JANUSZ KOREK: Co ci zrobił PiS?

Pytanie – jak w tytule – zadała mi bratanica, kiedy w Święta, w gronie rodzinnym, narzekałem, że rządy tej partii spowodowały niewyobrażalne i być może nieodwracalne w skutkach szkody dla Polski. Szczerze mówiąc jej pytanie zatkało mnie.

Myślałem, że wszyscy już widzą, dokąd tratwa Kaczyńskiego, Dudy i Rydzyka zmierza, i wiedzą, że katastrofa za rogiem (tylko jej rozmiary są trudne do ogarnięcia nim do niej nie dojdzie). Jej pytanie sygnalizowało, że młode pokolenie Polaków nie zdaje sobie chyba sprawy ze skali dewastacji kraju i zagrożeń międzynarodowych, jakie rządy PiS-u ściągnęły na nasz kraj? Ale czy tylko to pokolenie, przeleciało mi przez głowę, gdy rzuciłem okiem na ostatnią ankietę poparcia dla rządzących? Czy oni wszyscy jeszcze nie rozumieją, że hasło ich ulubieńców: „Polska w ruinie” – nigdy nie było tak aktualne?

Starałem się zatem wytłumaczyć bratanicy, że u podstaw mej gorzkiej oceny wygłoszonej w gronie rodzinnym, nie chodziło bynajmniej tylko o to, że rządy zjednoczonej czarno-czerwonej formacji zrujnowały moje marzenia o Polsce otwartej, nowoczesnej, wielojęzycznej, tolerancyjnej, rozwijającej się zgodnie z najlepszymi trendami epoki; o Polsce, której społeczeństwo porzuci traumy postkomunistyczne i wygrzebie się ze średniowiecznego zaścianka; o Polsce jako państwie starającym się pogłębiać i wzmacniać a nie osłabiać demokrację; o narodzie leczącym a nie jątrzącym rany Europy Środkowo-Wschodniej i kontynentu; o państwie starającym się naprawiać niedoskonałości a nie generować problemy i sypać piach w tryby Unii Europejskiej. Ktoś kiedyś powiedział, że: „marzenia jak ptaki szybują po niebie… jak nie pada! Jak pada – nie szybują…”. Wraz z PiS-em moje niebo stało się czarne i jakaś mazista ciecz leje się z niego jak z cebra.

Żeby wszystko było jasne. Doceniam, że rządy PiS-u wniosły potrzebne zmiany i nie jest tutaj istotne czy było to przekupstwo wyborcze czy nie. Ważne, że w przestrzeni publicznej pojawiała się kwestia kosztów społecznych transformacji i ich rekompensaty. Było to zresztą główną przyczyną, dla której partia ta wygrała wybory. W koniecznej po upadku komunizmu, brutalnej stymulacji wolnego rynku, dzięki której Polska szybko wyszła gospodarczo i instytucjonalnie na czoło peletonu krajów byłego Bloku Wschodniego, zapomniano, że to już nie wiek XIX-ty i że era dzikiego kapitalizmu to przeszłość. Liberalni teoretycy i praktycy władzy za późno przypomnieli sobie (jeśli wierzyć ich deklaracjom post factum) o wspólnym dobrze rozumianym szerzej niż interesy rzutkich egoistycznych jednostek. Przykładem losy PGR-ów oraz ludzi zatrudnianych na umowach śmieciowych czy innych zaniedbanych sektorów (służba zdrowia, szkolnictwo, transport publiczny), sfer, które z daleka omijali szukający maksymalnego zysku przedsiębiorcy. Niestety, troska o tych, którzy nie założyli prywatnych firm lub którym się to nie powiodło i wylądowali na śmieciówkach, to jedyne, co mogę PiS-owi zaliczyć na korzyść.

