Granice

Polska znowu na czołówkach mediów szwedzkich. Kryzys na granicy i dramatyczny efekt zaostrzenia prawa aborcji. I w jednym i drugim przepadku mamy do czynienia z przekroczeniem granic.

Warto zadać sobie pytanie, czy gdyby Polską rządzili dzisiaj inni ludzie, inne ugrupowanie polityczne, to czy sytuacja na granicy polsko-białoruskiej wyglądałaby inaczej? Zapewne tak. Nie ulega bowiem wątpliwości, że polityka polska osłabiona złymi relacjami z Unią Europejską, targana wewnętrzną destabilizacją, rosnącym niezadowoleniem coraz szerszych grup społecznych, to łakomy kąsek dla Rosji i jej sprzymierzeńców, którzy podsycając konflikty, jeszcze bardziej ją osłabiają. Putin i Łukaszenko to cwani gracze, którzy wiedzą, gdzie uderzyć.

Kaczyński sam wyprodukował kryzys – straszenie wyimaginowanymi imigrantami lata temu było tylko retoryką (mało który imigrant chciał szukać azylu w Polsce), dzisiaj trzeba zmierzyć się z realną falą imigrantów (którzy też nie mają zamiaru zostać w Polsce), by wypełnić rolę zabezpieczenia zewnętrznej granicy Unii. Rzeczywistość przerosła mędrca z Nowogrodzkiej, i to w sytuacji, gdy pełni w rządzie rolę przewodniczącego Komitetu Rady Ministrów ds. Bezpieczeństwa Narodowego i spraw obronnych. Putin wiedział, kiedy uderzyć.

Stefan Ingvarsson pisze na swoim profilu FB:

To wyimaginowany atak Łukaszenki na jedną z pięt achillesowych UE. Obecny rząd Polski ma słabe stosunki z większością krajów UE i jest teraz zmuszony do obrony wspólnej granicy. Jednym z najważniejszych celów Polski po 1989 roku była integracja ze strukturami międzynarodowymi, takimi jak UE i NATO, aby nie stać samotnie. Cel ten stał ponad wszystkimi politycznymi nieporozumieniami w kraju. Choć relacje z kluczowymi sojusznikami są słabe, nie ma jednak powodu, aby Polska sama broniła granicy zewnętrznej i polityki migracyjnej UE. Dlaczego Polska nie prosi o pomoc Frontexu? Dlaczego UE nie zbiera się na spotkaniu kryzysowym?

Polski rząd nie jest winny tego kryzysu. To konfrontacja cynizmu Łukaszenki z polityką migracyjną, na którą zgodziła się Unia – ze wszystkimi jej niedociągnięciami i paradoksami.

Z drugiej strony polski rząd zdołał pogorszyć sytuację, działając autonomicznie, poprzez brutalną przemoc, nielegalne działania i utworzenie stanu wyjątkowego w pasie przygranicznym , w którym zakazuje pracy mediom i nie dopuszcza pomocy humanitarnej. W ostatnich latach polski rząd uciekał się do policyjnej przemocy wobec własnych obywateli, podważając rządy prawa i wolne dziennikarstwo. Dlatego relacje ze światem zewnętrznym są napięte.

Nie ma łatwej odpowiedzi na ten kryzys. Cały sens ataku Łukaszenki polega na tym, że uderza on w UE, która nie może uzgodnić, jak powinna postępować i pozwala, by nasz konflikt eksplodował nam w twarz.

Do tego jeszcze rozpędza się w Polsce kolejna fala pandemii. Na FB komentarz Krystyna Motog:

220 osób zmarło w Polsce na covid tylko w ostatniej dobie. Można się szczepić. Jeśli zrobi to reszta, pandemia zniknie. Jeżeli nie, szpitale będą ponownie niedostępne dla pozostałych chorych i poumierają też inni chorzy i potrzebujący. Czy umowa społeczna nie ma racji bytu w Polsce, czy egoizm musi kroczyć po trupach?

Olga Tokarczuk pisała:

(…) opowieść o granicach, zarówno tych fizycznych i namacalnych, jak i tych nieuchwytnych, które konstruujemy w naszych głowach, żeby zbudować sobie zwodnicze poczucie porządku i kontroli nad rzeczywistością. Przeszłość – przyszłość, realne – nierealne, kobieta – mężczyzna, człowiek – zwierzę, sen – jawa, jeden kraj – drugi kraj, jeden język – drugi język. Biegunowość tych kategorii tworzy prostą siatkę, która pozwala nam czuć się bezpiecznie – mamy wrażenie, że rozumiemy świat. Jednak to, co najciekawsze, to, co najbardziej żywe i prawdziwe, dzieje się zawsze gdzieś pomiędzy, na nieskończenie wielkim pograniczu. (Moment niedźwiedzia)

STREFA.SE

Lämna ett svar