ANDRZEJ SZMILICHOWSKI: Litania do Pana Boga na wysokościach

Proszę cię Panie Boże, co rządzisz na bezkresnym niebie i nie tylko tam, abyś  mnie:

Zauważył. Polubił. Otoczył opieką.

A także:

O miłość bezwarunkową, proszę cię Panie

O niezmęczenie, proszę cię Panie

O zdrowe nogi, bo należę do zwierząt ratujących się z opresji ucieczką

O to bym nie był przy Twoim stole pustym krzesłem

O, jeżeli już musi nadejść, łagodną apokalipsę

O to żebyś będąc Bogiem nieskończoności był Bogiem mojej bliskości

O wyrozumienie dla mojej niewystarczalności

O to, żeby mnie nie bolało kiedy boli

Bym nigdy nie dotarł do punktu, z którego nie ma odwrotu

Byś mnie nauczył jak się czeka

Byś mnie nie umieszczał więcej w przykrych czasach

Byś mnie powstrzymał od głupiego uporu

Byś mnie uwolnił od śmierci bliskich

Bym nie musiał być świadkiem jak pada bohater

Byś mnie bronił przed Niebogiem

Bym rozróżniał wczoraj od dziś i wierzył w jutro

Byś przekonał mnie, że godne życie jest w życiu możliwe

Bym potrafił się oczyścić

By mnie nie popychało do złego

Bym rozumiał bez tłumaczeń i pojmował w lot

Bym był bogaty w sytuacje

Bym się nigdy nie stał naiwnym durniem albo pożytecznym idiotą

Byś był dla mnie więcej niż słowem

Byś uwolnił mnie od Talmudu, Biblii, Koranu, oraz innych grzechów

Proszę Cię o ochronę przed złymi ludźmi i żebym był piękny jak paw

Proszę Cię o stan łaski

Proszę Cię spraw, żeby mężczyźni rozumieli tyle co kobiety

Proszę Cię o cud jakiś od czasu do czasu

Proszę byś mnie uczył

Proszę byś mnie przyjął życzliwie, kiedy zapukam

O to wszystko proszę cię Panie Boże, żeby było od jutra, a najlepiej od dziś.

Andrzej Szmilichowski

Lämna ett svar