A wystarczyło powiedzieć „dziękuję” i „do widzenia”

Historia sprzed lat. Po odsiedzeniu łącznie 6 miesięcy, Łukasz wyszedł z więzienia. Zaraz po tym zaczął walczyć o sprawiedliwość. Jego zdaniem został skazany niewinnie. Według jego relacji, kobieta która oskarżyła go o stosowanie przemocy, kłamała. W więzieniu próbował spisać całą historię. Przede wszystkim dla siebie samego. By zrozumieć, co się naprawdę wydarzyło.

Dlaczego z naszego pięknego życia zrobiła piekło? To kobieta, w której jest tyle samo złego co dobrego, ale życie nauczyło ją korzystać tylko ze złego. Z jej opowiadania wynika, że przez całe swoje życie była tylko krzywdzona. Dlatego teraz za dobre odpłaca złem.

W maju 2009 roku, wówczas 50-letni Łukasz, zgłosił się do więzieniu w celu swojego wyroku. Mimo iż kobieta oskarżająca go wcześniej o przemoc, wycofała na policji oskarżenia. Ale po kolei…

Marta przyjechała do Szwecji kilka lat wcześniej, gdy po nieudanym małżeństwie i utracie pracy, chciała coś zmienić w swoim życiu. Znajoma, która mieszkała już w Szwecji, powiedziała jej, że może ją poznać z kimś w Sztokholmie. Znajomość przerodziła się w związek, ale szybko okazało się – jak wynikało z opowieści Marty – że Łukasz okazał się mężczyzną brutalnym i zazdrosnym. Finałem burzliwego partnerstwa była interwencja policji i postawienie Łukasza przed sądem. Sąd wydał wyrok skazujący go na karę pozbawienia wolności oraz zakaz zbliżania się do Marty.

Mimo skazującego wyroku Łukasz twierdził cały czas, że jest niewinny. Nawet jeśli w stosunkach z Martą doszło do napięć, to jednak nigdy nie zrobił jej nic złego. Padł ofiarą pomówienia, gdy problemy w ich relacjach pogłębił fakt, że stracił pracę i nie mógł zapewnić pomocy dla rodziny Marty na tym samym poziomie.

Relacja Marty była bardziej dramatyczna. Utrzymywała, że Łukasz groził jej nożem, prześladował ją, nie pozwalał na podjęcie pracy w Szwecji, był chorobliwie zazdrosny. O pomoc policji zwróciła się dlatego, że obawiała się o swoje życie.

Jak było naprawdę – nie wiadomo. Z jednej strony wszystko wskazywało na dość typową opowieść o mężczyznach znęcających się nad swoimi partnerkami, z drugiej usłyszeliśmy historię mężczyzny, który twierdził, że padł ofiarą pomówienia i w zasadzie to on jest ofiarą całej skomplikowanej sytuacji.

W piątek rano widzieliśmy się ostatni raz. Wstałem, zrobiłem sobie śniadanie przed wyjściem do pracy, zaszedłem do sypialni, ona jeszcze spała. Pocałowałem ją jak co dzień i powiedziałem, porozmawiamy po pracy wieczorem. To był ostatni pocałunek. Już jej więcej nie widziałem. W piątek wróciłem z pracy i zadzwoniłem do niej. Nie odbierała przez pół godziny. Bardzo się zdenerwowałem i dzwoniłem dalej. W końcu odebrała. Zdenerwowany pytam, dlaczego nie odbierasz, co się dzieje? Jestem tak słaba, że nie mogę, mówi. Pytam, co się stało? W pracy włączył się alarm, przyjechała policja i wzięli mnie na przesłuchanie, potem zawieźli do Migrationsverket, będę musiała wrócić do Polski.

Według relacji Łukasza jego stosunki z Martą zaczęły się psuć, gdy pogłębiały się problemy finansowe. On ma czworo dzieci z wcześniejszego związku, ona córkę. Odpowiedzialność za tak dużą rodzinę, bagaż przeżyć (obydwoje mają za sobą burzliwe i nieszczęśliwe małżeństwa), być może poczucie obcości w nowym kraju, nie sprzyjały budowaniu zgodnych relacji. On w Szwecji mieszkał zaledwie kilka lat, ona jeszcze krócej.

