Kreacje Małgi Kubiak

Mój stryj często powtarzał, że są ludzie, którzy uwielbiają opalać się w cieniu cudzej sławy. Balzak napisał, że upragniona sława jest prawie zawsze koronowaną nierządnicą. Myśli te przyszły mi do głowy po lekturze książki Marty Konarzewskiej ”Wyklęta córka Kubiaków”.

Rzecz o mieszkającej w Sztokholmie Maldze Kubiak, córce znanego poety Tadeusza Kubiaka i Danuty Kubiak. Książkę tę wziąłem do ręki głównie z powodu tej ostatniej – przez pewien czas pracowałem bowiem z Danusią w Radzie Uchodźstwa Polskiego w Szwecji.

Kim jest bohaterka książki? Na okładce książki czytamy:

Urodzona w 1950 roku w Warszawie, reżyserka filmu niezależnej awangardy ”usiłująca zepchnąć tabu w obszar widzialny. Autorka absolutnie czystej pornografii, pisarka upadłej powieści, wokalista szkalującej rzeczywistości. W 2015 roku nagrodzona Niedźwiedziem Polarnym za kino przez Tupilak – Skandynawską Organizację LGHBTQ. Twórczyni ponad 40 filmów o freudowskim podtekście i freudowskim poślizgu. Aktywistka, feministka, człowiek”.

To swoiste curiculum vite doskonale współgra z treścią książki, ale jest także ostrzeżeniem, że bohaterka książki ma poważne problemy tożsamościowe.

Konarzewska skonstruowała niezłą książkę w oparciu o liczne rozmowy z Malgą Kubiak, uzupełniając ją o fragmenty archiwalnych zapisów dotyczących jej ojca, Tadeusza Kubiaka. Był on niewątpliwie barwną postacią powojennego świata literackiego w Polsce i, niestety, z dość typową twórczą przeszłością dla tego wczesnego okresu powojennego. Kubiak, zdolny poeta, ma na swoim koncie wiersze gloryfikujące komunizm, między innymi wiersz ”Serce partii”, czy wiersz o ”towarzyszach z Bezpieczeństwa”. Tak o nim pisał Jerzy Autuchiewicz w Rzeczpospolitej (4 września 2008 roku):

W wierszach możemy spotkać się z określaniem ubeków jako „synów i wnuków Feliksa Dzierżyńskiego”. Niemal jak mantra powtarzana była przypisywana Dzierżyńskiemu maksyma mówiąca o tym, że czekista musi mieć chłodny rozum, gorące serce i czyste ręce. W oparciu o nią powstał wiersz Tadeusza Kubiaka „Serce gorejące”. Umieszczenie przez poetę wypowiedzi Dzierżyńskiego na tle romantycznego „miej serce i patrzaj w serce” zakrawa na niesmaczny żart i kpinę z dobrego gustu.

Pokochać sprawę i ludzi. I tych uczuć nie zdradzić za nic. Dla spraw trudnych szlachetnie się trudzić, wbrew głupocie i złu i kanalii.

Takim pracom – życie i więcej, Pięknym jak rzecz pospolita. Sprawom takim oddać ręce, Płonąć sercem. I o laur nie pytać. (…)

Wiemy – gorące serce jak kryształ czyste ręce i mózg na warcie.

Wyłania się obraz funkcjonariusza aparatu bezpieczeństwa jako człowieka niezłomnego, wierzącego w słuszność sprawy i partyjną ideologię, z determinacją wykonującego polecenia partii. Stoi on na straży ludu, z którego sam się wywodzi, a to umacnia go w dalszej walce. Bohaterowie są szlachetni i przesyceni wzniosłymi ideami.

Tadeusz Kubiak, z AK-owską biografią, później zasłynął jako poeta piszący o miłości, a jeszcze bardziej jako autor wielu znanych piosenek i wierszy dla dzieci. Ale miał jeszcze jedną przypadłość typową dla tego powojennego literackiego, kulturalnego świata: to świat nocnego życia i nie kończących się  libacji. Ten wątek odegra ważną rolę w kształtowaniu bohaterki książki Marty Konarzewskiej.

