ANDRZEJ SZMILICHOWSKI: Wyklęty powstań ludu ziemi

Pytanie takie stawiam: Czy tylko ja mam trudności z koncentracją? Otóż nadchodzi, czasem zupełnie niespodzianie, że jestem wyostrzony jak brzytwa mojego taty. Kojarzę błyskawicznie, zdania formułuję bez zarzutu, łapię w lot odległe nawet porównania i wymyślam pyszne paralele, a słowa płyną z moich ust złotodajnym strumieniem, wprost rozkosz! Tylko jeden w tym wszystkim mankament, tak dzieje się kiedy jestem sam z sobą. Gdy pojawiają się słuchacze, jeden czy stu, bez różnicy, ale gorzej gdy jest ich tylko kilku, coś mi paraliżuje umysł, sznuruje usta i klęska gotowa. Bąkam coś bez ładu i składu i idiotycznie się uśmiecham. Rozpacz, jakże zazdroszczę malarzom i kompozytorom! Aktorom zresztą również, niby mówią do wielu, ale są w tym wytrenowani. Mówią tysiące słów, aktorzy podobni są kolarzom przejeżdżającym z niesłychaną lekkością tysiące kilometrów.

Co to jest pisarstwo? Już o tym kiedyś pisałem ale powtórzę – Jest to umiejętność zapamiętywania pewnych faktów, zdarzeń, stanów nerwowych /psychicznych?/ u innych, a następnie ich odtwarzanie i umiejętne podkoloryzowywanie w ramach wyobraźni.

Po co pisarz to wszystko robi? Uprawianie tego zawodu ma sens, kiedy staje się czymś poważnym i potrzebnym ludziom, ale gdy jedynie służy do zaspokojenia chorobliwych ambicji wydętego ego, powinno być kryminalnie ścigane. Jest bowiem jakimś narcystyczno-ekshibicjonistycznym pokazywaniem się, cynicznym fałszem, a zatem obrazą czytelnika.

Teraz, gdy przeczytałem co napisałem przed chwilą, trochę się zmieszałem, bowiem można wysnuć z tych słów wniosek, że mam krytyczny stosunek do czytelnika, co jest nieprawdą. Ja tylko siebie nie lubię.

Za mojej młodości było inaczej i nie tak jak dziś. Dziś co innego jest ważne. Pisząc te słowa już słyszę odpowiedź – Co nas obchodzi, że hen, dziesiątki lat temu, było inaczej? Zapewne, ale uważam, że dzisiaj młodzi płacą kolosalną cenę za rozchwianie kryteriów, bezkompromisowość ocen i opinii, rozmydlenie wartości, i za to – uwaga – odpowiedzialność ponoszą ich rodzice, a dopiero na drugim miejscu szkoła oraz wplatający swoje trzy grosze ksiądz.

Młodość, dojrzałość… Pewnego dnia zostałem boleśnie doświadczony. Zorientowałem się mianowicie, że przestałem być obiektem zainteresowania kobiet, które – jak to się popularnie mówi – nie zawieszają już na mnie kokietującego wzroku. Cóż, gorzka prawda, pozostaje wyobrazić sobie, iż wymarzonych kobiet już nigdy nie będę miał. Niestety, kiedy mowa o uczuciach i pożądaniach, nie ma równości i demokracji!

Więc co jest ważne? Uważam, ze ważne, najważniejsze jest, nikogo nie udawać, nie naśladować, tak w życiu zawodowym jak w domu. Nie ulegać efemerycznym modom, nie zapisywać się do żadnej partii, żadnej organizacji, która może mieć jakikolwiek, choćby najmniejszy wpływ – Nie być od nikogo zależnym!

W moim przypadku owe pragnienia wzięły się stąd, że przez całe dzieciństwo, młodość i kawał dorosłości, ustrój w którym żyłem robił wszystko, abym się nie wyindywidualizował, żebym się wtopił w szarą masę jednakowo brzydko ubranych, jednakowo płasko myślących, jednakowym głosem śpiewających „Wyklęty powstań ludu ziemi” /cóż za potworny język!/.

Cenną jest rzeczą mieć poglądy, z tym zgodzą się wszyscy, ale to nawet nie połowa drogi. Tylko pomyślane poglądy, to jak szukać echa nad morzem. Trzeba mieć odwagę napisać albo wypowiedzieć je głośno. Szczęścia to może i nie przynosi, ale ulgę to tak.

Andrzej Szmilichowski

En reaktion på ”ANDRZEJ SZMILICHOWSKI: Wyklęty powstań ludu ziemi

  1. Ciekawa definicja pisarstwa: zapamiętywanie, odtwarzanie i podkoloryzowanie… Tu chyba mamy klucz do pisarstwa autora.
    Równie ciekawa analiza: ”Uprawianie tego zawodu ma sens, kiedy staje się czymś poważnym i potrzebnym ludziom, ale gdy jedynie służy do zaspokojenia chorobliwych ambicji wydętego ego, powinno być kryminalnie ścigane. Jest bowiem jakimś narcystyczno-ekshibicjonistycznym pokazywaniem się, cynicznym fałszem, a zatem obrazą czytelnika.”
    Brawo za samokrytykę. Ale kto napisze donos?

Lämna ett svar