Myślę coraz częściej do tyłu…

Pandemia? Nie zrobiła mi krzywdy, pokazała tylko, że można żyć inaczej. Mniej spotkań bezpośrednich i dotknięć, więcej telefonów i Internetu, więcej samochodu mniej kawiarni.

Jasno uświadomiłem sobie, że przeszłość warunkuje teraźniejszość, tak politykę jak sprawy społeczne, ale jakoś nigdy nie brałem tego bezpośrednio do siebie. A tu polityka weszła pod strzechy i ludzie poczęli spoglądać się siebie podejrzliwie. Wokół wyrosły tysiące oblężonych fortec, a rodzina przestała być fundamentem i ostoją, gdyż rozsadzana jest od wewnątrz. To co nas tworzy, rodzina, przestała być azylem bezpieczeństwa i osłabia nas zamiast wzmacniać.

Zbieramy doświadczenia zbiorowo i indywidualnie. Napotykamy ludzi jak skała, jak wzór metra, wodoszczelnych, okrytych pancerzem pewności swoich racji. Ich nie zmienimy nigdy, gdyż filozofia ich życia zasadza się na przekonaniu, że poglądów raz podjętych nie zmienia się, nawet przypalany żelazem, gdyż jest to zdradą. Można i tak, choć jest przydawanie sobie boskich talentów, bowiem tylko on, Bóg, nie myli się nigdy. Dla nas śmiertelnych, zmiana poglądów jeśli nie jest krokiem koniunkturalnym, oznacza coś nieodzownego, jest stałym elementem rozwoju.

Ale należy być wyrozumiałym, każdy człowiek, z naciskiem na każdy, w różnym stopniu, nasileniu i wieku, ma swój okres kabotyństwa. Jest wówczas nadęty, konfliktowy, zarozumiały, ma niezachwianą pewność siebie i głoszonych racji. Na całe szczęście to przeważnie przechodzi, mija jak młodzieńczy trądzik, jak wysypka. Jeśli nie mija, skazuje na niewygody i samotność.

Summa summarum nie ma co grzebać w przeszłości, szczególnie rodzinnej, to są sprawy najczęściej złożone i rzadko miłe. Przypomniał mi się ojciec, a właściwie jego brak, obumarł mnie, gdy miałem dwanaście lat. Niczego mi nie brakowało, moja dzielna mama dbała o mnie bardzo, ale brak ojca spowodował, że lgnąłem do starszych mężczyzn, koniecznie chciałem się z nimi zaprzyjaźniać. Nie zdążyłem zadać ojcu ważnych pytań.

Starzeję się i wiek robi swoje, myślę coraz częściej do tyłu. Czy jestem lepszym dziadkiem, czy ojcem? Ojcem byłem średnim, dziś jestem – myślę, niezłym ojcem i niezłym dziadkiem. Wiek uspokaja i widzę świat lepszym oraz nieuchronność pewnych rzeczy i pojęć.

Andrzej Szmilichowski

Lämna ett svar