STAN WOJENNY 13 GRUDNIA 1981 ROKU. GENEZA (cz.1)

40 lat temu, w mroźną i śnieżną niedzielę 13 grudnia 1981 r. o godz. 6 rano, Polskie Radio nadało wystąpienie gen. Wojciecha Jaruzelskiego, powtórzone w telewizji o godzinie 9.00, w którym informował on Polaków o ukonstytuowaniu się Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (WRON) i wprowadzeniu, na mocy dekretu Rady Państwa, stanu wojennego na terenie całego kraju. Ta sucha i prosta w swojej wymowie enuncjacja nie oddaje ogromu znaczenia i konsekwencji podjętej wtedy decyzji. Alea iacta est (kości zostały rzucone), odwrotu już nie było. Jak do tego doszło? Jaka była geneza tej bezprecedensowej decyzji, stawiającej aparat komunistycznego państwa przeciwko obywatelom? Dlaczego komuniści zdecydowali się na otwartą wojnę z narodem? Gdzie bylibyśmy, gdyby nie było stanu wojennego? Czy było to konieczne, czy dało się tego uniknąć?

CAUSA EFFICIENS – PRELUDIUM

Funkcjonujący w Polsce komunistyczny system sprawowania władzy charakteryzował się monocentrycznością oraz realizacją zasady jednolitości władzy państwowej, gdzie ustrój polityczny konstytuowała przede wszystkim reguła kierowniczej roli partii (PZPR). Zakres realnej władzy zależał w dużej mierze od stopnia podporządkowania społeczeństwa. Społeczeństwa jak wykazała historia, niepokornego, niespolegliwego, umiejącego wyartykułować swoje niezadowolenie i żądania.

Dlatego też, lata sprawowania władzy przez komunistyczny establishment doprowadzały do wielu napięć, protestów, strajków i buntów. Jedne były uśmierzane w zarodku przekupstwem, drugie eliminowane perswazją i zapobiegliwością służb a trzecie dławione były siłą, z całą brutalnością i bezwzględnością.

Władza starała się zuniformizować społeczeństwo według ideologicznego wzorca, obiecując dobra i przywileje dla posłusznych i spolegliwych. Represjami z kolei groziła tym, którzy się jej nie podporządkowywali. Ludowa demokracja miała wyrażać nadrzędną wolę ludu i narodu prezentowaną przez partię, która mając monopol na jedynie słuszną prawdę, nie mogła akceptować różnorodności i niezależności. Powszechnie uprawiano dekonstrukcję historii, zakłamując ją i mitologizując. Stąd właśnie brały się szczególne zagrożenia płynące z indoktrynacji ideologicznej partii komunistycznej, która kierowała się pogardą do wszystkiego, co nie pasowało do klasowej, ideologicznej narracji, i zawsze wiedziała, co dla społeczeństwa jest dobre i słuszne. Taka historia, zmistyfikowana i replikowana pod każdą postacią, miała być narzędziem służącym do modelowania postaw nowego socjalistycznego społeczeństwa, pozbawionego swojej prawdziwej przeszłości, tożsamości i wspólnej zbiorowej pamięci. Kolejne pokolenia zanurzone w propagandowym fałszu nie mając alternatywnych źródeł informacji powoli zatracały znaczenie podstawowych pojęć, przez co stawały się coraz bardziej bezbronne.

