Prawda o „Titanic”, która wyszła na jaw sto lat po zatonięciu statku
Wbrew temu, co pokazują w będącej na usługach reżimu telewizji i piszą w sługusowskich mediach, przebieg katastrofy wyglądał zupełnie inaczej. Niezależnym badaczom są znają niezaprzeczalne i oczywiste fakty, a mianowicie:
- Obecność na pokładzie armatora i chęć pobicia rekordu prędkości w żaden sposób nie dowodzi nacisków wywieranych na kapitana statku.
- Brak dowodów stwierdzających obecność armatora na mostku kapitańskim w dniu katastrofy, a co godne zastanowienia, wszystkie odciski palców zmyto pieczołowicie kwasem pruskim.
- Budzi zastanowienie, dlaczego komisji badającej katastrofę nie przekazano wraku statku.
- Trzej światowej sławy naukowcy trój głośnie stwierdzili, że nie jest możliwe by góra lodowa była w stanie zatopić tak wielki statek.
- Istnieją poszlaki mówiące, że góra lodowa mogła zostać wyprodukowana w sztucznych warunkach, aby odwrócić uwagę od prawdziwych przyczyn katastrofy. Niezależni naukowcy potwierdzają, że wykonanie takiej góry jest przy dzisiejszej technologii dziecinną zabawką.
- Nierzetelnie, aby nie powiedzieć nieuczciwie, przeprowadzone sekcje zwłok, nie pozwalają stwierdzić jednoznacznie, że ofiary utonęły lub zmarły w wyniku hipotermii.
- Pominięto zupełni zeznania licznych świadków, którzy donosili, że żyjące jeszcze ofiary wielorybnicy dobijali harpunami.
Wobec piętrzących się i rosnących wątpliwości, należy głośno powiedzieć: „Katastrofa” nie była niczym innym, jak dobrze ukartowanym zamachem.
Dodajmy, że wpływy z filmów inspirowanych tą gigantyczną zbrodnią osiągnęły powyżej 2 miliardów dolarów amerykańskich, zasilając budżet ”syjonistycznych koncernów” z Hollywood, co może potwierdzać tezę o ukartowanym działaniu.
Wnioski nasuwają się same i są oczywistą oczywistością: Titanic zatonął, ale prawdy zatopić nie można!
asz
