ANDRZEJ SZMILICHOWSKI: Co się dzieje?

Kiedy kończy się realizm i pragmatyzm a niedosyt rozsadza ramy zwyczajności, czas na „coś więcej”, na metafizykę i mistykę. Nie na wiarę, wiara to co innego i gdzie indziej. Każdy człowiek – mówił nieodżałowanej pamięci ksiądz profesor Józef Tischner, obdarowany jest porcją wiary i porcją niewiary. Niewiara jest również darem od Boga (Jeśli ktoś woli – od Stwórcy, od Absolutu). I to by było na tyle, całą resztę, z trudem i mozołem, musimy sami w sobie wybudować i udowodnić, albo przyjąć… na wiarę.

Krzyż to symbol męki i śmierci. Gdyby Jezus został powieszony, świat byłby zasłany szubienicami? Dwie trzecie ludzkości nie wierzy, by Jezus był Synem Bożym. Ale jedna trzecia jest święcie przekonana, albo uważa zapis ewangeliczny za najprawdziwszą metafizyczną prawdę, która nadaje sens ich życiu. Potęga!

Niemałej ilości ludzi przeszkadza samo słowo „Bóg”. Wielu, wśród nich uczeni, odrzuca Boga, bo słowo to kryje dla nich niedobre treści. Dla jeszcze innych świat zawiera wiele poszlak, że mogą istnieć inne, niepodobne człowiekowi rozumne byty. Jeżeli to prawda, jeżeli realnie istnieją, rodzi się interesujące pytanie – Jaki jest ich stosunek do Boga, a Boga do nich? I w końcu jeszcze jedno – Po co my w ogóle jesteśmy Panu Bogu potrzebni? Słowo Bóg może zniknąć, jeżeli świat pójdzie w kierunku laicyzacji, a idzie. „Bóg” może zniknąć, ale problem pozostanie.

Gdyby człowiek umarł i trafił do nieba, co by powiedział Panu Bogu? Co ja bym mu powiedział? Wiedziony strachem nic bym pewnie nie powiedział. Przecież On śpi i śni, a gdybym go obudził ZNIKŁOBY WSZYSTKO! Jesteśmy jego snem i może stąd się bierze cała koszmarna mizeria naszego świata? Bóg stworzył i zasnął, śpi i NIE WIE CO SIĘ DZIEJE.

Tak wiele dni niepokojów, a potem się okazuje, że nieuzasadnionych. Tak wiele dni zwątpień, a okazuje się, że bezpodstawnych. Wiele niepotrzebnego lęku, wiele złych przeczuć. Tyle ostatnio mowy o depresjach, o starości, mizerii życia, ciemnych czasach w Polsce. Tyle przerażających wiadomości przynosi codzienność, tyle w powietrzu niepokoju o przyszłość swoją, naszych dzieci, wnuków.

Dotąd (więc długo!) miałem nadzieję, miałem nawet pewność, że opiekuje się mną dobry Bóg i oszczędzi mi pechowego losu. A z całą resztą, czyli ze wszystkim, dam jakoś radę sam. I było tak do czasu wymyślenia przez ludzkość internetu. Bez tego czarciego pomysłu ludzkość nie może już sobie poradzić, a ja nijak nie mogę! Imperium internetu. To czego nie ma w internecie, nie ma znaczenia. To czego nie ma w internecie, nie istnieje! Niedoczekanie, szybciej umrę niż się poddam. Gdzie mój „Remington”, jeszcze zdążę zrobić coś ważnego! Ale na razie włączę komputer.

Andrzej Szmilichowski

En reaktion på ”ANDRZEJ SZMILICHOWSKI: Co się dzieje?

  1. Po przeczytaniu, pomyślałem o własnym wierszu na temat wiary…

    o Jezusie

    nie jestem
    królem
    Polakiem
    Żydem
     
    jestem
    ostatnim
    snem
    o miłosierdziu
    śmierci
     
    lipiec 2019
    Walencja

Lämna ett svar till Bogumil Hausman Avbryt svar