Kryzys w kościele
Jesienią roku 1986 w Lublinie franciszkanin o. dr hab. B. Zubert (późniejszy profesor prawa na KUL) odprawiał mszę dla studentów i przy okazji wygłosił krótkie kazanie. Mówił o powołaniu, o księżach. Stwierdził wówczas, że ludzie zawsze będą oskarżali księży o trzy główne grzechy, jak się wyraził: „o korek, worek i rozporek”. Innymi słowy: o pijaństwo, chciwość i rozwiązłość.
Z tego kazania nie wynikało, że księża popełniają te grzechy, a jedynie, że ludzie o to zawsze oskarżają duchownych. Mijał się z prawdą. Wszyscy bowiem doskonale wiedzą, że kościół już od dawna „gnije” od wewnątrz. Te oskarżenia nie są przypadkowe i bezpodstawne, są w pełni uzasadnione. Jednak te trzy grzechy nie wyczerpują całego katalogu win duchowieństwa. Zepsucie kościoła jest znacznie szersze i głębsze niż jak wynikało z kazania. Zubert zapomniał powiedzieć o wielu innych występkach, które popełniają duchowni, a nie o które są posądzani. O wielu z nich społeczeństwo nie zdaje sobie sprawy.
Po pierwsze duchowieństwo to zamknięta struktura i nie jest łatwo przeniknąć do niej, a po drugie należy znać prawo kościelne (kanoniczne), aby rozumieć w jakich sytuacjach księża popełniają przestępstwa lub wykroczenia. Co jest penalizowane w świeckim prawie ludzie mniej więcej wiedzą. Natomiast katolicy nie znają prawa kanonicznego. Powstało ono na bazie wielowiekowej praktyki kościoła. Nie przypadkowo znajduje się w nim również księga dotycząca sankcji w kościele, poświęcona rozmaitym przestępstwom i karom za ich popełnienie, które zaciągają również duchowni, a może przede wszystkim księża. Jakie są to przestępstwa, czytelnik znajdzie w dalszych częściach tej książki.
Jednak książka ta nie jest zbiorem „grzechów” kościoła (duchowieństwa). Nie opisuje skandali, jakie raz po raz wybuchają w kościele z udziałem duchownych. Raczej dzieli na typy, dokonuje ich analizy, opisuje przyczyny i jedynie ilustruje przykładami.
W tekście nie skupiam się tylko na skandalach duchowieństwa. Pokazuję również stan religijności świeckich. Ta religijność jest również obarczona wieloma niedoskonałościami, wadami. Religijność polskich katolików jest religijnością ludową z elementami zabobonu, mistycyzmu, a nawet magii. Dla pełnego obrazu kościoła opisuję również problemy natury teologicznej. Można śmiało stwierdzić, że przeciętny katolik nie wie w co wierzy. Nie zna swojej wiary, dogmatów. Świecki katolik nie interesuje się tymi zagadnieniami. Na katechezie czegoś dowiedział się o swojej religii, po latach niewiele z tego pamięta. Ponadto nie jest przygotowany do odbioru dyskusji teologicznych, jakie odbywają się w łonie kościoła, stąd nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, że kościół przeżywa załamanie również na płaszczyźnie doktrynalnej, że nauczanie kościoła nie jest już spójne, jednolite. Poszczególne kościoły lokalne (episkopaty) w różny sposób interpretują nauczanie kościoła. Dzieje się to poza magisterium ecclesiae (urzędem nauczycielskim kościoła). Okazuje się, że kościół już dawno przestał mówić jednym głosem w sprawach wiary.
Ponadto zajmuję się związkiem kościoła i polityki, majątkiem kościelnym i finansowaniem kościoła, gdzie mamy do czynienia z ogromem nieprawidłowości. To są sprawy niezwykle bulwersujące świeckich, bo na tym polu widać najostrzej, że kościół daleko wykracza poza swoją misję ewangelizacyjną. Kościół próbuje zabierać głos również w sprawach nauki. Poucza naukowców, mówi im gdzie jest prawda, a gdzie mylą się, której granicy nie mogą przekroczyć. Ogromnie ważne i interesujące są te fragmenty książki mówiące o stosunku kościoła do obecnego postępu naukowo-technicznego. Ten stosunek wyznacza bowiem przyszłość kościoła i jego miejsce we współczesnym świecie.
Książka opisuje głównie sytuację Kościoła Katolickiego w Polsce, posiadającego pewną specyfikę odróżniającą go od kościołów na Zachodzie. Jednak znajdują się w tym tekście również przykłady z innych krajów po to, aby pokazać, że patologia panuje nie tylko w polskim kościele, ale w całym kościele na świecie.
Książka nosi tytuł “Kryzys w kościele”. Kościołów w Polsce jest wiele. Tytuł nie wyjaśnia, o którym kościele w tej książce jest mowa, ale nie trudno domyślić się, że chodzi o największy kościół w Polsce, tzn. Kościół Katolicki. Ponadto tytuł jakby sugeruje, że rzeczywiście kościół jest w takiej kondycji, że nie można jej inaczej określić jak kryzysową. Tytuł jednak niczego nie przesądza i nie rozstrzyga. Ma charakter techniczny, mówi jedynie na czym koncentruje się autor w książce i nie stawia z góry diagnozy na temat tego, w jakim stanie jest kościół. Niewątpliwie mamy do czynienia z kościołem chorującym na wiele przypadłości. Dotykają one wielu sfer działalności kościoła. Niektóre działania kościoła instytucjonalnego i duchowieństwa mają charakter wręcz patologiczny, głęboko zakorzeniony i trudny do wyrugowania.
Do zagadnienia oceny czy kościół jest w kryzysie czy nie, powracam na końcu książki. Po przedstawieniu stanu obecnego kościoła staram się przybliżyć czytelnika do odpowiedzi na pytanie, czy rzeczywiście kościół jest w stanie kryzysu? Jednak ostatecznie odpowiedzieć na to pytanie będzie musiał każdy sam. Głównie dlatego, że jest niezwykle trudno obiektywnie oceniać czy mamy do czynienia z sytuacją kryzysową, czy jedynie z załamaniem, marazmem, depresją. Gdzie przebiegają granice między np. frustracją a kryzysem?
Obecnie kościół jest w takim punkcie swojej historii, że ważą się losy kościoła i od decyzji, jakie zostaną teraz podjęte w kościele będzie zależała jego przyszłość. Ta książka ma pomóc każdemu katolikowi spojrzeć na stan kościoła, aby go przygotować do dyskusji o jego przyszłości. Ponieważ świeccy w tej dyskusji mają ogromną rolę do spełnienia, ich głos jest najważniejszy, stanowią największą część kościoła.
Andrzej B. Lewkowicz
