Życie pełne procentów (cz.1)

0
manipulation-gd4a5910b1_1920

Alkohol jest wspaniałym środkiem rozwiązującym. Rozwiązuje on małżeństwa. rodziny, przyjaźnie, konta bankowe, komórki wątrobowe i mózgowe. Nie rozwiązuje tylko żadnych problemów. Miliony uzależnionych, setki tysięcy jeżdżących po pijanemu, rodzinne dramaty i wszechobecna patologia, której nie sposób przeliczyć na wszelkie możliwe koszta, indywidualne i społeczne. Wieloletnie spożywanie alkoholu bardzo upośledza mózg, stępia wrażliwość, osłabia intelektualne możliwości. Dewastuje życie. Dla ogromnej ilości ludzi picie alkoholu jest oczywistością, a życie na trzeźwo wydaje się nudne, bezbarwne albo nie do zniesienia.

Znany aktor Jerzy S. będąc pod wpływem alkoholem doprowadził do kolizji z motocyklistą. Posła PiS, Przemysława Cz. znaleziono zamroczonego alkoholem na przystanku autobusowym w Warszawie. (Jak ktoś zabawnie napisał: Przemka do Izby Sejmowej zaprowadził tatuś – też z PiS, a z Izby Wytrzeźwień odebrała mamusia – córka polskiego kosmonauty). Piosenkarka Beata K. brawurowo jeździła samochodem po ulicach Warszawy, mając we krwi 2 promile alkoholu. Prasa podawała: Według doniesień świadków, artystka miała jechać ulicą „od krawężnika do krawężnika”, na przemian rozpędzając się i gwałtownie hamując oraz wjeżdżając na sąsiedni pas ruchu. Znany dziennikarz (nieżyjący już) Kamil D. został skazany przez sąd na zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych na 5 lat. (Dowody wskazują bowiem, że Durczok przejechał w stanie nietrzeźwości około 370 km ze średnią prędkością 140 km/h, a w chwili, gdy doprowadził do kolizji, jechał 96 km/h na ograniczeniu do 70 – czytamy w prasie krajowej). To w Polsce w ciągu ostatnich lat.

W Szwecji: Gudrun S. stojąca wówczas na czele jednej z głównych partii politycznych w Szwecji przyznała się do alkoholizmu i musiała zrezygnować z zajmowanego stanowiska. Karin P. sprawująca funkcję rzecznika do spraw ekonomicznych Partii Liberalnej przyłapana została na jeździe “pod wpływem”, miała we krwi 0,3 promila alkoholu. W chwili wykroczenia była także członkiem zarządu Systembolaget… Znany piosenkarz Tommy K. został zatrzymany, gdy jeździł samochodem mając we krwi ponad 1 promil alkoholu. Podobnie dziennikarz, prezenter telewizyjny Rickard O. (“folkkära” – jak określała go prasa szwedzka).

Im głośniejsze nazwisko, tym większy skandal. I tu w Szwecji, i tam w Polsce. I jednocześnie sprytne wytłumaczenie dla wszystkich innych, anonimowych osób, które codziennie przekraczają granice rozsądku, bezpieczeństwa, moralnej odpowiedzialności, zasiadając za kółkiem w stanie nietrzeźwym. Dlaczego jednych traktujemy bardziej pobłażliwie, innych mniej?

Konsumpcja alkoholu, przyjmująca postać picia ryzykownego, picia szkodliwego oraz uzależnienia od alkoholu, nie jest problemem ostatnich lat czy dekad, lecz obecna była w różnych społeczeństwach przez wieki, począwszy, jak twierdzą archeolodzy, nawet od paleolitu (Bielewicz, Moskalewicz 1986).

Alkoholizm to także choroba demokratyczna – może dotknąć każdego. I choć przebiega według pewnego schematu, widoczne są różnice między tym, jak piją mężczyźni, a jak kobiety. Ktoś może oczywiście powiedzieć, że picie alkoholu nie musi oznaczać alkoholizmu. To prawda. Ale…

