Jak było na początku

Wydawało się, że diabeł poniósł klęskę, ale nie, podniósł głowę i znów się go widuje jak się czepia porządnych ludzi. Uwalniamy się od zakazów i nakazów, od gróźb i kar, depczemy tabu, kruszymy prawa i przyzwyczajenia. I tak przygotowujemy sobie kolejną niewolę.

Pytanie takie mam: Czy kiedykolwiek uda nam się uwolnić od raju, miejsca skrywającego tajemnicze moce i maskującego się niebiańską dobrocią? Przecież gdyby raj był rzeczywiście Rajem, czy Bóg by kazałby Adamowi go strzec? Zaprawdę powiadam wam, jedną z najpilniej strzeżonych tajemnic raju, jest obecność Innego, rywala i przeciwnika Boga, dla niepoznaki ukrytego pod postacią węża.

W Biblii jak i w życiu spotkanie z wężem nie należy do przyjemności, a niesie z sobą ryzyko wpadnięcia w tarapaty. Przekonali się o tym prarodzice Adam i Ewa. Właściwie jak do tego doszło, jak wąż mógł znaleźć się w miejscu tak idealnie doskonałym jak ogrody Edenu?

Biblia tego tematu nie podejmuje, nie tłumaczy skąd się w raju wziął wąż, ale mówią o tym inne żydowskie pisma, opisujące klęskę i upadek aniołów. Z żydowskiego apokryfu „Życie Adama i Ewy” wychodzi, że Szatan się zbuntował, bo nie chciał się zgodzić na wyjątkowo uprzywilejowany status człowieka. Poczuł się odsunięty, z czystej zazdrości przeszedł na pozycje wrogie Bogu i stał się jego jak i całego rodzaju ludzkiego nieprzyjacielem. Oto słowo Boże, a ja go rozumiem, zazdrość nie tylko ludzka rzecz.

To jedno, drugie – Dlaczego w Księdze Rodzaju do Adama i Ewy nie przychodzi ktoś poważny, choćby strącony anioł, a jakiś tam gad? Wiadomo dlaczego! Wąż w Starożytności stał bardzo wysoko, był symbolem siły, mądrości, magii. Obraz węża zdobił koronę faraonów, w Grecji czczono go jako bóstwo i przypisywano moc uzdrawiania oraz wieczne życie.  W micie o Gilgameszu to wąż pozbawił głównego bohatera życia i tym sposobem sam zyskał nieśmiertelność. Czcili węża jako bóstwo wszyscy sąsiedzi Izraela, nie ma się co dziwić, że urokowi uległ również naród wybrany. W Księdze Rodzaju wąż jest ucieleśnieniem wszelkiego zła, uosabia demoniczne siły ukryte za pogańskimi kultami i sprowadzające na Izrael i całej ludzkość śmierć.

Na szczęście (Wtrącenie pierwsze: Czyje szczęście? Wszystkich, czy tylko „wierzących”?) Księga Rodzaju zapowiada również klęskę Węża/Szatana, która ma przyjść za przyczyną Niewiasty i jej potomstwa (Wtrącenie drugie: Skąd na boga ten bzdurny i durny patriarchat?). Wąż/Szatan w Apokalipsie zostaje najpierw wzięty na łańcuch przez Michała, a potem elegancko zgładzony i tak kończy się  historia paskudnego węża.

Świat oddycha z ulgą i ludzkość dokłada wszelkich starań, by się uwolnić od zakazów, nakazów, gróźb , kar, wymazać wszystkie tabu i być wolna. A gdy się już stanie i osiągnie sukces, będzie gotowa na kolejną niewolę. To było już powiedziane, ale nie szkodzi powtórzyć, albowiem cokolwiek byśmy nie stworzyli lub zamierzali stworzyć, zawsze będzie formą jakiegoś uwięzienia, bo tak biegnie świat.

Jak biegnie? Różnie. Kochaj bliźniego swego jak siebie samego. Ale co to za bliźni, jak mu się lepiej powodzi, albo gorzej? Zawiści się podobno należy wstydzić, ale jak już jest, to jest. Tym bardziej, że potrafi prowadzić do rzeczy pięknych.

A tam, górą, gdzie wyżyny i niebiosa, dosiada swoje dzienne obłoki i żegluje dobry Bóg. Zaś na nocnych czarnych chmurach zwątpień, rozgoryczeń i zawodów, milczkiem podlatuje Szatan. Co jak było na początku, tak jest teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen.

Andrzej Szmilichowski

Lämna ett svar