ZAPISKI KRYTYCZNE: Unowocześnianie klasyki

Pisałem na tych łamach już dwa lata temu o nadmiarowej proporcji ras nie-białych w filmowych rolach, dotąd obsadzanych przez ”Europejczyków”. Nowy przykład tej tendencji to Franz Biberkopf, tragiczny bohater książki Alfreda Döblina (1929) i dwóch opartych na niej filmów (1931, 1980 – serial R.W. Fassbindera).

W najnowszej ekranizacji staje się on przybyłym z Bissau (dawnej portugalskiej kolonii Guinea Bissau, niepodległej od 1973) pełnej krwi Murzynem Francisem B (Bissau), później zwanym Franzem. Francis mówi płynnie po angielsku, bo to dziś filmowa lingua franca, miast po portugalsku, szybko też opanowuje niemiecki. Jak w oryginale mamy tu nieustającą walkę dobra i zła, czyli Franza, którego dobre chęci brukują piekło, i jego złego ducha Reinholda.

Książka i poprzednie filmy były odbiciem światowego kryzysu, silnie występującego w Niemczech. Kryzys obecny to imigracja z innych kontynentów (nie tylko do Niemiec), ale będąca jej skutkiem rosnąca przestępczość ukazana jest w inny sposób. Przybysze włączają się w gangi już istniejące, założone przez Niemców. Trzygodzinny film ma 5 aktów z optymistycznym epilogiem, a bohater pokonuje kolejne stacje porównywalne do jezusowej Golgoty.

Aleksander Kwiatkowski

BERLIN ALEXANDERPLATZ  reż. Burhan Qurbani, dystr. Scanbox, prem.12.5.2021

Lämna ett svar