ANDRZEJ SZMILICHOWSKI: Tam gdzie mnóstwo prawd

Zamęt i chaos w polskich głowach spowodowany: 120 latami Zaborów, 20 latami państwa budującego zręby demokracji, 50 latami komunizmu i ostatnimi latami osobliwego pojmowania demokracji, dotarł do punktu krytycznego, co oznacza, że najwyższy czas na cud. Cud przemiany.

Czy istnieje coś takiego jak dusza? Czy na przykład  kraj i jego naród mają  duszę? Absolutnie! Dusza istnieje i kraj oraz naród ją mają! Dusza narodu i kraju mieszka w rzekach, wirach i gliniankach, porannych mgłach i pszczelich ulach, krętych polnych drogach i kopalniach, w domach, piosenkach, tańcach, fabrykach, potokach i nocnych wędrówkach, jest w umysłach i domach obywateli.

Każdy dom ma duszę. Dom przesycony jest miarą duchowości człowieka, który go stworzył. Widziałem różne domy, jedne były tylko adresem, inne gadały i tańczyły, promieniowały ludzką życzliwością i zanosiły śmiechem. Dom to delikatna rzecz, trzeba o niego zabiegać i troszczyć się jak o drugiego człowieka, jak o majątek, jak o sławę.

Domy myślą i przedmioty je zamieszkujące myślą także. Szafy, miejsca odpoczynku, kuchnie i piece, w nich się nie tylko mieszka, z nimi się żyje, weseli, cierpi. To powinno uzmysławiać, że należy się o dom troszczyć, starać i nim opiekować. To kruche i delikatne rzeczy, Twój dom, Twój kraj, Twoja dusza.

Czy istnieją zadania, które wyznaczają nasze życie? Myślę, że tak, że postawiono przed nami zadania. Zobowiązania położone na różnych wysokościach, a polegające na wznoszeniu się ku światłu. A zatem ku szeregowi rzeczywistości, które nie stanowią przeszkód a są tylko punktami oparcia, służącymi do wznoszenia się coraz wyżej i wyżej. Które są jednocześnie sokami żywotnymi i dlatego należy je oczyszczać, przygarniać, pociągać za sobą. To nie moje słowa, tak pisał Pierre Teilhard de Chardin, żyjący na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku francuski teolog, antropolog, jezuita.

Z wiekiem przychodzi to, czego nie mamy w młodości, cierpliwość i zakorzenienie. Nie targają już nami skrajne, prowadzące nierzadko ku bramom piekieł emocje. Zaczynamy zabiegać i martwić się o nasze dzieci, trochę później o dzieci i ich rodziny. Martwimy się też o świat, bo oglądając go dojrzałymi oczami trudno nie zauważyć, że wciąż nie potrafi pokonać swoich demonów. Zbyt często zapominamy, że to my, my sami jesteśmy odpowiedzialni za to, jaki jest świat, tylko… Tylko niestety nie potrafimy wykrzesać z siebie wystarczających sił, potrzebnych do walki o miejsca, które powinny być nasze a są zajęte.

świat niesamowicie przyspieszył między innymi biorą się nasze kłopoty. Tempo przemian wymknęło się porównywalności, z przyrodzoną człowiekowi powolną wymianą pokoleń, co spowodowało zderzenie diametralnie różnych światów w czasie jednego pokolenia. Zygmunt Bauman pisał: Tam gdzie mnóstwo autorytetów, nie ma żadnego autorytetu. A zatem per analogiam – Tam gdzie mnóstwo prawd, nie ma żadnej prawdy?

W Internecie można powiedzieć wszystko. To powoduje, że ilość informacji żadnych, przytłacza informacje wartościowe, zaś prawda a zwłaszcza jej dociekanie, już nikogo nie obchodzi. Ty masz swoje fakty, ja mam swoje fakty, a oni mają swoje fakty. Punkt! Przestała istnieć jedna rzeczywistość i jej prawdy, a co tym bardziej smutne i niepokojące, już nie potrzeba ciemności, żeby pokonać prawdę, zabijana jest w świetle reflektorów! Dziś już nikt nawet nie udaje, że wie, iż istnieje jakaś „obiektywna” prawda.

W dzisiejszych czasach kłamstwo ma się tak dobrze, jak nigdy dotąd. Nawet w komuniźmie, epoce wielkiej i zakłamanej ideologii, kłamstwo trzymało – jeśli można tak powiedzieć  – samo siebie w ryzach. Dziś nie, dziś ma zakres i siłę totalną. Mało tego, na kłamstwach zostały wybudowane alternatywne rzeczywistość, gdzie wszystko się zgadza i jest logiczne.

Nie koniec na tym. Zostało zauważone, że jedna wspaniała i obowiązująca wszystkich rzeczywistość, na dłuższym dystansie przegrywa. To spowodowało narodziny nowej, sprytnej, bardzo sprawczej i funkcjonalnej techniki. Otóż pojawiły się tysiące rozmaitych rzeczywistości, których celem nie jest nawet ukrywanie prawdy, a to oznacza, że osiągnięto najwyższy stopień politycznej wirtuozerii. Staraniem władz i jej aparatu propagandy jest dziś wymazywanie, aby nikt nie pamiętał, że istniała jakaś prawda.

Przypomina się teoria o „końcu historii” Japończyka Fukuyamy. Ten socjolog i futurysta twierdził, że „liberalna demokracja” jest nieuchronnym końcem historii, ponieważ ludzkość nic lepszego wymyśleć już nie zdoła. Z tym, że historia jest nieuchronna, nie ma potrzeby polemizować, ale że nadszedł jej kres już tak. Historia jest nieskończona, nie ma jak „linia prosta” ani początku ani końca. Historia toczy się i toczy, tworzy ciągle na nowo i tak daje nam kolejne szanse.

Zamknąłem oczy, zatrzymał się czas i Ziemia, a mnie ogarnęło gorące uczucie wdzięczności. Za wszystko, za całe dotychczasowe życie, za to, że toczyło się mimo wszystko i na moje szczęście, według własnych norm i miar.

Andrzej Szmilichowski

Lämna ett svar