EWA TEODOROWICZ HELLMAN: Poznać i zrozumieć Szwecję

Pod koniec poprzedniego roku ukazał się w Sztokholmie nowy bedeker po Szwecji pióra znanego dziennikarza, wydawcy i redaktora Tadeusza Nowakowskiego – Szwecja na weekend (2021: Polonica Förlag). Lektura tej książki skłoniła mnie do zastanowienia się, jaki jest obraz tego kraju zawarty w przewodnikach turystycznych powstałych pod piórem polskich pisarzy od lat mieszkających w Szwecji.

Łatwo zauważyć, choćby studiując blogi i strony internetowe, że w ostatnich dziesięcioleciach nie brakuje zarówno tradycyjnych jak i wirtualnych przewodników turystycznych po Szwecji. Niezaspakajany przez dziesięciolecia z przyczyn politycznych, a także ekonomicznych głód podróży spowodował, że Polacy obecnie chętnie wyjeżdżają, aby zwiedzić nieznany im dotąd świat. Ich drogi nierzadko zmierzają w stronę Skandynawii. Zainteresowanie polskich turystów Szwecją nie umknęło także uwadze polskich pisarzy żyjących od dziesięcioleci w kraju Strindberga i znających ten kraj ”od środka”.

Kilkanaście lat temu ukazała się w Sztokholmie książka poetki i pisarki Teresy Järnström-Kurowskiej Moje spotkania ze Skanią (Polonica Förlag, 2008), w której autorka oprowadza czytelnika po południowym regionie Szwecji – Skanii. Katarzyna Tubylewicz jest autorką dwóch książek o ”Wenecji Północy”: jedna z nich to Sztokholm (2013), której jest współautorką oraz druga Sztokholm. Miasto, które tętni ciszą (2019). Ostatnio też Tadeusz Nowakowski wydał przewodnik turystyczny Szwecja na weekend (2021). Wszystkie te pozycje łączy fakt, że ich autorzy są polskiego pochodzenia, że ich książki napisane są po polsku i że oni sami znają swój kraj obecnego zamieszkania bardzo dobrze. Wspólna jest im jeszcze jedna cecha, jaka daje o sobie znać w różnym nasileniu: sposób widzenia szwedzkiej rzeczywistości zarówno oczami przybysza z Polski jak i mieszkańca Szwecji.

Teresa Järnström-Kurowska mieszka od dawna na południu Szwecji w miasteczku Klippan. Poszczególne rozdziały swojego przewodnika Moje spotkania ze Skanią nazywa opowiadaniami, i trzeba przyznać, że w znacznej mierze ma w tym rację. Sama pisze o sobie tak:

Nie mam ambicji poszukiwacza, sprawozdawcy, dziennikarza czy historyka. Wędruję po Skanii na luzie, jak to się, w pewnych środowiskach, mówi. Często przypadek naprowadza mnie na jakieś miejsce, gdzie odkrywam piękno, ciekawe pochodzenie, albo coś nowego i momentalnie rodzi się we mnie chęć podzielenia się wrażeniami. Wtedy piszę i mam nadzieję, że kiedyś dopadnę kogoś, kto przeczyta mój tekst i powędruje moimi śladami.

Pisarka opowiada o miastach, miasteczkach i wsiach regionu Skanii, przytacza historię poszczególnych krajobrazów, ciekawych obiektów urbanistycznych, zabytków kultury, nawet cmentarzy i fabryk. Chętnie sięga do legend i anegdot, ale też trochę miejsca poświęca opisom przyrody. Często stara się nawiązać bezpośredni kontakt ze zwiedzającym, pisząc: ”Jeśli turysta ma więcej czasu…, może zwiedzić…”. Przed każdym rozdziałem podaje mapkę i dokładne lokalizacje odwiedzanych miejsc, aby turysta bez trudu mógł trafić do proponowanych atrakcji turystycznych. Wskazuje na różne elementy rozpoznawcze krajobrazu, niezwykłe formacje terenu, oznakowania dróg, tras i szlaków wędrownych. Szczególne miejsce zajmuje w przewodniku opowieść o najmniejszym, samozwańczym państewku Szwecji – Ladonia – położonym u stóp góry Kullaberg i stworzonym przez znanego artystę, plastyka i budowniczego Larsa Vilksa.

