To był świat w zupełnie starym stylu

0
face-3189819_1920

Zarzucam sobie, czasem czynią to Czytelnicy, że zbyt łatwo zmieniam poglądy dotyczące spraw „boskich”. To prawda, ale na usprawiedliwienie powiem, że tylko trochę bardziej dociekliwy człowiek, szukający w istnieniu sensu intuicyjnie wyczuwa, że coś mu się nie zgadza i rozczarowany stawia pytania o znaczenie życia i śmierci. Nie znajdując odpowiedzi puka do mistyki, a zatem do nieśmiertelności, a na ten temat ciągle niestety wiemy niewiele.

Tą, budzącą niepokój a zarazem ciekawość przestrzeń, próbują z lepszym lub gorszym skutkiem zagospodarować religie i prorocząc o życiu po śmierci, starają się przekonać do swojej wizji nieśmiertelności.

Religie chrześcijańskie namawiają do przestrzegania Przykazań Bożych, co ma zapewnić wierzącym wieczną niebiańską szczęśliwość. Natomiast wszystkich innych – w domyśle nie chrześcijan, nic nie uratuje przed piekielnymi mękami. Amen. Religie Dalekiego Wschodu  nie są dla swoich wyznawców aż tak bezwzględne. Mówią o wchłonięciu przez Całość, co daje jakiś rodzaj spokoju i jednocześnie uwalnia śmierć od odium ostateczności ideą reinkarnacji, odrodzenia duszy w nowym ciele.

W jednym wszelako wszystkie religie i mity wydają się być zgodne, że człowiek zajmuje wśród ziemskich stworzeń niekwestionowaną pierwszą pozycję. Jest efektem pełnych miłości zabiegów Boga, co daje mu specjalne miejsce w naturze. Filozof renesansu Fracis Bacon wierzył, że istota ludzka znajduje się w centrum świata, więc gdyby zniknęła, świat straciłby sens istnienia i zapadłby się w nicość.

Współcześni fizycy i astrofizycy często ”zahaczają” w swoich pracach o metafizykę, ale pytania stawiają ostrożnie i mają one raczej charakter ogólny. Nie trudno ich rozumieć, to nie są ludzie naiwni czy głupi i wiedzą, że każde pogłębione badanie rzeczywistości musi zakończyć się pytaniem o podstawę, o sens tego wszystkiego. Pytaniem o istotę istnienia.

Dobrze sobie uzmysłowić, że oni podstawowe pytania nie stawiają na konferencjach czy kongresach naukowych, a tylko w książkach, często na wpół naukowych i przeznaczonych dla szerokiego grona czytelników.  A i tam, zazwyczaj leciutko i na wszelki wypadek dystansują się, żeby czcigodnym koleżankom i kolegom nie stwarzać przestrzeni do żartów.

Coraz więcej ludzi na świecie zaczyna zdawać sobie sprawę, że połączone siły naukowców, szczególnie fizyków astrofizyków i matematyków, odkryją może już w niedalekiej przyszłości, matrix. To „coś”, co stworzyło i urządziło nasz świat, oraz może go dowolnie i bez naszego udziału, zmieniać jak zechce.

Przypuszczalnie ów nadchodzący świat byłby tak diametralnie różny, że trudny do wyobrażenia. Może Wieloświat? Świat dla każdego z osobna i jego własny, zgodny z przekonaniami, przesądami, marzeniami, świat suwerenny i wyłącznie jego? Przypomnijmy znany przecież dziś raczej powszechnie fenomen, że ludzie w trakcie śmierci klinicznej napotykają różne zjawiska, nierzadko bliskie im światopoglądowo. Na przykład umierającemu katolikowi, któremu marzy się spotkanie z Jezusem, prośba zostaje spełniona. Czy to może oznaczać, że już uczestniczymy w stadium przygotowawczym do Wieloświata?

Co znamienne i godne uwagi, słychać głosy, że watykański areopag decyzyjny jest przerażony zbliżającą się możliwością odkrycia przez naukę prawdy o początkach człowieka. Co to oznacza? Ano tylko i aż tyle, że nowa wiedza do której się zbliżamy, bardzo odbiega od biblijnej wykładni chrześcijaństwa.

W Internecie można znaleźć film, w którym lektor czyta fragmenty mezopotamskiego „Eposu o Gilgameszu”, gdzie wers za wersem przekłada to na współczesne nam pojęcia. Co słyszymy? Otóż wychodzi na to, że ludzie zostali sztucznie stworzeni przez ”bogów”, przybyszy spoza Ziemi, a kiedy zaczęli sprawiać im kłopoty, zesłano na Ziemię epidemię. Mało tego, kiedyś doszło do kłótni między ”bogami” i jedną ”boginię” poniosło i w nerwach rozpętała na Ziemi potop tak olbrzymich rozmiarów, że nawet ich samych przeraził. Wtedy spakowali manatki i gdzieś odlecieli.

Kiedy słyszy się takie rzeczy – a Galgamesz nie był bardem swoich czasów, poetą skłonnym do fantazjowania, a trzeźwym obserwatorem – trudno uwierzyć w świetlaną „rajską” przyszłość człowieka. W wizję powszechnego uzdrowienia, nową i bardziej duchową świadomości, et cetera, et cetera.

Oczywiście może się zdarzyć, że nastąpią wspaniałe czasy, ale równie dobrze może być zupełnie inaczej. Nemezis ma różne oblicza.

Andrzej Szmilichowski

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer