Helsingborg. Ciepłe miasto, ciepły klimat

To było pierwsze szwedzkie miasto, które zobaczyłem. Był lipiec 1981 roku, przypłynęliśmy promem z Danii, z Helsingör. Naszym oczom ukazało się solidne, zabudowane wzdłuż wybrzeża wysokimi kamienicami, miasto. Ale na tym skończyły się te pierwsze spostrzeżenia. Był już zmrok, a przed nami daleka droga do Linköpingu, który miał być miejscem naszego postoju. Helsingborg był tylko punkt tranzytowy w naszej podróży. Dla mnie – podróży, która zakończyła się stałym pobytem w Szwecji.

Jest rok 2021, 40 lat po przybyciu do Szwecji. Ze zdumienie odnotowuję, że dosłownie w odstępie zaledwie kilku dni, parę osób mieszkających w Sztokholmie, powiedziało mi, że miały kiedyś marzenie zamieszkania na stałe w Helsingborgu. Jakby nie było, jednym z dużych, ale prowincjonalnych miast Szwecji. Co zatem jest magicznego w tym portowym mieście? Ale gdy pozna się Helsingborg, to trudno dziwić się takim opiniom.
Dla większość osób podróżujących samochodem, Helsingborg to jedynie miasto „tranzytowe”. Albo w drodze z kontynentu autostradą (wtedy miasto omija się z boku), albo promami z Danii – czy to w kierunku Göteborga, czy też Sztokholmu. Tu właśnie rozchodzą się w dwóch kierunkach autostrady. Ale tak naprawdę nie ma nic bardziej mylnego mówiąc o Helsingborgu, że to miasto o charakterze „tranzytowym”. Tu po prostu warto i trzeba się zatrzymać.

To także świetna baza wypadowa na dalsze wycieczki po Skanii, Halland czy też do Danii. Do Malmö jest stąd zaledwie 60 kilometrów, do Halmstad 80 kilometrów, a po drodze jeszcze fascynujący półwysep Bjäre.
Za noclegiem w Helsingborgu przemawiają dobre hotele, łatwość parkowania, przystępne ceny – tu jest dużo taniej niż po drugiej stronie cieśniny, w Danii. Pisząc o „prowincjonalności” też popełniam błąd. Helsingborg to dziewiąte pod względem ilości mieszkańców miasto Szwecji, a drugie co do wielkości w Skanii. Mieszka tu 109 tysięcy osób. Polacy stanowią tu piątą pod względem ilości grupę imigrantów – w całym regionie Helsingborga mieszka ich niemal 2500. Nic więc dziwnego, że działały tu trzy polskie sklepy, są polskie związki, polski kościół.

Helsingborg ma swój niepowtarzalny charakter – to taka mieszanka szwedzko-duńska, czyli typowe Skåne. Zwarta i monumentalna zabudowa centrum z szerokimi i otwartymi alejami wzdłuż morza, kontrastuje z wąskimi uliczkami pnącymi się czasami pod górę i eleganckimi przedmieściami wzdłuż promenad nad cieśniną. Charakter urbanistyczny jest podyktowany niezwykłym położeniem topograficznym: główna część miasta przycupnęła wąskim pasem do długiego wzniesienia (nazywanego tu „landborgen”) wznoszącego się od 20 do 35 metrów nad poziom morza.

Miasto ma długą historię, jest zresztą jednym z najstarszych miast w Szwecji. Niewielka warownia i pierwsza zabudowa powstała tutaj prawdopodobnie już w IX wieku. Ale przywileje miejskie otrzymało dopiero w 1085 roku od króla duńskiego świętego Haralda. Nieco wcześniej, około roku 1070, nazwa miasta pojawia się w liście Adama z Bremy i pochodzi od słowa „helsing” – czyli wąskiego pasażu między Danią a Szwecją. Wiele lat później nazwę miasta, po reformie języka, pisano Hälsingborg, by po kolejnej reformie w 1971 roku zmienić znowu na Helsingborg.

Ze względu na położenie przy wąskim 4-kilometrowym przesmyku cieśniny morskiej, miasto odgrywało zawsze bardzo ważną rolę – i militarnie i handlowo. Aż do XIII wieku należało do Danii i było jednym z ważniejszych miast duńskich. Dopiero w 1332 roku Helsingborg wraz ze Skanią (bez półwyspu Bjäre) kupił szwedzki król Magnus Eriksson. Ale w szwedzkim posiadaniu miasto przetrwało zaledwie 30 lat – gdy ponownie zajęli go Duńczycy pod wodzą króla Valdemara Atterdag. Dominującą budowlą była w tym czasie Pałac Helsingborg (do dzisiaj przetrwała tylko jedna wieża), ale z czasem miasto zaczęło tracić znaczenie. Zwłaszcza, że po drugiej stronie cieśniny powstała w Helsingör, po stronie duńskiej, majestatyczna forteca Kronborg, którą zresztą widać z nabrzeża w Helsingborgu.

Ponownie pod władaniem szwedzkim miasto znalazło się po podpisaniu pokoju w Roskilde w 1658 roku. Późniejsze lata nie oznaczały jednak pokoju. Trwające wojny duńsko-szwedzkie spowodowały wiele strategicznych decyzji. Jedną z nich było zniszczenie umocnień w Helsingborgu, które przestały odgrywać swoją rolę, gdy ważniejszym punktem stał się Kristianstad. W 1709 roku podczas Wielkiej Wojny Nordyckiej w Råå, na południowym krańcu Helsingborga, wylądowały oddziały duńskie. W bitwie, której przewodził po stronie szwedzkiej Magnus Stenbock, 28 lutego 1710 roku Szwedzi odnieśli zwycięstwo. Dzisiaj ten szwedzki tryumf uświetnia pomnik Stenbocka, który znajdziemy na Stortorget. Krwawe wojny spowodowały, że miasto straciło na znaczeniu – nie rozwijał się handel, wiele budowli uległo zniszczeniu. Dopiero w połowie XVIII wieku miasto ponownie zaczęło się rozwijać, liczba mieszkańców zaczęła szybko rosnąć, a w 1892 roku zainicjowano pierwsze stałe połączenie z Danią parowymi promami.

Dzisiaj to już tylko historia. Miasto odzyskało swój dawny status, jest nie tylko ważnym węzłem komunikacyjnym i handlowym, a także przemysłowym i kulturalnym.

Podczas spaceru wąskimi ulicami starego miasta warto zatrzymać się w którejś z kawiarni bądź restauracji. Bo w Helsingborgu przypada najwięcej restauracji/kawiarni na jednego mieszkańca w całej Szwecji! To zasługa tego, że niemal każdego dnia przyjeżdżają tu promami Duńczycy (dwie linie promowe obsługują trasę przez cieśninę przez całą dobę niemal co 20 minut!), dla których ceny w Szwecji są niższe. Restauracji, knajp jest tu zatrzęsienie: od wyszukanych i eleganckich, po modne kluby, puby, kawiarnie i etniczne restauracje/bary. Świetne, prawdziwie włoskie restauracje i pizzerie konkurują z prawdziwie włoskimi kawiarenkami. Im bliżej przystani promowej tym więcej fast-foodów z kebabem, sushi, pizzą. Im głębiej w miasto tym więcej włoskich i eleganckich lokali…

Jest też co zobaczyć: elegancki Storatorget, kościół św. Marii, Hotel Mollberg, Tarasowe Schody, Ratusz Miejski, nowoczesną Filharmonię… Wzdłuż wybrzeża, koło przystani promowej, wybudowano nowoczesne osiedle z drogimi mieszkaniami.

Na obrzeżu miasta z jednej strony jest park Ramlösa (to stąd pochodzi słynna szwedzka woda mineralna), z drugiej, w pięknym parku, położony jest pałacyk Sofiero. To pałacyk należący do rodziny królewskiej. Na 15 hektarach urządzono ogród, w którym rośnie 10.000 rododendronów – ponad 300 gatunków. To największy tego typu park w Europie, w 2010 roku zyskał tytuł najpiękniejszego ogrodu Europy.

Kilkanaście kilometrów dalej, jadąc drogą 111 w kierunku Mölle, miniemy Höganäs i dojeżdżamy do najstarszej w Skanii posiadłości, Krapperup. Warto się tutaj zatrzymać. Romantyczny park, galeria sztuki, kafejka polecane są w przewodniku Michelina. Stąd już niedaleko do Mölle – uroczej nadmorskiej miejscowości położnej wzdłuż masywnego kamiennego wzniesienia Kullaberg. To jeden z najlepszych kurortów szwedzkich. Nad miasteczkiem góruje masywna sylwetka Grand Hotelu.

Ten region ma w sobie „to coś”. Być może to sprawa samego klimatu, bardzo umiarkowanego, znacznie cieplejszego niż w innych częściach Szwecji. Ale odwiedzający Helsingborg Polacy zauważają też coś innego – klimat miasta od razu przywodzi na myśl nasze rodzime miasto Gdańsk. Gdy do tego dołożyć mieszankę kulturową miasta, to sprawi, że na pewno poczujemy się w nim dobrze.

Tadeusz Nowakowski

Lämna ett svar