Wokół picia narodziło się mnóstwo mitów i warto je skonfrontować z prawdą. MIT pierwszy: Lampka wina, kufel piwa czy “kieliszek” wódki nikomu jeszcze nie zaszkodziły. FAKT: Alkohol, wypijany w niewielkich ilościach i do tego sporadycznie, nie powoduje widocznych zmian w organizmie. Kiedy sięganie po alkohol powtarza się zbyt często lub kiedy organizm jest szczególnie wrażliwy na działanie alkoholu – nawet niewielkie jego ilości muszą, w jakimś momencie, zaszkodzić. MIT drugi: Alkohol poprawia sprawność psychofizyczną. FAKT: Wykonywane, na niezmiernie czułej aparaturze, badania psychometryczne wykazują, że nawet po niewielkich dawkach alkoholu reakcje kierowców mogą wydłużać się nawet dwukrotnie tzn. o 0,3-0,5 sek. (czas prawidłowej reakcji u trzeźwego i pełnosprawnego kierowcy mieści się na ogół w granicach 0,5 sek.). MIT trzeci: Nie jestem alkoholikiem, bo nikt mnie nie widział pijanym. FAKT: Upijają się zarówno alkoholicy, jak i nie alkoholicy. Jest wielu alkoholików, którym tylko sporadycznie zdarza się być pijanym, bowiem piją alkohol w niewielkich dawkach i tylko w takiej ilości, aby uzyskać stan lekkiego oszołomienia, a jednocześnie nie dopuścić do wystąpienia bardzo przykrych dolegliwości związanych z zespołem abstynencyjnym. Z kolei stwierdzenie, że ktoś jest pijany nie upoważnia absolutnie do postawienia diagnozy uzależnienia od alkoholu.

Alkoholizm jest problemem społecznym, ale także elementem kulturowym. Według najnowszych danych statystyczny Europejczyk średnio wypija w ciągu roku 11,4 litra czystego alkoholu. To znacznie więcej niż średnie spożycie alkoholu na całym świecie, które wynosi 6,18 litra. Oznacza to, że mieszkańcy krajów europejskich chętnie i często sięgają po kieliszek, nierzadko znajdując się w światowej czołówce. Według danych WHO, pierwsze miejsce na niechlubnym podium zajmują Czesi. Na dorosłego Czecha przypada średnio 14,45 litrów czystego alkoholu rocznie, co stanowi równowartość niemal dwóch butelek wina tygodniowo! Tylko niewiele mniej piją mieszkańcy Litwy, Niemiec, Irlandii, Łotwy, Hiszpanii, Bułgarii, Francji i Portugalii, których średnie spożycie czystego alkoholu na dorosłego wynosi ponad 12 litrów.

A gdzie w tym całym zestawieniu znajdują się Polacy? Dorosły Polak wypija rocznie około 11,71 litra czystego alkoholu, dzięki czemu zajmujemy dopiero 14. miejsce wśród krajów europejskich o największym spożyciu alkoholu! Można by powiedzieć, że nie jest więc źle, chociaż gołym okiem widać, że jest… bardzo źle. Inne źródła mówią, że na 191 krajów, ujętych w rankingu spożycia alkoholu, Polska zajmuje… 21 pozycję. Jeszcze inne źródła podają, że Polska jest trzecim krajem na świecie z największą konsumpcją alkoholu.

W których miejscach świata pije się najmniej? Według danych WHO i Banku Światowego, najwięcej na świecie piją mieszkańcy Seszeli (aż 20,5 litra czystego alkoholu na mieszkańca!) oraz Ugandy. Natomiast ze względów kulturowych i religijnych po alkohol rzadko sięgają mieszkańcy terenów Bliskiego Wschodu oraz Afryki Północnej. Statystyki wskazują, że w krajach, takich jak Maroko, Egipt, Jordania, Tunezja czy Turcja ponad 90% dorosłych mieszkańców nie spożywała alkoholu w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Co więcej, istnieje 21 krajów, w których ponad 90% mieszkańców deklaruje, że nigdy w życiu nie spróbowała alkoholu! Oprócz wcześniej wspomnianych krajów, do grupy tej zalicza się także Pakistan, Iran, Sudan, Algierię czy Bangladesz. Trzeba oczywiście do tych danych podejść sceptycznie, bo co innego jest “deklarowanie” trzeźwości, a co innego stan rzeczywisty.

A jak jest w Skandynawii? Tomasz Walat, sztokholmski korespondent tygodnika “Polityka” pisał w roku 2018:

Kraje skandynawskie, podobnie zresztą jak i Polska, mieszczą się w granicach europejskiej średniej konsumpcji alkoholu. Oscyluje ona w granicach 10 litrów czystego spirytusu na głowę rocznie. W Szwecji spożycie spadło teraz – w porównaniu z rekordowym 2004 r. – aż o 13 proc. Znacznie zmniejszyło się zainteresowanie młodzieży alkoholem. (…) Walka z alkoholizmem była najważniejszym problemem społecznym Szwecji przez ostatnich 150 lat, stwierdza Lennart Johansson w wydanej niedawno książce „Państwo i pijaństwo”. Alkohol ma w szwedzkiej polityce mniej więcej takie samo znaczenie jak aborcja w USA – stwierdza liberalny publicysta Mattias Svensson: „To najważniejszy problem dla dużej grupy wyborców, która angażuje się w zabranianie i kontrolowanie innych. Żadna z partii politycznych nie ma odwagi, żeby stanąć z nimi w szranki”.

