Historia rodzinna
Powstanie styczniowe to największy w XIX w. polski zryw narodowy. Za datę jego rozpoczęcia przyjmujemy 22 stycznia 1863 r., gdy Komitet Centralny Narodowy wydał Manifest powołujący Tymczasowy Rząd Narodowy. Powstanie pochłonęło kilkadziesiąt tysięcy ofiar i odcisnęło ogromne piętno na dążenia niepodległościowe kolejnych pokoleń Polaków.
W latach 60-tych XIX w. czołowymi postaciami Obywatelstwa Kowieńskiego byli: Jakób Gieysztor i Edward Romer – przedstawiciele ówczesnego stanu umysłów i poglądów szlachty polskiej na Litwie. Przygotowywali oni m.in. projekt uwłaszczenia włościan. Projekt ten, już bardzo zaawansowany, upadek powstania niestety obalił. Jakób Gieysztor pierwszy i jedyny wprowadził je w swoich włościach, w okolicy Kiejdan. Po nieudanych próbach przedstawienia cesarzowi Aleksandrowi II postulatów ziemiaństwa o przywrócenie języka polskiego do szkół, sądownictwa w jęz. polskim, równouprawnienia wyznań itp, zajęli się oni tworzeniem organizacji obywatelskiej, która miała na celu sterowanie sprawami społecznymi i narodowymi. Byli reprezentantami centralnej organizacji „Białych” na Litwie w kontakcie z Warszawą. Gdy wybuchło Powstanie, mimo iż byli przeciwni przedwczesnemu jego wybuchowi, podporządkowali się Rządowi Narodowemu.
Jakób Kasper Gieysztor został w 1863 naczelnikiem cywilnej władzy powstańczej na Litwie. Współpracował z nim krewny, Józef Kalinowski, późniejszy Karmelita i kanonizowany (św. „Rafał” Kalinowski). Spotkali się na zsyłce w Usolu k/Irkucka. Po powrocie z zesłania w 1872 roku, z powodu konfiskaty majątku, Jakób osiadł w Warszawie. Razem z synem Stanisławem, z ocalałych resztek swojej biblioteki, założył pierwszą księgarnię-antykwariat w Warszawie i wydawał też zabytki piśmiennictwa polskiego. Między innymi broszury polityczne, listy i testament Tadeusza Kościuszki, „Rękopis nadesłany z Syberii” J.I. Kraszewskiego oraz własne, dwutomowe Pamiętniki z lat 1857–1865, które są kopalnią wiedzy o Powstaniu Styczniowym. Zaprzyjaźniony był z Bolesławem Prusem i Henrykiem Sienkiewiczem. Jego grobowiec znajduje się na Powązkach w Warszawie.
Stefan Gieysztor, mój pra-pradziad, był sędzią granicznym guberni wileńskiej, pierwotnym właścicielem Zabieliszek pod Kiejdanami i innych dóbr. Razem z żoną Józefą z Oskierków i najstarszym synem Emilem, wspierali Powstanie 1863 r. Przewozili dla powstańców broń, odzież, żywność, które zakopywano w umówionych miejscach. W wydrążonym dyszlu od wozu ukrywano dokumenty i pieniądze.
Za to ich aresztowano i wywieziono na Syberię do Kunguru nad rzeką Sylwą w gubernii permskiej. Dobra Gieysztorów uległy przymusowej konfiskacie i sprzedane za ¼ ceny, rosyjskiemu pułkownikowi.
Pozostali trzej synowie Stefana walczyli w Powstaniu. Dwaj zginęli. Bolesław w wieku 25 lat, ranny w bitwie oddziału księdza Mackiewicza pod Rogowem n/Niewiażą, ukrywany w chacie leśnika, wytropiony przez Kozaków, zasiekany został szablami w roku 1864. Józef w wieku 18 lat, walcząc u Zygmunta Sierakowskiego-Dołęgi, zginął w bitwie pod Birżami /08.05.1863/
W latach osiemdziesiątych XX w. muzykolodzy odnaleźli i zdeponowali u prof. Aleksandra Gieysztora długą pieśń, nieznanego autora, opisującą przebieg bitwy birżańskiej pod dowództwem gen. Z. Sierakowskiego-Dołęgi, informującą w jakich jej fazach ginęli kolejni powstańcy, wśród nich wymieniony jest Józef Gieysztor wraz Okuliczem i Sztomą. Kopia pieśni z nutami jest w rodzinnym archiwum.
