Uciekając przed zarazą…

Sofja ze strony matki miała niemieckie pochodzenie. Jej dziadek był znanym astronomem i geografem, początkowo osiedlił się w Estonii, która wchodziła wówczas w skład Imperium Rosyjskiego. Stał się członkiem Rosyjskiej Akademii Nauk i w końcu zamieszkał w Petersburgu. Ze strony ojca miała polskie, szlacheckie pochodzenia. Wywodziła się z rodu Korwin – Krukowskich, herbu Ślepowron. Ona sama jednak czuła się Rosjanką. Jej polscy przodkowie dawno, kilka pokoleń wcześniej zrusyfikowali się.

Nie wszyscy Polacy osadzali kosy na sztorc i walczyli z caratem w powstaniach (styczniowym czy listopadowym). Powiem więcej, mało kto w powstaniu chciał walczyć. Chłopi nie widzieli w tym żadnego interesu dla siebie, a mieszczanie czy szlachta ryzykowali utratą wolności na długie lata w bezkresnej Syberii. Wielu Polaków mających majątki, chcąc je zachować nie wdawało się w politykę. Natomiast ci , którzy marzyli o karierze, poszli na współpracę z zaborcą. Podobnie ojciec Sofji, który był w carskiej armii generałem.

Sofja Kowalewska, bo o niej jest tu mowa, w dorosłym życiu opowiadała przyjaciołom o swoim węgierskim, a nawet cygańskim pochodzeniu. Ale to zapewne po to, aby dodać sobie nimbu niezwykłości i tajemniczości.

Była niezwykłym dzieckiem. Zamiast bawić się lalkami, siadała w kącie i czytała dzieła naukowe swego dziadka astronoma. Od najmłodszych lat przejawiała zainteresowanie naukami ścisłymi, a szczególnie matematyką. Tę pasję zachowała w następnych latach, jednak wówczas nie miała możliwości studiowania w Rosji. Jedynie na Zachodzie mogła zrealizować swoje marzenie. W Niemczech i we Francji kobiety miały już wstęp na uczelnie.

Jedynym sposobem, aby studiować było wyjście za mąż za człowieka, z którym mogłaby wyjechać razem z nią zagranicę. Takiego kandydata nie było prosto znaleźć. Jej starsza siostra Anna poznała Włodzimierza Kowalewskiego (zbieżność nazwisk przypadkowa), zbankrutowanego posiadacza ziemskiego z pogranicza dzisiejszej Łotwy i Białorusi, również polskiego pochodzenia. Kochał on naukę ponad wszystko i wybierał się na studia do Europy. Był biologiem z wykształcenia, paleontologiem, zafascynowanym darwinizmem.

Po szybkim i skromnym ślubie, wyjeżdżają do Heidelbergu w Niemczech. Tam studiuje ona matematykę, astronomię, fizykę i mechanikę.

Po studiach Sofja dostaje propozycję pozostania w Niemczech i kontynuowania pracy naukowej. Co prawda kobiety mogły w Niemczech studiować, ale nie mogły jeszcze wykładać. Jednak jej przyjaciel i powiernik, niemiecki profesor Karl Weierstrass starał się jej pomóc i robił wiele, aby nakłonić uczelnię do dopuszczenia Kowalewskiej do pracy dydaktycznej. Jednak kiedy zapadła pozytywna decyzja, Sofja postanawia wrócić do Rosji.

Była ona nie tylko kobietą o znakomitym umyśle, ale okazała się również wrażliwą na prawa kobiet. Można śmiało powiedzieć, że należała do jednych z prekursorek feminizmu, była po części socjalistką, podobnie zresztą jak jej siostra. Po kilku latach pobytu na Zachodzie, po doświadczeniach współpracy z paryskimi komunardami, postanawia wrócić do Moskwy, aby „zarażać” innych ideami wolności i równości.

Po powrocie nie potrafiła przebić się przez mur rosyjskiego konserwatyzmu. Rosja była ciągle zacofanym krajem, gdzie nikt nawet nie dopuszczał myśli o robieniu kariery naukowej przez kobiety. Jej mąż również nie dostał posady na uniwersytecie, mimo, że był już wówczas znanym w Europie naukowcem. Darwinizm, którym zajmował się, był nieco niebezpiecznym poglądem dla konserwatywnego, rosyjskiego środowiska naukowego. Oboje stanęli przez problemem skąd zdobyć środki na utrzymanie, pieniądze powoli kończyły się.

