Z MOJEGO DZIENNIKA

Po ponad 18 miesiącach pandemii życie w Szwecji wraca dzisiaj do normalności. Czy aby jednak? Jak ta „normalność” będzie dzisiaj wyglądać? Jak ją zdefiniować?

Ile szkód pandemia wyrządziła, dowiemy się dopiero za wiele miesięcy, albo lat. Dla wielu będzie to wspomnienie traumatyczne, gdyż wielu z nas straciło w jej wyniku bliskich sobie ludzi. I w sensie dosłownym i w przenośni. W dosłownym odeszło na wieczną wartę troje moich znajomych, w tym bliski mi bardzo brat mojej mamy – mój ojciec chrzestny. W przenośni skutkiem izolacji rozluźniły się kontakty towarzyskie – chociaż nie wszystkim. Mam w moim najbliższym otoczeniu ludzi, którzy akurat teraz żyli jakby jutro miało im się skończyć życie. To jakby z jednej skrajności wpaść w drugą.

Czy uda się „nadrobić” ten czas stracony w odizolowanym życiu? Nie sądzę. Na razie mimo formalnego powrotu Szwecji do normalności, wciąż „nienormalny” świat poza granicami nadal jest zamknięty.

Do tego dochodzi jeszcze podział na „szczepionkowców” i „antyszczepionkowców”. To już nie tyle konflikt przekonań, ale zdrowego rozsądku. Z przerażeniem obserwują, jak w kręgu moich znajomych (i to nawet ludzi mi bliskich w różnych konstelacjach) ten antyszczepionkowy duch przeobraził się w antyintelektualny. Z tej pandemicznej izolacji wpadniemy teraz w izolację intelektualną.

Ktoś napisał, że unikanie pewnych osób w celu ochrony swojego zdrowia emocjonalnego to nie wyraz słabości – to przejaw rozsądku. Jak bowiem rozmawiać z kimś, kto twierdzi, że „pandemia” to największy eksperyment medyczny wszechczasów”? Taki wpis znajduję na facebookowej stronie znajomego, który w tutejszym środowisku uważa się za artystę z licznymi zdolnościami, acz w żadnej dziedzinie nie jest nawet przeciętny. Poza umiejętnością robienia szumu wokół siebie. Wywodzi się z regionu Polski – określając to łagodnie – znanego ze swojego sceptycyzmu wobec nauki. I nie jest sam w takim myśleniu – wtórują mu podobni.

Tadeusz Nowakowski

Lämna ett svar