Po masakrze, jaką w grudniu 1970 r. wojsko i milicja urządziły w Gdańsku i Gdyni protestującym przeciw podwyżce cen robotnikom, w celu uspokojenia wewnętrznych napięć, nowe kierownictwo PZPR potępiło poprzednie praktyki i dokonało przetasowań personalnych w partii i w rządzie. Nastroje się uspokoiły, podwyżki cen zostały cofnięte, a wynegocjowane podczas strajków podwyżki płac zachowano. Utrzymywano sztywne ceny podstawowych produktów spożywczych w obawie przed niezadowoleniem społecznym. Ich nienaruszalność oraz zwiększone wydatki społeczeństwa na konsumpcję doprowadziły stopniowo do lawinowo rosnących dopłat, co z kolei zaowocowało zwiększającym się z roku na rok olbrzymim deficytem budżetowym. Rolnicy mogli teraz zaciągać tanie kredyty, a na dodatek zaczęli korzystać ze świadczeń publicznej służby zdrowia. „Siermiężny socjalizm” Władysława Gomułki został wkrótce zastąpiony „nowoczesnym socjalizmem konsumpcyjnym” Edwarda Gierka. Ale wszystko miało swój koszt. W zastraszającym tempie rosło zadłużenie Polski za granicą (pod koniec 1975 r. wynosiło ono 7,6 mld dolarów, a w 1979 r. sięgało już 20,5 mld dolarów). Rosła inflacja. Potęgowała się niewydolność socjalistycznej ekonomii, zwłaszcza w zakresie produkcji towarów powszechnego użytku. Wszystkie wady socjalistycznej ekonomii zaczęły wychodzić na wierzch. Podobnie jak w innych krajach „demokracji ludowej” gwałtownie pogarszał się stan naturalnego środowiska. Te i inne symptomy stawały się obrazem ostrego kryzysu cywilizacyjnego. Wielkie uprzemysłowienie, dające od lat pięćdziesiątych szansę na masowe zatrudnienie i awans społeczny, zaczęło przynosić konflikty społeczne, pracownicze i środowiskowe. Warunki pracy w przemyśle były bardzo złe, wytwarzane zaś produkty na ogół niskiej jakości, nie nadawały się na eksport, nie przynosiły więc oczekiwanych dewiz na spłatę zagranicznych zobowiązań. Te dysproporcje w krajowej gospodarce, zadłużenie handlu zagranicznego, uchybienia w planowaniu i zarządzaniu oraz pogłębiająca się na tym gruncie dezorganizacja produkcji i niszczenie gospodarki, deformacje w życiu społeczno-politycznym i w realizacji polityki społecznej, powolne rozwiązywanie problemów dotyczących żywotnych interesów większości pracujących, łapówkarstwo, kumoterstwo i korupcja, brak prawdziwej informacji oraz wyraźnego, konkretnego programu przezwyciężenia braków i trudności, lekceważenie krytyki i woli pracujących, obecność formalizmu i odświętności, biurokratyzmu i administrowania w stylu pracy aparatu gospodarczego, organizacji partyjnych i społecznych, złodziejstwo mienia publicznego, którego przykład szedł z najwyższych pięter władzy, lekceważenie obowiązków zawodowych, marnotrawienie czasu przy załatwianiu najprostszych spraw życiowych, rosnące zniechęcenie i pijaństwo, nieudolność, nepotyzm, stosowanie terroru wobec przeciwników politycznych, deptanie tradycji i tożsamości narodowej, serwilizm władzy wobec Moskwy (można by było długo wymieniać), wywołały głębokie niezadowolenie oraz brak zaufania tak wśród klasy robotniczej, jak i innych warstw społeczeństwa i doprowadziły w rezultacie do upadku autorytetu partii i państwa, utraty zaufania pracujących oraz wiary w zdolność partii do rozwiązywania problemów, nabrały również znamion kryzysu natury ideologicznej. Dezawuowano PZPR jako partię, która nie potrafiła zdobyć się na nieposłuszeństwo wobec Moskwy i skoncentrować się bardziej na realizacji interesów państwowych, dlatego serwilizm administracji Edwarda Gierka stał twardo w opozycji do silnego poczucia podmiotowości społeczeństwa polskiego. Narastanie kryzysu rynkowego i społecznego z całą wyrazistością ujawniły rozdźwięk między rzeczywistością propagandową a realną – wszystko to stwarzało obraz kraju powoli grzęznącego w kryzysie.

Pomimo tego większość społeczeństwa tkwiła w letargu, zglajszachtowana opresyjnym systemem. Z upływem lat w kręgach intelektualistów, studentów i bardziej świadomych robotników nasilał się jednak ruch protestu. Epoka lat siedemdziesiątych charakteryzowała się większym zakresem wolności i poczucia bezpieczeństwa osobistego, niż wcześniejsze dziesięciolecia. Związane to było z szerszym otwarciem na Zachód i przyswajaniem stamtąd przez obywateli wzorów cywilizacyjnych, dużą swobodą rozmów, dyskusji a także od roku 1976 z działalnością opozycji demokratycznej co dawało mniejsze poczucie zagrożenia wynikającego z tego typu postaw. Dawało to przeświadczenie, że sprzeciw przeciwko tej rzeczywistości jest możliwy i może być skuteczny, pomimo proporcjonalnie rosnącej inwigilacji i szykan Służby Bezpieczeństwa (SB). Łagodniejsza polityka represji w stosunku do opozycji powodowana była również obawami nowej ekipy Gierka ewentualnego ograniczenia kontaktów handlowych oraz utrudnieniami w zdobywaniu kolejnych kredytów na Zachodzie.