Bronisław Gieysztor w wielu 20 lat, też ciężko ranny w bitwie pod Birżami, pojmany w niewolę przez Rosjan, został aresztowany i osadzony w więzieniu, na które zamieniono Klasztor Kapucynów w Kownie. Tam spotkał się z rodzicami. Wszyscy troje zostali wywiezieni do Cywilska pod Orenburgiem w Guberni Kazańskiej. Po powrocie zamieszkał Bronisław na stałe w Warszawie biorąc żywy udział w instytucjach życia publicznego, jak w Towarzystwie Zachęta, Tow. Tatrzańskim, brał udział w utworzeniu zakładu leczniczego w Nałęczowie, w ramach Tow. Dobroczynności zarządzał bezpłatną czytelnią na Pradze itd. Odwiedzał go Henryk Sienkiewicz. Łączyła go wielka przyjaźń z Bolesławem Prusem (Aleksandrem Głowackim). Zmarł w Szałtupiu w roku 1893.
Czesław Gieysztor uniknął niewoli, bo w drodze na Litwę (do powstania), na peronie dworcowym w górnośląskich Mysłowicach, przypadkowo przekroczył granicę Prus i pod groźbą więzienia przyrzekł nie uciekać na teren cesarstwa rosyjskiego. Mieszkał bezżenny w Paryżu do końca swych dni – zmarł w 1915 roku. Odwiedzali go tam, bratanek Józef Gieysztor z synem Władysławem. Pochowany jest na cmentarzu Pere Lachaise.
Stefanostwo powrócili na mocy amnestii na Litwę w 1868 roku. Pozbawieni majątku Zabieliszki, zamieszkali w miasteczku Preny u krewnych Szuksztów.
Emil Gieysztor, mój pradziad, został najpierw osadzony w więzieniu w Kownie, a następnie zesłany do Kunguru w guberni permskiej. Prababcia, Jadwiga z Szuksztów, jako młodziutka mężatka, podążyła dobrowolnie za mężem na katorgę. Dzięki temu, że Emilowi udało się opłacić bilety na kolej i na statek, również dla eskortującego ich żandarma, nie byli, jak inni zesłańcy, pędzeni miesiącami na piechotę do miejsca zesłania, a całą podróż odbyli względnie wygodnie.
W Kungurze urodzili się ich dwaj synowie: Leon i Józef Gieysztor – późniejszy członek Zarządu Wschodniochińskiej Kolei, profesor Politechniki Warszawskiej i SGGW, red nacz. Łowca Polskiego (grób na Powązkach).
Polacy, powstańcy styczniowi, wracający na mocy amnestii z Syberii na Litwę, nie mieli prawa kupowania ziemi. Pradziad Emil, pożyczywszy od ciotek i znajomego Żyda pieniądze, przez podstawionego kolonistę – Niemca, odkupił od rosyjskiego oficera jeden z dawnych, rodzinnych folwarków Szuksztów – dworek Szałtupie (po litewsku „Zimna Woda”). To nowe gniazdo rodzinne stało się schronieniem dla wielu tułaczy.
Trzecim synem, urodzonym już na Litwie, po odbyciu kary, był mój Dziadunio, Stefan Gieysztor. On też razem z Babunią Marią ze Świdów, działaczką oświatową, więzioną przez Litwinów za nauczanie polskiego, dzięki wielkiej pracowitości, spłacili ostatnie długi za Szałtupie dopiero niedługo przed II Wojna Światową.
Dalsze dzieci Emila i Jadwigi urodziły się już w Szałtupiu: Maria Gieysztorówna komendantka POW, żołnierz AK, powstaniec warszawski – wielokrotnie odznaczona, Michał Gieysztor (wielki podróżnik). Wanda (Parczewska) i Anna (Korewa/Babiańska) – obie były wywiezione na Syberię. Całe to długowieczne i zasłużone rodzeństwo Dziadunia Stefana jeszcze pamiętam, bo przeżyli II Wojnę Światową. Życiorysy ich są bardzo bogate i pełne zaangażowania w sprawy niepodległości Polski. Pozostały w zbiorach rodzinnych u mego brata, Jerzego Gieysztora, medale i odznaczenia Cioci Maryni i Dziadunia Stefana: Krzyże Walecznych POW i Polonia Restituta, Krzyże Niepodległości nadane m.in. przez J. Piłsudskiego, do którego Stefan jeździł dwukrotnie od Organizacji Polaków na Litwie.
