Gdzieś przecież jestem
To nowy tomik wierszy Barbary Kobos Kaminskiej, poetki od lat mieszkającej w Lund i wydającej swoje utwory w języku polskim i szwedzkim. Z treścią zbiorku ładnie współgra ilustracja zamieszczona na okładce: postać kobiety zmierzającej ze sfery mroku i cienia ku światłu, ku jasności. Jest to projekt artystyczny Ximeny Narea Guzmán.
Zanim sięgniemy po niektóre wiersze ze zbiorku Gdzieś przecież jestem, spojrzymy najpierw na dotychczasowy dorobek poetycki Barbary Kobos Kaminskiej, bogaty i różnorodny zarazem. Poetka, z zawodu pedagog, nauczycielka zaczęła tworzyć wcześnie, ale wydała swoje wiersze w formie książkowej dopiero w roku 2003. Ten pierwszy tomik nosił tytuł Krople życia, a autorka pisała w nim m.in.: Zbieram krople życia do dzbana, ukrytego za drzwiami mojego dnia. W poezji Barbary Kobos Kaminskiej drobne, nawet codzienne przeżycia nanizywanie są niczym krople na nić losu człowieka. W miarę upływu czasu coraz więcej przybywa nowych paciorków, które lśnią przeróżnymi kolorami, a ich barwy zdradzają, jakiego rodzaju doświadczenia, emocje i wspomnienia zostały zapisane w historii czyjegoś życia.
Przed rokiem 2003 publikowała Kobos Kamińska swoje wiersze w prasie polonijnej, w piśmie internetowym Scrolls oraz dodatku kulturalnym do Nowej Gazety Polskiej – Most. Tytuły jej kolejnych tomików wierszy to: Czas idzie… czas biegnie… (2004), Krakowski Kazimierz powraca (2004), Oddech ziemi (2005), Ziemia przepełniona popiołami (2009), Skrawek Ziemi (2011), Po drugiej stronie migawek życia (2017), Mój pejzaż w ciszy (2020). Prawie wszystkie te zbiorki wydane zostały w dwóch wersjach językowych, polskiej i szwedzkiej, a jeden z nich – o Krakowskim Kazimierzu także w tłumaczeniu na język angielski.
Podczas gdy te wiersze można było odczytać jako szczególnego rodzaju “poetyckie pamiętniki”, w których autorka łączyła przeszłość z teraźniejszością, pisała sporo o konieczności zachowania pamięci o Zagładzie, wspominała często drobne wydarzenia ze swojego życia oraz snuła refleksje nad relacjami między myślą a słowem, tomik Gdzieś przecież jestem koncentruje się głównie wokół samej autorki. Poetka wyraźnie deklaruje swoje liryczne ja, a jej kobieca subtelność i wrażliwość zdecydowanie podnosi walory artystyczne wierszy.
Do słów kluczy tej poezji zaliczyć można myśli, słowa, ciszę, jesień i przemijanie oraz wciąż pojawiający się w wierszach żal: za dzieciństwem i młodością, za matką, za chwilami miłości i bliskości drugiego człowieka… Nie znaczy to jednak, że poetka czuje się wyosobniona, zagubiona, czy nieszczęśliwa, gdyż ostoję i oparcie znajduje w samej sobie i to ona sama wybiera drogę swojego losu, prowadzącą do cichej przystani. Dlatego w jednym z wierszy powie:
Mój zaciszny azyl
przemierzyłam
wiele dróg.
W osamotnieniu
wybrałam
nieznany szlak.
Dokładnie tutaj
odnalazłam
mój zaciszny azyl.
I chociaż wiersz ten można odczytać jako tekst związany z biografią poetki, jej emigracją do Szwecji i poszukiwaniem własnego miejsca na ziemi – co zdawałby się potwierdzać tekst Tutaj jestem – wiedzie on nas w kontekście pozostałych utworów zbiorku do innej sfery myśli, do odkrywania przez poetkę samej siebie, do znajdowania przez nią w sobie siły na trwanie i przetrwanie oraz do jej chęci budzenia nadziei, a także do podejmowania decyzji odnośnie własnej drogi życia.
Mam uczucie
jakbym ustawicznie
wybierała moje życie
od początku.
Wszystko to
w odcieniu nadziei.
Chociaż Barbara Kobos Kaminska często przywołuje w swoich tekstach migawki wspomnień, nie jest to poezja typowo melancholijna, zwrócona jedynie ku przeszłości. Podobnie jak postać z okładki zmierza bowiem poetka ku sferze jasności i wprowadza do wierszy przebłyski światła i chwile radości.
Radość wplatam w dzień
Czekam aż ciemność
oddali się
a powiew wiatru
przerwie
nocną ciszę.
O poranku
zachwycam się
mgłą.
Radość wplatam
w dzień.
W tomiku Gdzieś przecież jestem nie spotykamy opisów konkretnej i namacalnej, materialnej rzeczywistości. Znajdujemy tam, co prawda, parę obrazów przyrody – wiersze związane z pejzażem jesiennym Październik, Listopad, Późną jesienią. Wnoszą one do zbiorku nastrój zbliżającego się kresu życia i czasu przywoływania z pamięci chwil z dawnych lat. Dlatego nierzadko jawi się w tej poezji uczucie żalu jak np. w wierszu Brzeg życia:
Nastał niepogodny
dzień.
Podążam z wiatrem
za wiatrem.
Szukam słów
do monologu
o brzegu życia.
Nieoczekiwanie
znikąd przychodzi
jedno słowo.
– Żal
Powróćmy jednak raz jeszcze do wydania tomiku Gdzieś przecież jestem, a tym samym także do innych możliwości odczytania wierszy Barbary Kobos Kaminskiej, które, jak to przecież bywa w poezji, otwierają się na różne, czasem dość odmienne interpretacje. Dlatego warty odnotowania jest fakt, że zbiorek ten umieściła Birgitta Göransson Iliste – autorka krótkiego wstępu – w kręgu poetyckiego dialogu prowadzonego nad wodami Bałtyku. Oczywiście, idąc śladami biografii poetki, podkreślając jej wcześniejszy udział w projekcie Rozmowy znad Bałtyku (Östersjöprojektet) i cytując parę fragmentów z wcześniejszych wierszy można znaleźć w twórczości Kobos Kaminskiej refleksje na temat e-/migracji, a może raczej egzystencji człowieka w obcym, bo nie zawsze znanym i bliskim mu świecie. Pisałam o tym m.in. w książce Antologia polskiej poezji w Szwecji. Głosy poetek (2020). Jest to z pewnością jeden z kilku możliwych sposobów interpretacji dorobku poetyckiego autorki, ale nie jedyny. Jak widać z załączonego do zbiorku wstępu motyw emigracji szczególnie zainteresował Birgittę Göransson Iliste i nie jest to przypadkiem. Niezwykle często zdarza się bowiem, że krytycy literaccy interpretują twórczość pisarzy i poetów migrantów, odwołując się przede wszystkim do biografii autorów. I pod tym względem wstęp ten nie jest wyjątkiem.
Ewa Teodorowicz Hellman