Reszta to syf, kiła i mogiła – jak mawiali moi szkolni koledzy stając wobec sytuacji beznadziejnej. A sytuacja jest naprawdę poważna. Tak poważna, że nie wiadomo od czego zacząć. Od praworządności? Może od polityki zagranicznej? A może od agonii mediów publicznych? A co z bezczelnym krętactwem rządzących (wniesionym przez elity PiS-owskie także do parlamentu europejskiego)? Jeśli wyobrazimy sobie Unię Europejską jako kamienicę zamieszkiwaną przez różne rodziny-nacje, to Polska za czasów PiS-u stała się w tej kamienicy sąsiadem zdecydowanie nieprzyjemnym i wysoce podejrzanym. Nieobliczalnym awanturnikiem, do którego nie docierają racjonalne argumenty, nie zważającym ani na racje prawne ani zasady dobrego wychowania. Sąsiadem tak naładowanym złością i tak zaciętym, że nikt nie chciałby go spotkać oko w oko na korytarzu. Tym bardziej, że sąsiad ten karany, nie stosuje się do wyroków sądów i brata się chętnie tylko z innym kolesiem od bitki i szklanki (też karanym). Zza ścian polskiego mieszkania dochodzi szloch dyskryminowanych kobiet zmuszanych rodzić kalekie płody, jęk pacjentów na szpitalnych korytarzach, płacz egzorcyzmowanych dzieci i żale mobingowanej młodzieży (szczególnie LGBT). Słychać także skargi podsłuchiwanych obywateli (w tym posła, adwokata i prokuratorki). Od czasu do czasu dochodzą odgłosy mszy i modlitw odmawianych jako środki przeciwko pandemii albo anty-szczepionkowy bełkot w wykonaniu posłów partii rządzącej czy kuratorów oświaty. A wszystko tłumione nastawionymi na cały głos telewizorami, z których lecą propagandowe kawałki państwowej TVP.

Syf, kiłę i mogiłę wyraźniej widać z perspektywy emigracyjnej. Znajomi Szwedzi przecierają oczy ze zdumienia. Pytają mnie, co się stało? Czy to możliwe? Która Polska jest prawdziwa? Czy ta, która po upadku komunizmu budowała suwerenne państwo tworząc prawne ramy dla życia społecznego i która budowała demokratyczne instytucje, aby żadna sekta czy grupa polityczna nie sięgnęła w przyszłości po całą władzę (jak obalona komunistyczna PZPR), czy raczej ta Polska, która właśnie doprowadziła do ruiny praworządność, ośmieszyła konstytucję i skompromitowała najważniejsze instytucje władzy sądowniczej stawiając na czele Trybunału Konstytucyjnego kucharkę Prezesa?

Czy ta Polska była prawdziwa, która wprowadzała systematycznie mechanizmy merytokracji, aby w życiu gospodarczym i publicznym decydowały kompetencje, czy ta która uprawia naszyzm i kolesiostwo, kupczy etatami państwowymi za polityczne srebrniki, czyli: kałużuje, obajtkuje, mejzuje i glajszachtuje wracając do komunistycznej zasady: „nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera”?

Czy wreszcie ta Polska była prawdziwa, która chciała zapewnić swoim obywatelom bezpieczeństwo, nadać stabilność i zakotwiczenie międzynarodowe swojemu bytowi państwowemu po wyrwaniu się z łap rosyjskiego imperializmu, czy ta, która wywołuje ciągle konflikty i jest skłócona z wszystkimi, przestając być przewidywalna nawet dla swoich najbliższych i najsilniejszych przyjaciół?

Po co podważać lub ryzykować zawarte umowy i sojusze? Przecież koncepcję „Przedmurza” już przerabialiśmy — z tragicznym skutkiem. Na pomysł samodzielnej „wyspy wolności” Kaczyńskiego może pozwolić sobie mocarstwo atomowe, jakim jest Wielka Brytania (wraz z jej postkolonialnymi sojusznikami), a nie średniej wielkości kraj leżący na rubieżach centrów Europy. Rojenia na temat Międzymorza, czyli mocarstwa rozciągającego się od Morza Bałtyckiego do Morza Czarnego, którego liderem miałaby być Polska, są może bardzo pociągające. Jednak w sytuacji, kiedy nawet maleńka Grupa Wyszehradzka, w której Polska szuka oparcia, podzieliła się już na dwie grupki (Słowacja i Czechy contra Polska i Węgry), rojenia międzymorskie to gorączka romantycznych głów, które naczytały się niedobrych powieści historycznych.

Czy młode pokolenie Polaków tego wszystkiego nie widzi? Może nie dostrzegają siedząc wewnątrz krajowego kotła (pod latarnią podobno najciemniej)? Zapewne brak im też doświadczenia. Pokolenie to nie pamięta komunistycznej monopartii – przewodniej siły narodu – czyli nie pamięta sowieckiego modelu demokracji ludowej, do którego Kaczyński zgodnie z wyznawaną przez siebie teorią jednolitości władzy (podświadomie?) zmierza. Na dodatek młodzież w kraju nie miała wielu okazji by przyswoić sobie wiedzę demokratyczną czy praktyczne poznać funkcjonowanie systemu demokratycznego (o nieznajomości zachodniej myśli liberalnej i tradycji demokratycznej już nie wspomnę).

To oczywiście także wielka wina wcześniej Polską rządzących, ale teraz przyszedł mi akurat na myśl obecny minister edukacji. Gorliwy komisarz panującego reżimu, który kolejne pokolenie Polaków chce pozbawić wiedzy obywatelskiej wychowując w duchu wierności partyjnej. W miejsce tej wiedzy minister proponuje, dlatego nowy przedmiot – HIT (Historia i Teraźniejszość) każąc dzieciom odmawiać modlitwy, uczyć się jak zostać żołnierzem wyklętym (czytaj mięsem armatnim) a dziewczynkom jak zachować cnotę dziewiczą. Dlatego nie dowie się dziatwa szkolna jak założyć lokalną partię polityczną i co mogą wolne media jako czwarta władza albo jak zorganizować kampanię społeczną, by wpłynąć na decyzję rady gminy, aby w parku obok szkoły zainstalowano urządzenia rekreacyjne czy zwykłe ławki do siedzenia.

To nie wszystko co nam zrobił i nadal robi PiS, ale pora kończyć choć mógłbym wymieniać dalej. Nie sposób w krótkim tekście zmieścić pełnej listy szkód i niewybaczalnych błędów jakich dopuściła się ta ekipa i sprzyjający jej ludzie kościoła. Dokładnej analizy domaga się, na przykład, kondycja mentalna Polaków poddawanych psychologicznym eksperymentom propagandy nienawiści. Nasza świadomość jest także ciągle przedmiotem manipulacji wodza partii, zgodnie z jego cyniczną taktyką rządzenia przez podziały i konfrontacje.

A co ze zmianami w świadomości Polaków spowodowanymi utratą zaufania do systemu sprawiedliwości? Polaków indoktrynowanych przez publiczne dyskursy promujące co najgorsze z polskiej historii: od nacjonalistycznych zmór i ksenofobii do propagandy strachu przed Obcym? Co z cynicznymi kłamstwami i cwaniactwem jako przyjętym powszechnie wzorem uprawiania polityki (np. horrendalne kłamstwo smoleńskie)? Co z bezceremonialnym stosowaniem sowiecko-ubeckich metod działania wobec obywateli i opozycji (zastraszanie i podsłuchy), które przedstawia się jako prawomocny element działania państwa (demokratycznego?)??? Jak wspomniałem, listę można wydłużać…

Kochana bratanico – mamy rok 2022, obudź się!

Janusz Korek

 

 

 

3 reaktioner på ”JANUSZ KOREK: Co ci zrobił PiS?

  1. Drogi Januszu mocno rozchwiany emocjonalnie jest twój felieton.
    Momentami zdaje się być też nieco protekcjonalny.
    Rozumiem, że chciałeś wylać publicznie swą gorycz i podzielić się swymi przemyśleniami.
    Nie do końca zgadzam się z twoimi subiektywnymi diagnozami i obserwacjami.
    W tym miejscu ciśnie się aż na usta -widzisz przedstawienie a nie widzisz rzeczy-

  2. Droga Zosiu!
    Bardzo się cieszę, że mój tekst skłonił Cię do komentarza. Świetnie, zawsze narzekałem na brak dialogu z czytelnikami na Strefie. Może Twój wpis to zmieni i może w końcu Polacy zaczną rozmawiać ze sobą używając argumentów, jak inne cywilizowane narodu?
    Zarzucasz mi subiektywizm, co zarzucała swoim przeciwnikom dobrze nam znana szkoła obiektywizmu materialistycznego. Twierdzisz, że czegoś nie dostrzegam za faktami, które opisuję. Czy chodzi Ci Więc o obiektywne prawa historii czy może o niewidzialną rękę rynku albo niezgłębione plany Stwórcy.? I czego niby to nie dostrzegam?

Lämna ett svar