24 czerwca 1976, po ogłoszeniu przez rząd Piotra Jaroszewicza projektu wprowadzenia drastycznych podwyżek cen urzędowych na niektóre artykuły konsumpcyjne dochodzi, następnego dnia, to fali protestów i strajków w około pięćdziesięciu zakładach pracy w kraju. Do brutalnie stłumionych, masowych wystąpień doszło w Radomiu i Ursusie. Mimo odwołania podwyżek fala strajków w następnych dniach rozszerzyła się, obejmując kolejne zakłady i regiony. Nastąpiły liczne aresztowania, zwolnienia z pracy, obniżenia zarobków, przeniesienia do pracy w innych zakładach i instytucjach oraz „wilcze bilety” uniemożliwiające podejmowanie pracy. Dochodziło do pobić i torturowania zatrzymanych i aresztowanych, zastraszań i prześladowań. Wsparcie represjonowanym robotnikom, zrazu spontaniczne, przybrało bardziej zorganizowaną formę po powstaniu 23 września 1976 r. Komitetu Obrony Robotników (KOR od 1977 roku Komitet Samoobrony Społecznej KOR), który w apelu do społeczeństwa zapowiadał niesienie wyrzucanym z pracy i szykanowanym pomocy prawnej, finansowej, lekarskiej, zbieranie informacji o represjach i publikowanie ich. Te wydarzenia miały niezwykle istotny wpływ na rzeczywistość polityczną drugiej połowy lat siedemdziesiątych, przyczyniły się do powstania jawnych i półjawnych organizacji opozycyjnych.

Polityka détente zainicjowana od początku lat siedemdziesiątych zmieniła postrzeganie sytuacji Europy wschodniej przez państwa zachodu. Rozmowy w Helsinkach w latach 1972 i 1975 dotyczyły nie tylko spraw bezpieczeństwa i współpracy, ale także praw człowieka. 1 sierpnia 1975 r. na Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (KBWE) w Helsinkach przyjęto Akt Końcowy – dokument podpisany przez 35 szefów państw i rządów na zakończenie obrad. W tej deklaracji, zawierającej intencje o znaczeniu politycznym i moralnym, szczególnie ważny był zapis, w którym zobowiązywano się do poszanowania podstawowych praw i wolności człowieka, w tym wolności myśli, sumienia, religii i przekonań. 3 marca 1977 r. Akt Końcowy KBWE został ratyfikowany przez Radę Państwa PRL. W obronie tych praw człowieka oraz w celu kontrolowania przestrzegania ratyfikowanego dokumentu i konstytucji PRL w dosłownym wymiarze, powstał w tym samym roku Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela (ROPCiO). W szerszym kontekście zainicjowało to również powstawanie innych komitetów i nowych ruchów opozycyjnych i dysydenckich takich jak Studenckie Komitety Solidarności (SKS, 1977), Ruch Młodej Polski (RMP, 1979), Konfederacja Polski Niepodległej (KPN, 1979) czy Niezależna Grupa Polityczna (NGP, 1978), które otwarcie kontestowały realia PRL, domagając się zmian politycznych, przekazując Polakom alternatywną, wobec proponowanej przez komunistów, aksjologię. Powstawały również niezależne stowarzyszenia edukacyjne czy samokształceniowe, takie jak Uniwersytet Latający (UL, 1977), Towarzystwo Kursów Naukowych (TKN, 1978) czy Niezależny Klub Dyskusyjny (NKD, 1977).

Pojawienie się zorganizowanej opozycji zaowocowały znaczącym wzrostem liczebności SB oraz jej agentury. Między 1975 a 1980 r. stan etatowy SB zwiększył się o blisko jedną trzecią, a liczba tajnych współpracowników wzrosła o dwie trzecie. SB głównie zmierzała do dezintegracji, dezorganizacji i antagonizowania poszczególnych grup oraz ich izolacji w społeczeństwie, do paraliżu opozycyjnych działań politycznych, do niedopuszczenia do społecznej legalizacji opozycji oraz popularyzacji haseł i programów. Inwigilacja opozycji i wachlarz technik operacyjnych SB miał charakter stały i rozległy. Przyjęte przez MSW, prokuraturę i SB warianty rozbicia opozycji sprowadzały się do działań represyjno-prewencyjnych – od procesów, aresztów, przez nękanie przesłuchiwaniami, rewizjami, zatrzymywanie na 48 godzin, stawianie przed kolegiami do spraw wykroczeń, pobicia i zastraszanie, zwolnienia z pracy, do wszechstronnego wykorzystana działań operacyjnych SB, na którą składały się podsłuchy, obserwacje zewnętrzne, dialogi operacyjne, zabezpieczenia profilaktyczne, kompromitowanie i szkalowanie osób związanych z opozycją aby doprowadzić do podważenia wzajemnego zaufania, kontrola korespondencji, nękanie anonimami i telefonami, dezorganizowanie życia zawodowego, towarzyskiego, a niekiedy również rodzinnego na tyle, by ograniczyli lub zaprzestali działalności. Realizację wymienionych zadań bezpieki wspierało liczne grono tajnych współpracowników (TW), niekiedy od lat tkwiących w strukturach opozycyjnych. Stara zasada divide et impera była, jak widać, przewodnim motywem pracy SB. Po wielu latach koegzystencji z aparatem represji opozycja zdobyła w miarę dostateczne doświadczenie, aby jako tako móc i wiedzieć jak działać oraz interpretować działania aparatu represji, trwając w ten sposób i funkcjonując aż do upadku systemu.

