Klarna w opałach
W zeszłym roku mieszkający w Szwecji Sebastian Siemiątkowski znalazł się na liście najbogatszych ludzi na świecie Forbesa. Z majątkiem ocenianym na ok 20 miliardów koron szwedzkich uplasował się na 1444. miejscu. Dzisiaj jego firma ma poważne problemy…
Rodzice Siemiątkowskiego wyjechali z Polski do Szwecji w 1980 roku, sam Siemiątkowski urodził się rok później w Uppsali. Wraz z kolegami ze studiów wymyślił nowoczesny bank, który fundamentalnie zmienił sposób, w jaki robimy zakupy i jak za nie płacimy. Dzisiaj to wyceniana na kilkaset miliardów dolarów Klarna, z którą zapewne zetknęła się już większość osób dokonujących zakupy przez Internet.
Jak pisała w artykule w Vouge Anna Konieczyńska Sebastian Siemiątkowski
”zdaje sobie sprawę, że jego rodzice jako imigranci w pierwszym pokoleniu nie mogli w pełni wykorzystać swojego potencjału. Rozumie też, że deklasacja mogła powodować frustrację – rodzice rozwiedli się, gdy Sebastian miał 11 lat. W Polsce jego ojciec bronił pracy doktorskiej, w Szwecji pracował jako taksówkarz, bywał bezrobotny. Matka, też naukowczyni, przeszła na wcześniejszą emeryturę z powodów zdrowotnych, w dojrzałym wieku została malarką i rzeźbiarką. Siemiątkowski zaczytywał się w biografiach ludzi sukcesu, choćby Richarda Bransona, twórcy Virgin Group. Marząc o sukcesie, pracował od 16. roku życia. – Im wcześniej zdobywasz doświadczenie, tym lepiej. Żeby zostać mistrzem w jakiejś dziedzinie, musisz poświęcić na to dziesięć tysięcy godzin. Ja zacząłem od przerzucania kanapek w Burger Kingu. Potem byłem telemarketerem, nauczycielem, opiekunem seniorów, nosiłem meble, pracowałem w hotelu Kempinski – wymienia. Ostatnio napisał na Twitterze, że „dziękuje Szwecji za możliwości, które kraj daje dzieciom imigrantów”. (…)
W wieku 23 lat podczas studiów w Stockholm School of Economics, odpowiedniku warszawskiej SGH, razem z kolegami – Niklasem Adalberthem i Victorem Jacobssonem – założył Klarnę. W trakcie praktyk studenckich w firmie windykacyjnej przyszli wspólnicy zastanawiali się, co wpływa na anulowanie transakcji w sklepach internetowych. Uznali, że część użytkowników zwyczajnie nie ma ochoty nadwyrężać stanu konta podczas na przykład zakupu wielu sztuk ubrań, zwłaszcza gdy po przymierzeniu część będą chcieli zwrócić. Postanowili więc wprowadzić model „kup teraz, zapłać później”. Zaczęli szukać inwestorów. Żeby wyglądać poważniej, ubierali się w sztywne garnitury i wręczali potencjalnym sponsorom wizytówki. Siemiątkowski wziął też udział w programie telewizyjnym dla startupowców Dragons’ Den, w którym pomysły na biznes oceniał między innymi ówczesny szef rady nadzorczej H&M. Nikt w pomysł studentów nie uwierzył. – Walenie głową w mur daje do myślenia, bo zmusza do szukania innych dróg. Odporność na przeszkody jest ważną cechą dobrego menedżera – mówi.
Klarna to dzisiaj potęga na rynku finansowym w Szwecji, co jednak nie oznacza, że jej byt nie jest zagrożony. Czas prosperity zakończył się już rok temu, gdy na wiosnę rozwijająca się wcześniej firma została zmuszona do oszczędności i zwolnienia 700 pracowników. Latem 2021 roku ogłoszono, że firma zebrała od inwestorów 800 mln dolarów, co odpowiada około 8,5 mld koron. To jednak okazało się za mało.
W pierwszej połowie 2022 roku Klarna poniosła stratę w wysokości 6,2 miliarda koron szwedzkich, co stanowi wzrost o 340 procent w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku. A straty wciąż narastają. Straty sięgają obecnie ponad 280 milionów koron tygodniowo. To ponad miliard koron miesięcznie.
Jak informował ”Aftonbladet” w raporcie prezes Klarny Sebastian Siemiątkowski napisał, że Klarna musi teraz „zmienić nastawienie” do strat kredytowych i m.in. pożyczać klientom niższe kwoty. Wskazywał, że straty są konsekwencją szybkiego rozwoju firmy i że teraz Klarna musi skupić się na rentowności.
To, co do tej pory ratowało Klarnę – pisze w artykule Andreas Cervenka – ”to fakt, że firma była w stanie pożyczyć więcej pieniędzy od drobnych oszczędzających w Szwecji i Niemczech za pośrednictwem swoich kont oszczędnościowych, gdzie firma oferuje oprocentowanie 1% i więcej. W pierwszej połowie roku depozyty Klarny wzrosły aż o 86 procent do 67 miliardów SEK. To, że klienci odważą się powierzyć swoje pieniądze firmie z tak ogromnymi stratami jak Klarna, zależy od szwedzkiej gwarancji depozytów. Oznacza to, że państwo wkracza i pokrywa wszystkie oszczędności do 1,05 mln SEK, jeśli firma upadnie. Jednak pomysł gwarancji nie miał na celu sfinansowania dzikiej ekspansji firm technologicznych za granicę. W praktyce to obecnie szwedzcy podatnicy ponoszą największe ryzyko w Klarnie.
Trudno przewidzieć, jaka będzie przyszłość Klarny i Siemiątkowskiego. Widmo recesji (a w zasadzie już istniejąca recesja) mogą całkowicie zniszczyć Klarnę, w pesymistycznych ocenach krach firmy może nastąpić już w końcu tego roku.
STREFA.SE
