ANDRZEJ SZMILICHOWSKI: Wciąż trudno mi uwierzyć

Wciąż trudno mi uwierzyć, że Krystyna nie żyje. To była niezwykle mądra kobieta, mądra życiową mądrością. Mieliśmy różne pasje i jedną wspólną – dzieci, ale żyliśmy trochę obok siebie. Kochała nas wszystkich ufną i spokojną miłością. Od śmierci minęło pięć miesięcy i nie ma dnia, żebym o Niej nie pomyślał. Szczególnie, gdy dzień się zmierzcha i świat układa do snu. Całe swoje dorosłe życie poświęciła rodzinie i mnie. Zawdzięczam jej wiele, prawie wszystko, i to budzi wyrzuty sumienia. Powinieneś być dla Niej lepszy! Pamiętasz wtedy? I wtedy! Brak mi Krystyny bardzo i ciągle mam wrażenie, że wróci.

Wiesz – to do siebie – chyba nie doceniałeś tego, jak bardzo potrzebujemy, każdy, zewnętrznego świata. Pandemia to okropny, ale i ciekawy czas. Nikt nie przypuszczał, że może do czegoś takiego dojść. Świat skurczył się nagle do czterech ścian i wąskiej grupy ludzi, z którymi jeszcze pozwalasz sobie mieć kontakt. Siedzisz w domu, nie wychodzisz, nie widujesz się z nikim, nie bywasz, nie podróżujesz.

To trudny czas, ale dla niektórych interesujący i inspirujący. Niektórzy zaczynają pisać, malować, komponować. Biorą kartkę papieru, siadają przed komputerem, włączają jakąś nagrywarkę i się zastanawiają. A może powinienem za tym pójść? Zobaczyć, dokąd mnie zaprowadzi?

Pamiętam tamtego siebie, sprzed lat. Sprzed wielu lat, sześćdziesięciu paru. Byłem dwudziestoparolatkiem o umyśle dziecka. Niepewny siebie, świata i bez pojęcia, co się może wydarzyć, jakie decyzje podjąć, w którą stronę pójść i czy w ogóle iść?

Dziś powiedziałbym mu: Nie spiesz się, poznaj trochę świata! Bo świat był wtedy dla mnie nieprawdopodobnie mały. Gdynia i Sopot, Gdańsk i Klub Studentów Wybrzeża „Żak”, trochę Szwajcaria Kaszubska, śladowo Warszawa, miejsce gdzie się urodziłem, ale wówczas znałem tylko fragmentarycznie. Powiedziałbym mu wtedy – ciągle mnie młodemu: Rozejrzyj się! Patrz wokół! Ogarnij się i zacznij doceniać życie! Zrozum, że żyjesz tylko raz. To nie teatr, nie scenka kabaretowa, nie ma czegoś takiego, jak próba generalna!

W życiu dobrze się dzieje, gdy jest fart. Choć trochę farta, bo wiele od tego zależy. Zawsze i nieomal w każdym życiu pojawiają się momenty, w których wystarczyło podjąć inną decyzję, zapukać do innych drzwi, porozmawiać z innym człowiekiem, tym właściwym. Uważniej spojrzeć na zegarek, skoncentrować uwagę na kimś, czy czymś innym.

7 luty 2021

Andrzej Szmilichowski

 

Lämna ett svar