7 maja 1977 r. w Krakowie znaleziono zwłoki Stanisława Pyjasa, studenta polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, zaangażowanego w działalność opozycyjną, współpracownika KOR, rozpracowywanego i inwigilowanego przez SB. O morderstwo na tle politycznym od początku podejrzewano SB. W trakcie uroczystości żałobnych („Czarny Marsz”) w Krakowie poinformowano o powstaniu Studenckiego Komitetu Solidarności (SKS) – „dla zainicjowania prac nad utworzeniem autentycznej i niezależnej reprezentacji studentów”. Odbiło się to szerokim odzewem w Kraju i wkrótce w kilku większych ośrodkach akademickich powołano kolejne SKS-y. Związana z tym aktywizacja środowiska studenckiego doprowadziła, trzy lata później, do jego zaangażowania w rodzące się ruchy społeczno-polityczne. Powstanie „Solidarności” stworzyło faktyczne możliwości legalnego działania niezależnej organizacji studenckiej o zasięgu ogólnopolskim. SKS-y rozwiązały się w momencie powstania Niezależnego Zrzeszenia Studentów w 1980 roku.

W dniu 16 października 1978 r., po nagłej i nieoczekiwanej śmierci papieża Jana Pawła I, głową Kościoła rzymskokatolickiego obwołano polskiego kardynała z Krakowa Karola Wojtyłę. Nowy papież przybrał imię Jan Paweł II. W całym kraju zapanowała euforia i radość. Nawet reżimowe media musiały się odnieść do tego wydarzenia, choć z oczywistym dystansem. Następnego roku, od 2 do 10 czerwca 1979 r., papież Jan Paweł II odbywał swoją pierwszą pielgrzymkę do Polski. Jego słowa wypowiedziane na pl. Zwycięstwa w Warszawie – „Wołam ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja, Jan Paweł II, papież. Wołam z całej głębi tego tysiąclecia, wołam w przeddzień Święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi: niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!” – stały się proroczym przesłaniem, wezwaniem do odnowienia Polski. Słowa Józefa Piłsudskiego: „w sercach szlachetnych nieszczęście i poniżenie kraju jest zawsze źródłem patriotyzmu” zdawały się potwierdzać obywatelski bunt, który za rok miał wstrząsnąć „ludowym” państwem.

W roku 1978 do środowisk i nurtów opozycji demokratycznej w PRL dołączyły m.in. dwa komitety założycielskie Wolnych Związków Zawodowych (WZZ): w Katowicach i Trójmieście. Rok później powstał trzeci – Komitet Założycielski WZZ Pomorza Zachodniego. Były to próby zaktywizowania pracowników w ramach tworzonych przez nich samych niezależnych organizacji. Powoływano się na artykuł 2, ratyfikowanej przez władze PRL w grudniu 1956 r., Konwencji nr 87 Międzynarodowej Organizacji Pracy z 1948 r. dotyczącej wolności związkowej i ochrony praw związkowych, według którego pracownicy mieli prawo tworzyć organizacje związkowe według swego uznania, przystępować do tych organizacji a także prawo związków zawodowych do swobodnego wykonywania swej działalności. Podobne stwierdzenia zawarte były w ratyfikowanych rok wcześniej przez PRL Międzynarodowych Paktach Praw Człowieka i Obywatela. Historia Komitetów Założycielskich WZZ (zwłaszcza w Katowicach) to zapis permanentnej inwigilacji, szykan i nękania uciążliwymi aresztowaniami i przeszukaniami, zwolnieniami z pracy, a przede wszystkim zaś próbami zastraszania i skłaniania do zaprzestania działalności, przez władze komunistyczne. Przyjęto ideę związkową wzorowaną na zachodnich „trade unions”. W warunkach PRL miała ona zaowocować organizowaniem się w profesjonalny niezależny ruch związkowy wszystkich osób zatrudnionych w konkretnych zakładach pracy. Doświadczenia zebrane przez każdy z komitetów, zwłaszcza WZZ Wybrzeża, okazały się niezwykle przydatne w okresie powstawania NSZZ „Solidarność”.

