Krótko i nie na temat
Życie codzienne stało się podobne irracjonalnemu dowcipowi o blondynce. Kochanie! – woła mąż. – Co robisz tyle czasu w kuchni? – Kochany mężu! – odkrzykuje blodynka. – Pomóż mi! Kostka lodu wpadła mi do wrzątku i nie wiem co robić!
Irracjonalność? Nie żartujmy! Życie samo w sobie stało się practical joke, inaczej mówiąc dowcipem sytuacyjnym. Przykłady? Proszę uprzejmie: w banku nie uświadczysz gotówki, urzędy stały się anonimowym głosem w telefonie, poczta w sklepie spożywczym, rozum w Googlu.
Ba, rozum. Gdyby mu tylko starczyło cierpliwości mógłby zostać filozofem. Niestety nie można mieć do niego (rozumu) zaufania, bo albo udaje kogoś innego, albo brak mu w ogóle… No właśnie. Rozum przekonuje, że ma przewagę nad naturą i w ogóle wie wiele. Wie na przykład, że zbiór małych wartości składa się na wielką wartość, a natura tego nie wie! Skąd rozumowi, to przyszło do głowy /?/ trudno powiedzieć, ale opowiada głupoty, bowiem wystarczy wyjąć z mózgu jedną pojedynczą chwilkę, żeby zrobić z człowieka kompletnego idiotę i pośmiewisko.
Na szczęście rozum to nie mózg. Z mózgiem jest w ogóle dziwnie i trochę jak z produkcją filmową. Kiedy reżyser jest dobrym fachowcem, to ze słabszych scen i marnych kadrów, może powstać dobry film. Tylko do tego niezbędny jest sprawny umysł.
Rozumiemy się, mam nadzieję? Są gradacje i są stopniowania: umysł, rozum, mózg. Ale można też inaczej: nadświadomość, świadomość, podświadomość. Albo jeszcze inaczej: bóg ojciec, syn boży, duch święty. Kwestia gustu i przymusu nie ma, bowiem cytując klasyka: Jest prawda, jest cała prawda i jest gówno prawda.
Swoją drogą Bóg wymyślił sobie pasjonujące zajęcie. Weźmy dla przykładu taki przypadek. Bóg tworzy sobie jakiegoś gościa i mu się później uważnie przygląda. Jak on nijaki jakiś (tu kod jest użyty, żeby ładnie, bo politycznie, powiedzieć „bez właściwości”) to mu coś doda, a jak za mądry to ujmie i tak ma przednią zabawę.
Słowem, Bóg rzeźbiąc w umysłach tworzy sobie kogo zechce, ale w swej bezgranicznej łaskawości wiele różnych sugestii również puszcza w eter. Tu, dla zilustrowania boskiej koncepcji, przykładowy zestaw cech pomocniczych:
Unikaj bliskich kontaktów, mało mów, więcej obserwuj, nie zwierzaj się, nie wspominaj uroków dzieciństwa, obojętnie traktuj pola bitew, rocznice powstań i kolejnych niepodległości oraz inne maskarady, podchodź z szacunkiem do starych miast, starych ruin, starych ludzi, nie lekceważ spraw delikatnych i z troską podchodź do sentymentów.
Ostatni akapit należy przeczytać uważnie jeszcze raz. To są dobre rady, bowiem wprowadzając je w życie staniesz się zręczną i co istotne bezpieczną metaforą, zbiorem estetycznie opakowanej obojętności, co zapewni ci spokojne życie bez właściwości /!/, a to zawsze doceniał tron i ołtarz. Chyba, że spadnie ci na nogę cegła, ale jeśli nie znasz języka polskiego to masz pecha, bo nie będziesz wiedział co powiedzieć.
Andrzej Szmilichowski