Dowiadujemy się z książki Kurowskiej sporo o miastach i miasteczkach Skanii – o Helsingborgu, Klippan, Eslöv, Lundzie itd., ale niewiele znajdujemy informacji na temat ich mieszkańców. Są oni albo całkiem nieobecni, albo gdzieś ledwo widoczni w dalszym planie treści. Dlatego po zapoznaniu się z przewodnikiem nie wiemy prawie nic o mentalności mieszkańców Skanii, w centrum uwagi autorki znajduje się zewnętrzny, krajobrazowy obraz regionu, widziany i bliżej opisywany z perspektywy przeszłości i teraźniejszości.

Czasem pisarka zatrzymuje się przez chwilę nad polskimi śladami odciśniętymi na szwedzkiej ziemi: przypomina o cmentarzu w Pålsjö, gdzie pochowani są piloci alianccy, a wśród nich także Polacy, którzy w czasie lotów z Wielkiej Brytanii w celu zbombardowania niemieckich miast zestrzeleni zostali nad polami lub brzegami Skanii. Są też tam groby Żydów, byłych więźniów obozów koncentracyjnych, którzy zmarli po przybyciu do Szwecji w ramach akcji tzw. ”białych autobusów”. Autorka często opowiada o polsko-szwedzkich relacjach historycznych i to właśnie w tym kontekście odzywają się jej uczucia patriotyczne. Czytelnik łatwo zauważy, że sama pisarka przybiera w przewodniku rolę turystki i że jej sercu, chociaż od dawna jest mieszkanką Szwecji, najbliższa jest jej dawna ojczyzna.

Książka Kurowskiej ma przede wszystkim charakter pragmatycznego przewodnika turystycznego. Po przeczytaniu Moich spotkań ze Skanią i po zwiedzeniu za radą pisarki proponowanych miejsc i zabytków turysta z pewnością będzie mógł stwierdzić, że dokładnie zwiedził Skanię i że książka była dla niego bogatą w informacje, interesującą lekturą. Przyczynia się ku temu, oczywiście, narracja pisarki: interesująca, przystępna i bezpretensjonalna.

Kolejny pragmatyczny przewodnik turystyczny po Szwecji to ostatnio wydana książka Szwecja na weekend autorstwa Tadeusza Nowakowskiego. Sam tytuł książki zdradza, że jest to bedeker, w którym czytelnik znajdzie propozycje, jak w interesujący sposób spędzić weekend i w ten sposób lepiej poznać Szwecję, zwłaszcza okolice dosyć bliskie miejscu zamieszkania. Nowakowski, doceniając wagę i rolę podróży w życiu człowieka, pisze:

Szwecja na weekend to subiektywny bedeker po Szwecji opisujący miejsca znane i mniej znane. Wszystkie jednak warte zobaczenia (…) Bardzo często nie muszą być te podróże dalekie. Książka ma zachęcić do odkrywania Szwecji (…).

Znamienny jest czas wydania przewodnika – rok 2021, okres pandemii covid-19, kiedy w wyniku licznych obostrzeń i restrykcji sanitarnych społeczeństwo szwedzkie, podobnie jak i mieszkańcy innych krajów, miało ograniczone możliwości podróżowania. Całe rodziny pozostawały w weekendy i w okresie długich wakacji u siebie w domach, odstępując od dalekich wycieczek i popularnych wyjazdów do słonecznych i ciepłych krajów Południa. Sytuacja ta sprawiła, że trzeba było organizować sobie czas wypoczynku na miejscu. I tak z potrzeby społecznej i z osobistych doświadczeń autora – z jego własnych podróży po Szwecji – zrodziła się książka Nowakowskiego. Zawiera ona oprócz tekstów wcześniej publikowanych w Nowej Gazecie Polskiej także nowe propozycje ciekawych wycieczek do niezbyt odległych miejsc południowej i środkowej Szwecji.

Przewodnik składa się z dość krótkich rozdziałów, w których autor poświęca swoją uwagę kilku regionom Szwecji (Närke, Södermanland, Dalarna, Västkusten…), poszczególnym miastom (Ystad, Falun, Kalmar, Helsingborg, Mariefred, Uppsala, Sztokholm i jego okolice…), ciekawym budowlom, czy też wydarzeniom historycznym. I w tym przewodniku zaznacza się wyraźnie motyw polskich śladów w Szwecji: autor opowiada o Katarzynie Jagiellonce – żonie króla szwedzkiego Jana III Wazy, o Mikołaju Koperniku i Uppsali, o polskich marynarzach internowanych w Mariefred w czasie II wojny światowej, o mieście Gränna w polskich barwach, czy też o znanym antykwariuszu Henryku Bukowskim. Najwięcej miejsca w proponowanych wędrówkach po Szwecji zajmuje Sztokholm, jego przedmieścia i dalsze okolice. Czasem pojawiają się tu i tam uwagi o różnicach między polską a szwedzką kulturą, jak np. w rozdziale Sztokholm. Czerwona Szwecja: symbole komunizmu usuwane z przestrzeni miejskich w Polsce nabywane są przez szwedzkich przedsiębiorców do parków i miejsc rozrywki, aby stać się tam swoistą atrakcją turystyczną.