Sekwencje wydarzeń, które doprowadziły do sierpniowego wybuchu, rozpoczęły się 1 lipca 1980 r. kiedy to władze PRL wprowadziły kolejną podwyżkę cen niektórych przetworów mięsnych. Pierwotnie miała ona objąć tylko sklepy komercyjne, podrożało jednak także mięso w kioskach zakładowych i stołówkach. Podwyżka przeprowadzona została w sposób wielokrotnie już praktykowany: bez zapowiedzi i konsultacji. Ta drobna z pozoru sprawa oraz ogólne rozczarowanie polityką prowadzoną przez ekipę Edwarda Gierka, stała się impulsem dla wybuchu największej fali strajków w dziejach PRL, które swoim zasięgiem wkrótce miały objąć całą Polskę.

Pierwsze protesty (przerwy w pracy) przeciwko tej decyzji odnotowano już 1 lipca w Mielcu, Tarnobrzegu i Poznaniu. Żądania pracownicze ograniczały się głównie do postulatów płacowych i poprawy warunków pracy. Między 8 a 24 lipca 1980 r. fala strajków i protestów objęła ponad 150 zakładów pracy na Lubelszczyźnie. Krótkotrwałe strajki miały miejsce także w miastach w innych regionach, m.in. Dąbrowie Górniczej, Gdańsku, Gdyni, Grudziądzu, Ostrowie Wielkopolskim, Poznaniu, Rzeszowie, Stalowej Woli, Śremie, Włocławku i Wrocławiu. Strajki te udało się przejściowo spacyfikować podwyżkami płac i komunistom wydawało się, iż przetrwali stosunkowo małym kosztem kolejny kryzys. Dlatego nazywa się je często pełzającymi strajkami.

Zrelaksowany Gierek udał się na tradycyjny urlop na Krymie, gdzie władze sowieckie gościły komunistycznych notabli z całego świata. Dalszy tok wydarzeń pokazał jednak, że stosowanie przez państwo i lokalne władze partyjne praktyki rozwiązywania konfliktów w drodze lokalnego zaspokojenia postulatów strajkujących kolektywów zakładowych, nie przyczyniło się do odprężenia i likwidacji niezadowolenia, zwłaszcza wśród klasy robotniczej. Przeciwnie, spełnienie żądań w jednym z zakładów sprzyjało wysuwaniu postulatów przez pracowników innych przedsiębiorstw. Potwierdza to również ewolucja żądań robotników z czysto ekonomicznych do również politycznych. Napięcie nie opadło, nagromadzone emocje i niezadowolenie potrzebowały tylko iskry, która roznieci płomień. Manewr z podwyżkami nie udał się władzom na Wybrzeżu.

Maciej Klich

cdn

En reaktion på ”STAN WOJENNY 13 GRUDNIA 1981 ROKU. GENEZA (cz.1)

  1. Jakie to dzisiaj aktualne:
    ”Władza starała się zuniformizować społeczeństwo według ideologicznego wzorca, obiecując dobra i przywileje dla posłusznych i spolegliwych. Represjami z kolei groziła tym, którzy się jej nie podporządkowywali. Ludowa demokracja miała wyrażać nadrzędną wolę ludu i narodu prezentowaną przez partię, która mając monopol na jedynie słuszną prawdę, nie mogła akceptować różnorodności i niezależności. Powszechnie uprawiano dekonstrukcję historii, zakłamując ją i mitologizując. Stąd właśnie brały się szczególne zagrożenia płynące z indoktrynacji ideologicznej partii […(…), która kierowała się pogardą do wszystkiego, co nie pasowało do (narodowej – K), ideologicznej narracji, i zawsze wiedziała, co dla społeczeństwa jest dobre i słuszne. Taka historia, zmistyfikowana i replikowana pod każdą postacią, miała być narzędziem służącym do modelowania postaw nowego (…) społeczeństwa, pozbawionego swojej prawdziwej przeszłości, tożsamości i wspólnej zbiorowej pamięci. Kolejne pokolenia zanurzone w propagandowym fałszu nie mając alternatywnych źródeł informacji powoli zatracały znaczenie podstawowych pojęć, przez co stawały się coraz bardziej bezbronne.”

Lämna ett svar