowców o tytuł Debila Tysiąclecia. Już było prawie pewne, że Janusz Kowalski i poseł Suski wchodzą do finału, a tu proszę: wciąż napływają nowi groźni zawodnicy. A obok boiska rozgrzewają się: piekarczyk Fogiel, oborowa Szydło, Krasnodębski, Chorała. Mamy prawdziwy dream-team nikczemnych kretynów.

Dodajmy: na murawie w Szwecji do zawodów szykuje się Andrzej Krolewski…

 

***

Na naszym „ulubionym” portalu facebookowym sztokholmskich patriotów (Semper Fidelis) znajdujemy taki wpis odnoszący się do przyznania przez Dudę najwyższego odznaczenia prezydentowi Ukrainy, Wołodymyrowi Zełenskiemu:

Order Orła Białego – najstarsze i najwyższe odznaczenia państwowe Rzeczypospolitej Polskiej nadawane są za znamienite zasługi cywilne i wojskowe dla pożytku Rzeczpospolitej Polskiej, położone zarówno w czasie pokoju, jak i w czasie wojny. I jak tam się czujecie Polacy? PS: Trzeba będzie zrobić zrzutkę na garnitur dla nowego „króla” Ukropolu?

Pomijając, że jest to jakiś bełkot, zastanawia nas fakt, że ta jawna antyukraińska propaganda promowana przez sztokholmskich „patriotów” nie przeszkadza, by owi patrioci (aż by się chciało ironicznie za p. Krolewskim dopowiedzieć: „o mackach putinowskich i niemieckich”) maszerowali ze sztandarami polskimi w kościele w Sztokholmie i zasiadali w kościelnych ławach obok przedstawicieli polskiej dyplomacji…

NGP

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer