Wołczyn, tam przyszedł na świat ostatni król polski, Stanisław August Poniatowski

Wołczyn to dziś niewielka miejscowość położona prawie 30 km na północny zachód od Brześcia, kilka km od granicy z Polską , na wysokości Janowa Podlaskiego. Data jego powstania jest raczej trudna do ustalenia. Wiadomo jedynie, że niejaki Jarosław Sołtan wraz z żoną Marią wznieśli tam, w roku 1586, cerkiew pod wezwaniem św. Mikołaja.

Późniejszymi właścicielami dóbr, już na początku XVII wieku, byli Gosiewscy. Oni też wznieśli tam pierwszy drewniany kościół katolicki. Jego fundatorem był Aleksander Gosiewski – wojewoda smoleński.

Następnie dobra wołczyńskie przeszły w posiadanie Sapiehów, a potem Flemingów i wreszcie Czartoryskich, którzy zapraszali tam licznych gości. Największe przyjęcia urządzał tam w owym czasie książę Kazimierz Czartoryski – kasztelan litewski i podkanclerz Wielkiego Księstwa Litewskiego. W wołczyńskim pałacu odbywały się wówczas częste narady polityczne, zebrania i uczty.

Dobra wołczyńskie, będące posagiem córki Kazimierza Czartoryskiego, Konstancji, znalazły się w posiadaniu jej męża Stanisława Ciołka-Poniatowskiego – kasztelana krakowskiego, wojewody mazowieckiego i podskarbiego Wielkiego Księstwa Litewskiego, który ufundował tam, w roku 1733, murowany kościół katolicki pw. św. Trójcy, Nawiedzenia NMP i św. Stanisława. Budowę nowej świątyni ukończono jednak dopiero w roku 1743, dzięki wysiłkom kolejnego właściciela majątku księcia Michała Czartoryskiego.

W Wołczynie, w roku 1732, przyszedł na świat ostatni król polski Stanisław August Poniatowski. Także w Wołczynie, w roku 1764, dowiedział się, że został wybrany monarchą polskim. Pochowany następnie w Petersburgu w kościele św. Katarzyny w roku 1798 wrócił ponownie do Wołczyna. Władze sowieckie, 15 lipca 1938 roku, wydały Polsce zwłoki króla, które złożono w świątynnej krypcie. Następnie w roku 1989 ekshumowano szczątki króla / i specjalna komisja pod przewodnictwem prof. dr Aleksandra Gieysztora przewiozła je na zamek Królewski w Warszawie, a w roku 1995 uroczyście pochowano je w krypcie katedry warszawskiej.

Kościół w Wołczynie, a właściwie jego ruiny, stanowi dziś jedyną pozostałość zespołu pałacowego, dawnego ośrodka dóbr Poniatowskich, w skład których wchodziła także ogromna biblioteka i archiwum z licznymi cennymi starodrukami oraz drewniany modrzewiowy pałac, rozebrany jeszcze w roku 1844 i przeniesiony w okolice Próżan.

Świątynia w Wołczynie zbudowana została na planie kwadratu ze ściętymi narożami. Wnętrze kościoła tworzyło plan krzyża greckiego. Pod jednym z naroży kościoła znajdowała się krypta, w której złożono trumnę ze szczątkami ostatniego króla polskiego. Działania wojenne i lata sowieckiej Białorusi dopełniły zniszczeń. W roku 1947 władze aresztowały księży i zamknęły świątynie, przekazując ją tamtejszemu kołchozowi, który przechowywał tam ziarna, a następnie nawozy sztuczne. W roku 1991 zawalił się ostatecznie dach budynku i nic nie wskazuje na to, że będzie odbudowany. Takie są dziś losy wielu budowli kresowych.

Będąc w Wołczynie warto odwiedzić również tamtejszy cmentarz z pierwszej połowy XIX wieku, dziś katolicko-prawosławny, położony kilkaset metrów od ruin kościoła, ogrodzony metalowym płotem. Nagrobki katolickie znajdują się tam w pobliżu kaplicy prawosławnej i są jedynymi zachowanymi pochówkami katolickimi. Niektóre z nich są dziś zdewastowane, z rozbitymi sklepieniami grobowców.

Najstarszy z nich to nagrobek Katarzyny Gażycz z Gąssowskich z roku 1849, wykonany z białego marmuru, oraz cztery inne nagrobki rodziny Gażycza: Konstantego, Jerzego,  Antoniego i Eugeniusza. Rodzina ta była właścicielami pobliskiego majątku Sieheniowszczyzna. W pozostałej części cmentarza przeważają dziś pochówki prawosławne.

Tekst i zdjęcia: Leszek Wątróbski

Foto: Marcello Bacciarelli, PD-Art

Lämna ett svar