Za rygorami przemawia także sposób picia: żeby się upić. Celują w tym zwłaszcza Finowie, połowę alkoholu konsumowanego przez mężczyzn wypija tylko 10 proc. Finów. Ostatnio również i Finki nie wylewają za kołnierz, do spożywania alkoholu przyznaje się aż 90 proc. kobiet, co jest najwyższym wskaźnikiem w Europie.

William Hogarth: Gin Lane

Badania statystyczne wykazują, że płeć odgrywa dużą rolę we wzorcach spożycia alkoholu. Okazuje się bowiem, że we wszystkich krajach świata to mężczyźni częściej sięgają po tę używkę. Ciekawy może być jednak fakt, że różnice w piciu pomiędzy płciami są najmniejsze w krajach o dużym odsetku spożycia alkoholu. W krajach, w których używka ta cieszy się średnią lub niską popularnością, na przykład w krajach Bliskiego Wschodu, kobiety znacznie rzadziej sięgają po alkohol w porównaniu do mężczyzn. Do krajów, w których odsetek kobiet sięgających po kieliszek jest największy zalicza się przede wszystkim Portugalię, Urugwaj, Hiszpanię, Cypr, Ukrainę i… Polskę! Z kolei najmniej kobiet pije alkohol w Libii, Kuwejcie, Afganistanie, Jemenie i Mauretanii.

Wielu Polaków swój codzienny kontakt z alkoholem usprawiedliwia przykładem nacji południowo-europejskich, gdzie na przykład butelka wina jest codziennym trunkiem przy konsumpcji. Skoro u jednych jest to element kulturowy, to dlaczego u innych ma stanowić problem społeczny? W opracowaniu “Alkoholizm jako problem społeczny. Element kulturowy” czytamy:

W społeczeństwach zachodnich jednostka nadużywająca alkoholu pije przeciwko swej społeczności. Nadmierne picie staje się niemal gestem buntu. Tak więc, mamy sprzyjające warunki i odpowiednią okazję dla niektórych ludzi, by stać się alkoholikami. Społeczeństwa różnych narodów Zachodu organizowały się w rozmaity sposób i dlatego wzorce picia, a zwłaszcza nadmiernego, różnią się w rozmaitych krajach między sobą. Klimat, geografia, stosunki ekonomiczne, miejscowe obyczaje — wszystko to wpływa na kształtowanie się narodowego sposobu picia. Kontrast między włoskim a francuskim sposobem picia wykazuje doskonale, że różnice postaw społecznych grają bardzo ważną rolę w determinowaniu rozmiarów alkoholizmu. We Francji stały dochód trzeciej części okręgów wyborczych pochodzi całkowicie, bądź częściowo z produkcji i sprzedaży napojów alkoholowych. Utrzymanie mieszkańców tych okręgów zależy więc całkowicie lub częściowo od przemysłu winnego i spirytusowego. W dosłownym zatem sensie, są oni utrzymywani przez alkohol. Jest więc przeto rzeczą zrozumiałą, że w odpowiedzi na specjalną ankietę, cztery piąte ludności Francji podało, iż „wino sprzyja zdrowiu człowieka”, a jedna czwarta utrzymywała, że „jest dla zdrowia niezbędne”. Wielu Francuzów spożywa regularnie duże ilości alkoholu, nie uważają oni przy tym, że piją za wiele, ani że nadużywają alkoholu. Francuzi, którym zadawano pytanie, ile wina dziennie może wypić robotnik „bez żadnej szkody”, podawali w odpowiedziach przeciętną około 2 litrów. Wszyscy, których obejmowała powyższa ankieta, uważali spożycie dużych ilości wina za całkowicie właściwe. Francuscy alkoholicy spożywają wino bez ustanku, w ciągu całego dnia, tak że organizm ich zawiera stale bardzo duże ilości alkoholu. Są oni przewlekle zatruci, chociaż rzadko wykazują znaczniejsze zaburzenia w zachowaniu. Alkoholizm we Francji przejawia się głównie w zdradliwych następstwach fizycznych. Francuzi zapadają bowiem raczej na choroby fizyczne niż umysłowe.

Alkoholizmem nazywa się namiętność do alkoholu – pisze Władysław Witwicki w książce ”Psychologia”. To namiętność”, która jest w Europie rozpowszechniona mimo fatalnego wpływu na zdrowie fizyczne i psychiczne. Witwicki przypomina wyrok sądu monachijskiego, wedle którego sześć do ośmiu litrów piwa dziennie ma leżeć jeszcze w granicach normy alkoholowej w pojęciu przeciętnego Bawarczyka. Innymi słowy: alkoholizm jest w pewnych okolicach Europy chorobą nagminną, zastarzałą.

Robert Urbański

cdn

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer