ANDRZEJ SZMILICHOWSKI: Wegeteriańscy ateiści?

Jak świat stary zabijamy od lewa do prawa i nie mam tu na myśli ludzi. Ci zabijają się nawzajem gładko i bez większych problemów moralnych, tysiącletnie tradycje nie w kij dmuchał. Myślę o zwierzętach zabijanych masowo na mięso, na futra, lub pozbawianych życia ot tak, dla przyjemności.

Polak i katolik zabija je często „z nerw”. Bo jak się wk..rwi, to nie zdejmując marynarki, co ją założył na niedzielną sumę, skopie na śmierć szczeniaka bo wlazł mu pod nogi jak sięgał po piwo. Chrześcijaństwo i nie tylko ono, narzuciło hierarchię – człowiek panem wszelkiego żywiołu. Jesteśmy – jako gatunek, moralnie wyżsi od innych gatunków, i co mi pan zrobi.

Na szczęście zauważalne są ruchy pozbawiające człowieka zwolna bzdurnego, i morderczego dodajmy, przekonania o wyższości nad resztą stworzeń, antropocentryzm odchodzi, bardzo powoli ale jednak, w przeszłość.

Jedzenie mięsa jest przedmiotem debat od wielu wielu lat, pisał o tym Pitagoras, Da Vinci, Rousseau, Voltaire, Plutarch. Voltaire: Cóż jest bardziej obrzydliwego niż ciągłe żywienie się trupami? Leonardo da Vinci nazwał układ pokarmowy ludzi mięsożernych karczmą dla zmarłych.

To można – choć z coraz większym trudem, tłumaczyć nawykiem czy tradycją, ale hodowanie zwierząt na futra woła o pomstę do nieba! Człowiek ma technologie pozwalające mu wyprodukować okrycia chroniące lepiej od futer, a tu Wikipedia informuje mnie, że w Europie wciąż istnieje około pięciu tysięcy futrzarskich firm. I to nie byle jakich, na dziesiątki tysięcy zwierząt hodowanych tylko po to, aby je zabić! Niemcy i Szwajcarzy są na dobrej drodze do zabronienia hodowli zwierząt na futra, w Polsce jak na razie fermy te mają się dobrze.

Swoją drogą człowiek dziwną istotą jest. W domu bardzo kocha swojego pieska, kotka, mini świnkę, papugę, ale po śniadaniu i spacerku z pieskiem, jedzie do firmy i bez cienia refleksji zabija lisy, norki, nutrie, w rzeźni świnie, krowy, owce, zwierzęta którym wcześniej stworzył z życia piekło. Zakłamanie i bezduszna bezmyślność, lenistwo umysłowe, czy zakorzeniona – przez religię, wiara w wyjątkową rolę gatunku?

I tak – za przyczyną religii, dotarliśmy do ateizmu, na którego przejście wielu odnajduje przyczynę w pierwszej części tego tekstu. Nie przyznający się do tego /do ateizmu/ ludzie wolą mówić niewierzący albo nie wiem czy trudno powiedzieć. Są również i coraz ich więcej, antyklerykałowie, ludzie krytykujący kościół, co ciekawe spotkać można wśród nich również antyklerykalnych księży.

Charakterystyczne, że odchodzący od wiary unikają słowa Bóg i zastępują go Absolutem. Twierdzenie „Bóg nie istnieje” urąga rozumowi i oświecony ateista go nie używa, ale Absolut owszem uważając, że tłumaczy jego zapatrywania. Zapytany: ”Co znaczy Absolut?” ma kłopoty, bowiem Absolut znaczy wszystko i jednocześnie nic. Może istnieć „w trzech osobach”, w jednej i w żadnej. W Absolucie wszystko znika, funkcjonuje na podobieństwo kosmicznej czarnej dziury.

Na koniec powiem i jest to moje prywatne zdanie, człowiek nieprzygotowany, a raczej małogotowy, powinien unikać zbyt wielkiego zaangażowania w pytania egzystencjalne. Trawersując, z przymrużeniem oka, słowa Otto von Bismarcka: Ludzie nie powinni wiedzieć jak się robi religię i jak się robi kiełbasę.

Andrzej Szmilichowski

Lämna ett svar