Podobnie jak Kurowska także Nowakowski wplata do książki legendy i anegdoty, ale na treść jego publikacji składają się przede wszystkim informacje oparte na twardych faktach. Niewiele miejsca zajmuje tutaj Norrlandia, pojawiająca się chyba jedynie raz w opowieści o mieście Sundsvall. Fakt ten jest warty odnotowania, bowiem we wcześniejszych, zwłaszcza polskich przewodnikach po Szwecji Laponia zajmowała z powodu swej egzotyki istotne miejsce. Jest to jednak, zważywszy na cel książki, całkiem uzasadnione. Norrlandia to region kraju na tyle odległy, że dojazd tam pociągiem lub samochodem z Malmö, Sztokholmu, Göteborga, czy nawet z Uppsali zabiera sporo czasu. Tymczasem założeniem autora jest przedstawienie czytelnikowi propozycji na wyjazdy niedalekie, cele podróży ciekawe, ale i łatwo osiągalne.

Nowakowski rozpoczyna opowieść o Szwecji w stylu osobistym, wspominając swój przyjazd do miasta Helsingborg: ”To było pierwsze szwedzkie miasto jakie zobaczyłem” – pisze. Potem najczęściej sięga do formy my i solidaryzując się tym samym z czytelnikiem towarzyszy mu w jego wycieczkach. Autor zachowuje w książce klasyczny charakter przewodnika turystycznego. Przekazuje sporo informacji na temat odwiedzanych miejsc, ale dodaje także wiele porad praktycznych, jakże istotnych dla podróżnika i wędrowcy. Dowiadujemy się, jaką drogę wybrać, by dotrzeć do proponowanego celu podróży, gdzie można wypić smaczną kawę, zjeść dobry obiad, czy też skąd rozciągają się ciekawe widoki na okolicę. Czytelnik odnosi wrażenie, że autor zna z autopsji opisywane miejsca i że jego wypowiedzi bazują na autentycznych obserwacjach i doświadczeniach. Świadczą o tym także liczne fotografie, wykonane w większości przez samego Nowakowskiego. Ważną zaletą książki jest sposób prowadzenia narracji: przystępny, ale i informacyjnie bogaty, zdradzający dziennikarską ciekawość autora.

Książka Szwecja na weekend adresowana jest do Polaków mieszkających w Szwecji, ale może być też wykorzystywana przez potencjalnych turystów z Polski, a liczba ich, na co wskazują szwedzkie statystyki, jest rok rocznie wysoka. Dlatego dla autora uzasadnionym jest wyjaśnianie przybyszom zza morza wybranych i zarazem typowych ”elementów” szwedzkich krajobrazów, np. skupisk drewnianych, czerwonych domostw, które łatwo rzucają się w oczy turystom. Domy te – często ukazywane ze szwedzką flagą na tle jasnego, niebieskiego nieba – stały się symbolem Szwecji – tej dawnej i wiejskiej, ale i często tej obecnej, mile witającej turystów. Uważny czytelnik i podróżnik znajdzie w książce różnego rodzaju refleksje o charakterze kulturowym, jak na przykład o czerwonym kolorze farby faluröd, czy o kiełbasie falukorv, o której piosenkę śpiewają szwedzkie dzieci. Poznajemy zatem w przewodniku nie tylko zewnętrzny ogląd kraju widziany okiem turysty, ale również w pewnym stopniu historię i kulturę Szwecji.

Inny charakter mają ”przewodniki turystyczne” po Sztokholmie i jego okolicach Katarzyny Tubylewicz, kulturolożki, pisarki, byłej dyrektorki Instytutu Polskiego w Sztokholmie. Jej wydana w Polsce książka Sztokholm (2013: Pascal), której jest współautorką, ukazuje niepowtarzalne piękno tysiąca wysepek sztokholmskiego archipelagu z niezapomnianymi szlakami podróży, jakie autorzy proponują podróżnikom, żeglarzom, wędrowcom. Obszerne opracowanie Sztokholm. Miasto, które tętni ciszą przedstawia natomiast oryginalny i ciekawy obraz stolicy Szwecji. Jest to osobista opowieść pisarki o jej ukochanym mieście, o jego wyglądzie, historii i współczesności, ale jest to równocześnie studium mentalności Szwedów, ich tożsamości i ich inności, ich kultury i stylu życia. Dlatego w przewodniku Sztokholm. Miasto które tętni ciszą często pojawia się określenie sztokholmczycy, bo również o nich, a może i przede wszystkim o nich opowiada autorka.

