TERESA URBAN: Ubezpieczenia

Większość z nas przyszła na świat jako zdrowy, przystosowany do życia noworodek. Natura stara się już w czasie ciąży usunąć wybrakowane egzemplarze. Ale nawet przy dokładnej kontroli może prześlizgnąć się jakaś nieprawidłowość. Czasem błędy ujawniają się później i takie osobniki borykają się z nimi przez resztę życia.

Niestety, nie dostajemy przy urodzeniu gwarancji na prawidłowe działanie przez określony czas. Samochodom, lodówkom, czy pralkom daje się takie prawo pod warunkiem, że korzystamy z nich według przepisu. Gwarancja przestaje obowiązywać producenta, jeśli lekceważymy przepis. Istnieje jednak rodzaj niepisanej gwarancji na zdrowe życie trwające mniej więcej do emerytury, pod warunkiem, że żyjemy według instrukcji. Nikotyna, alkoholizm czy narkotyki są niewskazane, szkodzą zdrowiu i wtedy gwarancja producenta nie obowiązuje.

Kiedy z biegiem czasu wyeksploatowane organy zaczynają szwankować, ratunkiem mogą być części zamienne. Najczęściej dotyczy to uzębienia – protezy dla uboższych i implanty dla lepiej sytuowanych. Służba zdrowia ich nie subwencjonuje, tak jakby jama ustna nie stanowiła integralnej części organizmu. Wymienia się także zużyte stawy biodrowe i kolana, a nawet fragmenty kończyn. Niestety, substytuty funkcjonują gorzej niż części oryginalne. Wspomagane są także pewne funkcje, wzrok, słuch a nawet mobilność. Okulary i aparaty słuchowe finansuje nabywca ale kule, chodziki czy wózki inwalidzkie subwencjonuje kasa chorych.
W naszym kręgu towarzyskim są osobniki w podeszłym wieku cieszący się doskonałym zdrowiem na podobieństwo niektórych lodówek czy zmywarek funkcjonujących bez zarzutu mimo wielu lat wiernej służby. Były jednak wśród nas osoby, wadliwie skonstruowane egzemplarze, które przed czasem opuściły ziemski padół, czasem nieoczekiwanie, czasem po długim okresie powolnej utraty sił życiowych. Na podobieństwo produktów złej jakości nadających się już tylko na złom lub do ekologicznej utylizacji.

Jeśli przestrzegamy wymogów instrukcji, mamy wszelkie szanse, by w zdrowiu przeżyć do emerytury. Wtedy jednak dla Państwa najkorzystniej by było, aby nie pobierać świadczeń emerytalnych obciążających publiczne finanse, szybko przenieść się w zaświaty i nie nadużywać chronicznie przeciążonej służby zdrowia.

Niedawno braliśmy udział w niewielkim towarzyskim spotkaniu – wszyscy w zaawansowanym wieku po potrójnym szczepieniu. Przy stole biesiadnym rozkoszowaliśmy się smakołykami przygotowanymi przez gospodynię. Apetyty dopisywały, nikt nie narzekał na złe trawienie.

Problemy zaczęły się na sofach, po przejściu do tzw salonu. Ja nagle zasłabłam, prawdopodobnie z powodu nagłego spadku ciśnienia, u jednej z przyjaciółek cierpiącej na nerwoból w nodze, pomimo silnych środków przeciwbólowych, ból powrócił, co poznać można było z wyrazu twarzy; drugą przyjaciółkę – ogólnie zdrową – złapał nagle kurcz w nodze, który próbowała rozmasować; jeden z panów skarżył się na ból w krzyżu po upadku na nartach, a pozostali dwaj panowie dyskutowali głośno o polityce przekrzykując się nawzajem, bo obaj mieli problemy ze słuchem. Pani domu donosiła różne poduszki, aby gościom siedziało się wygodniej, a sama podłożyła sobie pod siedzenie deskę, bo nie mogła siedzieć na miękkim. Cała sytuacja sprawiała wrażenie żywcem wziętej z groteskowych tekstów Mrożka.

Oczywiście możemy się ubezpieczyć na życie wykupując specjalną polisę. Niestety nie gwarantuje nam ono zdrowego życia, a zysk z polisy przypada naszym spadkobiercom.

Inny wariant ubezpieczenia obejmujący także zdrowie, również nie gwarantuje zdrowia tylko finansową rekompensatę wtedy, gdy poważnie zachorujemy. Czyli zdrowe życie zależy w dużej mierze od genów, częściowo od rozsądku oraz od łutu szczęścia.

Teresa Urban

Lämna ett svar