Książka reklamowana jest słowami:

Od dziecka była dorosła. Zapytana, co znaczy życie rodzinne, milczy. Ale nie ma wątpliwości – poezja była najważniejsza. Ważniejsza niż to, że byli ojcem i córką. Bo był jedynym mężczyzną, który naprawdę ją kochał. ”Kochał inaczej niż pozostali”…

Marta Konarzewska w rozmowie z Małgą Kubiak z przemilczeń, wyparć, domysłów i legendy tworzy ”prywatną” historię z Historią w tle. Gdzie pisarze, artyści – cała artystyczna plejada PRL-u – nocne życie, alkohol obserwowani są przez małą dziewczynkę, która wchodzi pod stół, kiedy rodzice zaczynają się kłócić. Matka jest schizofreniczką, która nie chce się leczyć. Ojciec pisze książki dla dzieci, a jego własne dziecko chowa przed nim alkohol… i buty. Trauma powraca przez całe życie. Miłość i nienawiść pójdą razem. A dorosła kobieta nadal zna tylko dziecięce metody na przetrwanie.

W jednym z wywiadów Konarzewska na pytanie ”dla kogo napisała książkę, komu by ją poleciła?”, odpowiada:

Tym, którzy w ogóle nie znają Małgi Kubiak i chcą poznać tę arcyciekawą biograię. Tym, których nie obchodzi ta jednostkowa historia, ale za to fascynuje psychoanaliza i zagłębianie się w emocjonalnej zależności. Tym którzy psychologię uznają za uproszczenie, ale za to kochają poetyckie światy”.

Mamy więc w książce świat wykreowany przez Małgę Kubiak, który jednak nie do końca jest prawdziwy. Opowieść bohaterki czyta się jak dziennik kurtyzany, albo rozczarowanej Lolity, Kubiak wciąż prowokuje, posądzam też, że nieźle zmyśla. Do pewnego momentu czyta się książkę z zainteresowaniem, ale później jest już tego ”za dużo”. I tu powracam do pierwszego sformułowania w tym tekście, że opalanie się w cudzej sławie, to niezbyt efektowna przypadłość.

Gabriel Maciejewski, na swoim literackim blogi, tak pisał o książce w tekście ”Dyskretny urok kazirodztwa” (nie wnikam w jego polityczne sympatie, które są daleki od moich):

Małga Kubiak, czyli Małgorzata Kubiak, od wielu lat mieszka w Szwecji i jest performerką. Swego czasu gazownia opublikowała o niej duży reportaż i ja wtedy usłyszałem pierwszy raz o tej dziwnej kobiecie. Z tego co można się było zorientować cała jej życiowa aktywność polega na aranżowaniu zbliżeń z różnymi osobami oraz na filmowaniu tego i lansowaniu się na tym. Jeśli akurat nikogo nadającego się do seksu w pobliżu nie ma, pani Małga rozbiera się i aranżuje przed kamerą jakiś program autorski. I tak w kółko. Można by to nazwać uzależnieniem albo dysfunkcją, ale ona – i trzeba dziewczynę za to pochwalić – zrobiła z tej swojej przypadłości biznes. Skąd tej nieszczęśliwej kobiecie się to wzięło? Marta Konarzewska sugeruje, że to z powodu mrocznego powinowactwa jej ojca poety z Jesieninem. Uważa też, że pomiędzy Małgą, a jej ojcem istniała taka sama więź, jak pomiędzy Serge’m Gainsbourg a Charlotte Gainsbourg, jego córką. I tak można w nieskończoność, albowiem zawsze coś jest podobne do czegoś. Już z tego szydziliśmy, ale można jeszcze raz – Yama to po japońsku góra, a po polsku dziura. Kura to rzeka, a kura to ptak nielot i tak można w nieskończoność. To, że coś jest do czegoś powierzchownie podobne nie decyduje o tym, że rzeczy te mają jakiś rzeczywisty związek.

Maciejewski zauważa rzecz podstawową – Małga Kubiak istnieje na peryferiach życia kulturalnego, a im bardziej jest kontrowersyjna, tym większa szansa na sławę. Ale chyba nie tędy droga.