Wiele miejsca poświęca Tubylewicz rodowitym mieszkańcom stolicy, ale pisze też o napotkanych tam przybyszach z Europy i z innych części świata. Mówi o różnicach kulturowych i klasowych, o zamożności i wysokim statusie socjalnym centralnych dzielnic oraz o ubóstwie przedmieść, gdzie słyszy się na ulicach wiele różnych języków świata. Pisze też o przeszłości Sztokholmu, np. o wywołującym do dzisiaj żywą dyskusję unowocześnieniu śródmiejskiej dzielnicy Klara. Pisarka poleca dotąd nieznane turystom trasy wędrowne po centrum i przedmieściach stolicy i proponuje rzadko uczęszczane szlaki turystyczne, o których nie wspominano nawet we wcześniejszych przewodnikach turystycznych.

Tubylewicz pozwala czytelnikowi spojrzeć na Sztokholm z góry i oglądnąć go także z dołu, z podziemi metra zwanego tunnelbaną. Można też w tej książce znaleźć trochę wiadomości o polskich śladach w Szwecji, zwłaszcza o polonikach zdobytych przez armię szwedzką, a dziś przechowywanych np. w Muzeum Armii w Sztokholmie, czy w pałacu Carla Gustafa Wrangla w Skokloster, oddalonym o kilkadziesiąt kilometrów od stolicy.

Książka Sztokholm. Miasto, które tętni ciszą jest, o czym autorka pisze we wstępie, jej bardzo osobistym obrazem ”Wenecji Północy”:

To nie jest kolejny przewodnik, po który sięga się, planując wycieczkę a potem odkłada na półkę. Nie znajdziesz w nim informacji o wszystkich najważniejszych zabytkach i muzeach, za to dostaniesz opisy miejsc, ludzi, zdarzeń, o których nie przeczytasz w innej książce o Sztokholmie. To opowieść o duszy miasta, o jego mieszkańcach i problemach, które są w rzeczywistości uniwersalne dla wielu krajów i miast. To także historia odrobinę prywatna związana z moim życiem w Szwecji (…).

Katarzyna Tubylewicz konsekwentnie nie podąża śladami wcześniejszych przewodników turystycznych, nie proponuje skonwencjonalizowanych już w literaturze turystycznej opisów miasta, ale stwarza oryginalny obraz Sztokholmu i sztokholmczyków. Stara się poza tym uwierzytelnić swoje wypowiedzi, wprowadzając kilkakrotnie do książki zapisy rozmów (nie sztywnych wywiadów), jakie przeprowadziła z różnymi ludźmi. Poszerzają one horyzont oglądu miasta, jego historii i współczesności, przybliżają obraz samych Szwedów oraz ożywiają narrację, przypieczętowując równocześnie prawdziwość sądów autorki. Jest to jedyna w swoim rodzaju opowieść o Sztokholmie – o duszy tego miasta i o jego mieszkańcach: osobista, sugestywna, interesująca i zarazem oryginalna.

Ten krótki przegląd bedekerów po Szwecji – wydanych w ostatnich dziesięcioleciach – pozwala na wyciągnięcie wniosku, że przybierają one różne formy i różnorodne sposoby prezentacji materiału informacyjnego. Często łączą w sobie cechy piśmiennictwa faktograficznego i pragmatycznego, ale też – w zależności od zainteresowań i preferencji autorów – elementy prozy reportażowej, fragmenty rozmów i wywiadów, legendy, anegdoty, opowiadania itd. Są wśród nich i takie, które ukazują nie tylko zewnętrzny obraz kraju, ale przede wszystkim samych mieszkańców Szwecji i regulujące ich życiem społecznym normy kulturowe. Książki te zwykle sytuują się na obrzeżach literatury i zalicza się je do piśmiennictwa użytkowego, którego odbiorcą jest żądny przygód turysta.