 

Na swoje nieszczęście, mąż jej spotyka kolegę z dawnych lat, który przekonuje go, do wejścia w interesy w branży budowlanej. Mówił, że skoro on bez szkoły daje sobie radę, to tym bardziej Włodzimierz, człowiek wykształcony i obyty w świecie. Nieco naiwny, dał ponieść się obietnicom szybkiego zysku. Na interesach nie znal się zupełnie, nie zdawał sobie sprawy z tego, że tam panują takie same prawa i zwyczaje jak w ewolucjonistycznej teorii doboru naturalnego. Świat interesów to była zupełna dzicz, przeżywał ten kto był sprytniejszy i bardziej brutalny. Włodzimierz wpada w pułapkę finansową stworzoną przez bezwzględnych konkurentów. Na koniec bankrutuje. Szuka jeszcze sposobu, aby „odbić się od dna”. Jednak Sofja rozumie, że zmarnowała w Rosji kilka lat życia. Nie miała zamiaru popełnić kolejnego błędu. Zabiera córkę i wyjeżdża najpierw do Berlina, a stamtąd do Sztokholmu, gdzie dostaje posadę wykładowcy matematyki w  Sztokholmskiej Wyższej Szkole (o roku 1960 Uniwersytet Sztokholmski).

W międzyczasie dowiaduje się o samobójczej śmierci swego męża. Wie, że do Rosji nie ma po co wracać. Zresztą w Szwecji świetnie dawała sobie radę, zyskiwała na popularności, nie tylko dlatego, że była pierwszą kobietą z doktoratem z matematyki w Europie i pierwszą kobietą profesorem na szwedzkiej uczelni, ale głównie dlatego, że z dużym zaangażowaniem i ciekawie prowadziła zajęcia. Publikowała nie tylko w Szwecji, ale również w Rosji, gdzie rosyjskiego czytelnika próbowała zainteresować szwedzką literaturą. Sama również pisała powieści i wspomnienia. To tutaj ujawniły się jej rozmaite talenty. Jednak od wielu lat nurtował ją ciągle nierozwiązany problem ruchu bryły sztywnej, tzw. bąka (po francusku gyroscope). Postanowiła wziąć udział w konkursie na naukowy opis tego zjawiska zorganizowanym przez Francuską Akademię Nauk i wygrała go w roku 1888, co jeszcze bardziej dodało jej rozgłosu i uznania.

W Niemczech miała jeszcze z czasów studiów wielu przyjaciół. W grudniu roku 1890 postanowiła po raz kolejny spędzić kilka tygodni w Berlinie, w gronie bliskich jej osób. W drodze powrotnej dowiedziała się, że w Danii wybuchła epidemia ospy. Postanowiła zmienić trasę swej podróży.

 

* * *

 

Od prawie roku, w związku z epidemią koronawirusa, na głowy rządzących w Szwecji sypią się głosy krytyki z całego świata. Oskarża się ich o kolejny eksperyment na społeczeństwie, o darwinistyczne podejście do problemu, o stosowanie w praktyce naturalnej selekcji. Mówi się, że socjaliści są bezduszni, że nie zależy im na ludziach, nie liczą się z ogromnymi stratami ludzi chcąc wywołać w mieszkańcach Szwecji tzw. stadną odporność. Ale medal ma też drugą stronę. Szwecja „nie uśpiła” gospodarki, nie doprowadziła do zamykania firm, do grupowych zwolnień pracowników i w efekcie może okazać się krajem wygranym w czasie obecnej epidemii. To co dzieje się w Szwecji to próba utrzymania balansu pomiędzy walką z epidemią, a utrzymaniem działającej gospodarki.

Czy istnieje odporność zbiorowiskowa w przypadku koronawirusa jeszcze tego nie wiemy, to okaże się. Być może nie. Są dzisiaj potwierdzone przypadki wyleczenia się i ponownego zarażenia koronawirusem wielu osób. Nie wiadomo jak długo u zarażonych po ozdrowieniu utrzymują się antyciała, zdolne przerwać łańcuchy zakażeń. Zaczyna się mówić o mutacjach tego wirusa.