W czasie gdy trwały wywózki na Syberię, Dziadunio zgolił wspaniałe wąsy i nierozpoznany, przebrany za własnego ogrodnika, ocalał przed wywiezieniem do Rosji. W 1942 Niemcy zamienili Szałtupie na obóz internowania dla księży i zakonników z Wilna, a Sowieci na kołchoz. Nastąpił koniec rodzinnego gniazda, którego śladów w okolicy Išlaužas szukaliśmy na wyprawie rodzinnej w maju 2014 roku. Tam w 1991 roku prof. Aleksander Gieysztor, który jako pierwszy z rodziny po II Wojnie Światowej, dotarł na Litwę, odnalazł mogiłę z głazem narzutowym przywiezionym przez Emila z ich pól. W maju 2014 roku z braterstwem i kuzynką Ewą Gieysztor, dotarliśmy do Pren i odnowiliśmy grób, którym zainteresowało się Muzeum w Birsztanach przygotowujące wystawę o Powstaniu Styczniowym w tych okolicach. Zamieszkały w Olicie/Alitas litewski kuzyn, Witold Korewa, nas skontaktował. Były wywiady do prasy i telewizji litewskiej i w 2015 roku, staraniem litewskiego historyka, Vytautasa Kuzmickasa, grób Gieysztorów w Prenach/Prenai został wpisany do rejestru dziedzictwa kulturowego Państwa Litewskiego.
Reprezentanci kolejnego pokolenia, dzieci Dziadunia Stefana, znaleźli się znów na Syberii – jak siostra mego Ojca, Emila Gieysztora (imię tradycyjne po dziadku), Zofia Gieysztor (Maliszewska) oraz bracia, Tadeusz i Jan Gieysztor. Byli bardzo młodzi, gdy bolszewicy zabrali ich z Wilna i Kowna na ostatni, przed wkroczeniem Niemców, transport do Rosji w czerwcu 1941 roku. Stryj Janek miał zaledwie 15 lat kiedy w Republice Komi spławiał drewno do rzek. Po amnestii Stalina udało mu się dołączyć do Armii gen. Andersa. Zawdzięczał to krewnym, Zofii i Tadeuszowi Romerom, zbierającym w Kujbyszewie Polaków zdążających z łagrów do polskiego wojska. Przez Persję, Irak, Palestynę, Egipt dotarł do Anglii, gdzie został wyszkolony w RAF-ie na lotnika, ale już nie zdążył walczyć. Jan osiedlił się w Kanadzie i tam zmarł w 2012 roku. Zostawił po sobie tak, jak i Zofia, wspomnienia w języku angielskim (są przetłumaczone na polski). Zofii i Tadeuszowi nie udało się dostać do armii gen. Andersa. Dołączyli do polskich oddziałów pod dowództwem gen. Berlinga. 26-letnia Zosia, przywiozła w 1946 roku, do Łodzi, jako komendantka eszkalonu, pociąg repatriantów z Rosji. Tadeusz w drodze na Berlin został ranny.
Dziadunio Stefan Gieysztor, powróciwszy z Litwy do Polski, na tzw. „Ziemiach Odzyskanych” otrzymał jako rekompensatę za majątek na Litwie (miał na to dokumenty) poniemieckie gospodarstwo. Tam, w Wilamowie, w 1946 r. spotkała się ocalała rodzina. Za najlepiej prowadzone gospodarstwo w woj. Śląsko-Dąbrowskim otrzymał dyplom. Ale już w 1948 r. został z niego wyrzucony dla powstającej spółdzielni produkcyjnej i nazwany „wrogiem klasowym”.
Mego ojca, Emila Gieysztora, aresztowano w 1948 w Opolu i po uwięzieniu długo nie mógł dostać żadnej pracy. Bratu Jerzemu groziło wyrzucenie z gimnazjum w Paczkowie i nie dopuszczenie do matury za odwagę odmowy przynależenia do ZMP. Byłby się nie dostał na Politechnikę Wrocławską, gdyby dobrzy ludzie nie pomogli. Opisał to we wspomnieniach pt. ”Pod prąd”.
Tak to się plotły w wielkim skrócie losy moich przodków, którzy z pokolenia na pokolenie, walcząc o prawdziwą wolność Ojczyzny, byli więzieni, wywożeni i represjonowani…
Elżbieta Gieysztor