Autorzy-migranci zaprezentowanych tutaj przewodników turystycznych deklarowali, że ukazują w nich swój własny obraz Szwecji i jej mieszkańców, opis dla nich samych rzeczywisty i prawdziwy. Chociaż te książki znacznie różnią się od siebie, uogólniając można stwierdzić, że widać w nich dwie strategie pisarskie: jedną, stawiającą w centrum uwagi fakty natury geograficznej i historycznej: opisy krajobrazów, zabytków, obiektów sztuki, wydarzeń z przeszłości itd. oraz drugą, której celem jest także ukazanie mieszkańców Szwecji, ich mentalności i tożsamości, ich systemu wartości i stylu życia i, co istotne, kodu kulturowego, jaki istnieje w szwedzkim społeczeństwie. Pierwszej strategii nadałabym nazwę poznać Szwecję, drugiej zaś poznać i zrozumieć Szwecję i Szwedów. Książka Kurowskiej i w dużej mierze także bedeker Nowakowskiego reprezentują przede wszystkim cechy ”klasycznego przewodnika”, którego zadaniem jest przybliżenie turyście Szwecji jako kraju, zaś publikacje Katarzyny Tubylewicz łączą w sobie pewne właściwości tradycyjnych przewodników z podejściem kulturowym: przy opisie Sztokholmu wykorzystuje autorka klucz kulturowy, dzięki czemu czytelnik może lepiej poznać i zrozumieć sztokholmczyków oraz ich stołeczne miasto.

Łatwo zauważyć, że autorzy-migranci omawianych tutaj książek koncentrują się na południowej i środkowej Szwecji wraz z miastem Sztokholmem. Chętnie też sięgają do motywów polskich, zarówno odnośnie przeszłości jak i teraźniejszości. Czy zatem popularna kiedyś wśród turystów Norrlandia nie znajduje się już dzisiaj w polu zainteresowań polskich pisarzy-migrantów tworzących w Szwecji? Pomimo wielu zmian w sposobie życia Samów Norrlandia nadal pozostaje egzotyczną krainą i zajmuje swoje osobne miejsce nie w omawianych tutaj bedekerach, ale w powieściach, których autorami są autorzy-migranci. Nie tak dawno ukazała się na przykład saga rodzinna Anny Winner Piętno. Ślad renifera (2012), której fabuła rozgrywa się na przestrzeni ponad stu lat. Pisarka opowiada w niej losy kilkunastu kobiet lapońskich naznaczonych klątwą szamana i łączy te opowieści z sugestywnymi opisami dzikiej, północnej przyrody oraz z wciąż postępującą asymilacją i adaptacją kulturową mieszkańców Północy do szwedzkiego sposobu życia. Z tej ciekawej sagi rodzinnej wiele można się dowiedzieć o tradycjach i obyczajach Samów, o ich życiu nomadnym i hodowli reniferów oraz o wciąż żywej wierze w praktyki szamańskie.

Inny pisarz migracyjny – Zygmunt Barczyk – ukazuje w swojej prozie zarówno odmienność krajobrazową jak i kulturową północnej Skandynawii. W powieści podróżniczej Inna jasność. Opowieści z podróży na najdalszą Północ (2008) prowadzi on czytelnika ze Sztokholmu aż na północno-zachodnie wybrzeże Norwegii – na Lofoty, gdzie przyroda urzeka odmiennością, życie biegnie własnym rytmem, a ludzie zdają się być inni i zachowują się inaczej niż ci z południa Szwecji.

Już choćby tylko te dwa przykłady świadczą o tym, że Laponia wraz ze swoimi mieszkańcami, urzekającym krajobrazem oraz sferą mityczną i obyczajową nadal pozostaje w kręgu zainteresowań polskich autorów mieszkających w Szwecji. Turysta, wybierający się w podróż do odległych regionów Skandynawii, może zatem znaleźć interesującą lekturę, jaka w znacznym stopniu pokaże mu, jak wygląda prawdziwa, daleka Północ. Autorzy-migranci znają bowiem z autopsji realny i mityczny świat Norrlandii i w sposób sugestywny potrafią go przybliżyć każdemu, kto pragnie przeżyć nie tylko białe noce i zjawisko zorzy polarnej.

Ewa Teodorowicz Hellman

Zaprezentowane tutaj przewodniki turystyczne:
Teresa Järnström-Kurowska, Moje spotkania ze Skanią, Polonica Förlag, 2008.
Tadeusz Nowakowski, Szwecja na weekend, Sztokholm 2021: Polonica Förlag.
Katarzyna Tubylewicz (i inni), Sztokholm, Warszawa: Pascal 2013.
Katarzyna Tubylewicz, Sztokholm. Miasto, które tętni ciszą, Warszawa 2019: Wielka Litera.

 

Lämna ett svar