Nie chcę wnikać w psychologiczny obraz bohaterki książki Konarzewskiej. Nie ulega jednak wątpliwości, że rodzinna sytuacja w jej młodości musiała mieć swoje konsekwencje. O Maldze (Małgosi) słyszałem od czasu do czasu z ust jej matki, Danusi. Już i tutaj w Szwecji ta relacja matki z córką nie była łatwa. Nie jest już tajemnicą, że Danusia, w Polsce pracująca jako scenografka w teatrach, a w Szwecji w bibliotece polskiej w Sztokholmie, cierpiała na schizofrenię.

”Wyklęta córka Kubiaków” jest zarówno samokreacją Małgi, jak i literacką kreacją Konarzewskiej. Jak w tych kreacjach – które nie zawsze ze sobą współgrają – odnaleźć prawdę? Nie wiem. Zabrakło mi siły, by książkę doczytać do końca. Ale pewnie nie o prawdę chodziło. Kubiak (dzisiaj 71 lat) bez szokowania nie potrafi już żyć, i wiek jej nie przeszkadza. To akurat pozytywna cecha. Ale sceptyczny jestem do jej zapewnień, że ”wszyscy” w świecie literackim i kulturalnym ją znali, że siedziała na kolanach nie jednego poeta i pisarza. Ale właśnie na tym polega jej kreacja.

W artystycznym świecie w Szwecji mało jest znana, bardziej środowiskowo, bo potrafi wzbudzać sobą uwagę. Do jednego z recenzentów książki napisała prośbę o umieszczenie pod jego tekstem sprostowania: ”Moja relacja z Ojcem była normalna, dobra, moja wypowiedź uległa manipulacji autorki. Małga Kubiak”. Ale już Jerzy Stanisław Lec napisał kiedyś: Twórzcie o sobie mity, bogowie nie zaczynali inaczej.

Tadeusz Nowakowski

Marta Konarzewska: Wyklęta córka Kubiaków. Prószyński i S-ka, Warszawa 2020, s.512

2 reaktioner på ”Kreacje Małgi Kubiak

  1. ..poniewaz mam sentyment do autora recenzji, wlasnie z rozmow z moja Mama, postaram sie ’polemizowac, moze nawet kilka razy. To niestety ja napisalam sobie ten curiculum vitale, literacki sarkazm jest tam wyznacznikiem. co do okreslenia ’ojciec kochal inaczej: jest wziete z filmu Annalise Holles o mnie i wypowiedziane przez moja corke po angielsku jak cala Agaty Mai wypowiedz o jej matce czyli o mnie. W innym kontekscie niz w ’W”. Jestem rozczarowana (minst sagt) Proszynskim.. jak i autorka. To miala byc ksiazka ’wspolna’ gdzie ja prowadzilabym PR i nie doszloby do zaistnialych sytuacji. Oczywiscie wiem, i dziekuje ze Pan Nowakowski nie uwierzyl w te teorie ’bliskokazirodztwa’ bo to jest myk autorki i wydawnictwa ktory mieli nadzieje mial miec wplyw na zawrota sprzedaz. Nie wyszlo.. Co do poezji mojego Ojca to powinnam byla te fragmenty o jego populistycznych wierszach zwyczajnie z ksiazki usunac, ale ja kierowalam sie ’odwaga’ aby pozostawic, ze sie sam obroni. Nie wyszlo, gdyz recenzenci podkreslaja wlasnie te momenty, na poczatku lat 50-tych poetki i poeci pisali takie kalambury na konkursy. Ojciec je wygrywal i trafial nagrody niestety. Nie byl w partii. Momentow zmaniupulowanych w ksiazce na tematy osobiste nie dostrzeglam – dopiero po wydaniu ksiazki. Pracowalam wspolnie z autorka ponad 2 lata nad ’rozmowami’ piszac ich czesc, jak i dajac dostep to mojej ksiazki OMS ktora jest notabene w K.B. Nie wszystkie jej cytaty sa oznaczone. Czesto sa zmanipuloane tak ordynarnie ze osoby sa przeniesione podczas gdy slowa zostaja te same.. Np: w OMS tancze po barach z moim partnerem w 1992-2000, gdy w W tancze po barach z moim ojcem…… Co do fragmentow archiwalnych materialow Tadeusza Kubiaka, to dalam dostep to archiwow do jakich mam prawa autorskie w Domu Literatury, dawniej ZLP. Od poltora roku jest koszmar w moim zyciu. Szykuja sie procesy. Ciesze sie, ze moje wnuki i dzieci nie czytaja po polsku, wiem, co za wstyd, ze ich nie nauczytalam, to znaczy Agata naturalnie zna polski dobrze. Gdy pokazala sie 2 lutego 2020 pierwsza publikacja na temat W (wywiad z autorka), bylam w szoku, a Ola Knychalska powiedziala: cale szczescie ze Twoj Ojciec nie zyje.. Teraz moge powiedziec to samo: cale szczescie ze Danka Kubiak tego nigdy nie przeczyta… Zdaje sobie sprawe, ze taka publikacja zawierajaca kalumnie nie ukazalaby sie za zycia chocby np Janusza Glowackiego. Niestety ludzie odpowiedzialni za wydanie W to ludzie mlodzi, biznesmani, nie znajacy przeszlosci, beztroscy wobec niej i mnie. Malga Kubiak