Jednak mimo, iż Szwecja nie wprowadziła w życie obowiązkowej kwarantanny, to mieszkańcy tego kraju w większości sami stosują środki ostrożności poprzez ograniczenie kontaktu z innymi. Oczywiście nie wszyscy, są też tacy, dla których ponad życie ważniejsze są spotkania, imprezy, spożywanie posiłków w dużym kręgu osób. Różnie ludzie zachowują się w czasie epidemii. Wydaje się, że w mądrości ludzi, a nie w nakazach czy zakazach leży klucz do sukcesu w walce z epidemią. Ktoś kiedyś powiedział, że zarazę przeżyją mądrzy (który są świadomi sytuacji), zdyscyplinowani (którzy będą przestrzegać zasad, potrafią ograniczyć życie towarzyskie, przejść na pracę  zdalną itp.), pracowici i oszczędni (którzy mają zapasy środków do życia na „czarną godzinę”).

Czy szwedzcy socjaliści nas zawiedli? Za wcześnie na jakiekolwiek oceny. Za mało wiemy o samym wirusie, nie mamy jeszcze pełnego obrazu epidemii, wiele mamy zagadek, jak chociażby to, że tak wielu zarażonych nie ma żadnych objawów, a inni umierają po kilku dniach… Może dopiero za kilka lat dowiemy więcej, aby wysuwać wnioski. Jeśli rzeczywiście socjaliści popełnili błędy, to zostaną z nich rozliczeni przez społeczeństwo na najbliższych wyborach. Czas pokaże kto miał rację, czy wygra szwedzki model walki z epidemią oparty na swobodzie i dojrzałości społeczeństwa przy działającej gospodarce czy model restrykcyjny z godziną policyjną i zamkniętymi zakładami pracy.

* * *

 

Kowalewska mimo, iż pochodziła ze Wschodu, gdzie ludzie są wylewni, czasem zupełnie beztroscy, towarzyscy i źle czują się samotnie, gdzie dla ludzi bardzo ważne są rodzinne i przyjacielskie kontakty, doskonale rozumiała powagę sytuacji i wiedziała jak postąpić w obliczu epidemii ospy jaka wówczas szalała w Danii. Była chłodną racjonalistką, potrafiła odłożyć na bok sentymenty. Postępowała tak jak podpowiadał jej rozum. Szukała sposobu, aby ominąć Danię i dostać się do Szwecji bezpośrednio. Mimo, że zrobiła wszystko co było możliwe, śmierć dopadła również ją. Kowalewską nie zabiła ospa, inna była przyczyna jej śmierci. To pokazuje jak niebezpieczna potrafi być epidemia, jej skutki mogą być bardzo szerokie i nieprzewidywalne.

W tamtych czasach nie było rzecz jasna promów. Między Niemcami a Szwecją kursowały statki, ale nieregularnie. Na rejs przychodziło czekać tydzień, a nawet więcej. Bywały sytuacje, gdzie statki towarowe, zupełnie nie przystosowane do transportu ludzi, zabierały również niewielkie grupy pasażerów. Prawdopodobnie Sofja nie była przygotowana na taki scenariusz. Styczeń roku 1891, jak podają historycy, był wyjątkowo mroźny. Sofja być może czekając na statek przeziębiła się, może zaraziła się grypą lub inną chorobą, tego dokładnie nie wiemy. W każdym bądź razie dodarła do domu wyczerpana. Nie mogła już dojść do siebie, jej stan zdrowia pogarszał się z każdym dniem. Dziesiątego lutego po południu wyprawiła córkę przebraną za Cygankę na bal maskowy organizowany przez szkołę, a kiedy jej córka wróciła do domu, zastała swoją matkę nie dającą już znaków życia. Sofja Kowalewska została pochowana na cmentarzu w Solnej (Norra begravningsplatsen). Była zbyt młoda, aby umierać w wieku 41 lat, mogła w swoim życiu jeszcze wiele dokonać.

…wpadła w objęcia śmierci.

Andrzej B. Lewkowicz

Lämna ett svar