  2. … poniewaz mam sentyment do autora recenzji, rowniez w zwiazku z rozmowami z moja Mama Danuta Kubiak, ktora darzyla Pana wielkim sentymentem, i opowiadala o Alicji z Krainy Czarow jaka od Pana dostala, wdam sie w polemike.
    To niestety ja napisalam sobie te curiculum vite kierujac sie jedynie literackim sarkazmem.
    Co do okreslenia : ojciec kochal inaczej niz pozostali, to wziete zostalo przez autorke z filmu Annelise Holles o mnie, gdzie moje corka Agata w ten sposob sie wyslowila, majac na mysli ’inaczej – czyli milosc rodzicielska w odroznieniu od milosci pozostalych ludzi. Mam nadzieje, ze wyslawiam sie konkretnie.
    Podczas PR doznalam szoku, i jestem niemile zaskoczona odsunieciem mnie przez autorke i wydawnictwo od PR.. Jest to wspolna ksiazka, gdzie wlasnorecznie napisalam czesc rozmow i bede dochodzic swoich praw. Pewne momenty w tekscie zostaly zmanipulowane, czego ja przed wydaniem nie zauwazylam. Zgodzilam sie na wykorzystanie fragmentow z OMS (mojej ksiazki, ktora jest w Kungliga Bibilotek). Niektore z tych nieoznaczonych a zapozyczonych zostaly zmanipulowane poprzez zachowanie slow a przeniesienie imion – tozsamosci bohaterow. Np tanczylam po barach z partnerem 1992-2000 a nie z Ojcem ktory zmarl w 1979. Calowalam sie z Ojcem w autobusie w moim snie a nigdy w realu…
    Spodziewalam sie ze to ja bede prowadzic PR – promocje. Nie doszloby to sytuacji jakie sypnely sie lawinowo w polskiej prasie po promocji prowadzonej przez autorke.
    Co do poezji mojego ojca Tadeusza Kubiaka, nie powinnam byla puscic selekcji zrobionej przez autorke, podczas gdy to ja udostepnilam jej calosc archiwow z Domu Literatury, podczas gdy to ja mam do nich prawa autorskie spadkowe. Wydawalo mi sie ze wykazuje sie odwaga, nic nie wykreslajac a liczac na to ze Ojciec poprzez swoja poezje obroni sie sam. To sie nie dzieje.
    Szykuja sie procesy. Niestety Ludzie, ktorzy by mnie bronili ze skutkiem natychmiastowym coraz gesciej odchodza, coraz bardziej ich brak. Ta publikacje bylaby niemozliwa gdyby Ci Drodzy mi Ludzie zyli.
    Osoby odpowiedzialne za te publikacje, to mlodzi jak i w srednim juz wieku (autorka), nie znajacy przeszlosci, beztroscy wobec niej i mnie.
    Malga Kubiak

Lämna ett svar