W podsztokholmskim więzieniu Łukasz odsiedział resztę swojego wyroku. Przeżył to bardzo. Głównym zmartwieniem był los jego synów, najmłodszy miał na ten czas trafić do rodziny zastępczej, w ostatniej chwili udało się załatwić, że zajęła się nim znajoma Łukasza sprowadzona z Polski. Pierwsze tygodnie w więzieniu były najcięższe, potrzebował kontaktu z psychologiem, ale nie doczekał się. Psycholog spotkał się z nim później, gdy najcięższe chwile miał za sobą. By zrozumieć swoją sytuację na kartkach papieru opisywał wszystko to, co się wydarzyło. Żeby lepiej zrozumieć.

Kocham ją i naprawdę chciałbym to wszystko poznać i zrozumieć. Po to żebym mógł jej wybaczyć i znowu z nią być. Zastanawiam się, co zrobiłem złego, jaką krzywdę jej wyrządziłem? Dbałem o nią i jej rodzinę, dobrze wie ile im pomogłem. Robiłem co tylko mogłem, żeby się nie martwiła, żeby wszystko było dobrze, a dla niej to i tak wszystko mało. /…/ Dlaczego mnie oskarża? Czyżby to robiła ze strachu, że wszystko straci i wróci do Polski, gdzie czeka na nią przeszłość, wspomnienia i widmo bezrobocia?

Co czuje człowiek, który uważa, że z powodu niesprawiedliwego oskarżenia skazany zostaje na karę więzienia? Łukasz jest na zewnątrz spokojny. Ale środku widać, że wszystko w nim płonie. Przyznaje, że może zrobił pewne rzeczy źle – nie wytrzymały moje nerwy, tłumaczy – ale nie zrobił nic, co by usprawiedliwiało taki wyrok. I w dodatku Marta wycofała później swoje oskarżenia. Prokurator nie uznał tego, być może uważał, że nastąpiło to na skutek nacisków Łukasza. Było już po wyroku, a ława przysięgłych w świetle zeznań świadków, uznała Łukasza winnym.

Przypominam sobie moje dzieciństwo. Było nas siedmioro rodzeństwa, byliśmy wychowywani w biednej, ale pełnej rodzinie. Pamiętam jak nieraz głodni szliśmy spać. Dzisiaj nie każdy z nas to pamięta, ale moja siostra pamięta to doskonale i chociaż dzisiaj ma już 60 lat i ma wszystko co tylko jest potrzebne do życia, te wspomnienia z dzieciństwa do dziś ją prześladują. Chociaż lodówka i zamrażarka jest pełna, to ona kładzie się spać i myśli, czy jutro będzie co jeść. Zastanawiam się, czy z Martą nie jest podobnie. Różnica polega tylko na tym, że Marta nie miała rodziców i nie prześladuje ją widmo głodu. Ale prześladuje i ciągnie się za nią żal i pretensje do całego świata za los jaki ją spotkał w dzieciństwie i późniejszym dorosłym życiu. Jak twierdzi cały czas była wykorzystywana i zdradzana. Dlatego nie może się połapać co jest prawdą, a co kłamstwem; co jest uczuciem, a co fałszem; kto jest przyjacielem, a kto wrogiem… Bo ja nie wierzę, że ona może być aż tak okrutnym, podłym i pozbawionym sumienia i uczuć ludzkich człowiekiem.

Po paru tygodniach pobytu w więzieniu, w odwiedziny do niego przyjechała Marta… Nie pozwolono jej na spotkanie z Łukaszem. Dlaczego chciała się z nim zobaczyć? Łukasz twierdzi, że może dręczyły ją wyrzuty sumienia. Zaraz po wyjściu z więzienia i powrocie do domu, pierwszy telefon, jaki powitał go w domu, był do Marty.

Ktoś kto obserwuje to z boku, nie będzie potrafił sobie tych wszystkich zachowań wytłumaczyć. Sformułowanie „irracjonalność” będzie zbyt łagodne i nie odda psychologicznej tkanki całej sytuacji.

Łukasz jest zdeterminowany. Szukał adwokata, który podejmie się jego sprawy – chciał walczyć o oczyszczenie go z zarzutów. Chciał udowodnić, że to on jest ofiarą sytuacji. Bez względu na koszta, które musiał ponieść. I nie chodzi tutaj o pieniądze, ale o ponowną bolesną i długą drogę prawną, którą będzie musiał przejść razem ze swoimi dziećmi. Bo właśnie one będą przeżywać to najbardziej. Ale to go nie powstrzymuje.

Znajomi mówili mi wprost: człowieku obudź się, ty żyjesz w toksycznym związku, to widać na każdym kroku. /…/ Nigdy nie uderzyłem tej kobiety, mimo iż niejednokrotnie doprowadzała mnie do szału. W najgorszym przypadku chwyciłem ją za ręce i potrząsnąłem krzycząc: jak długo będziesz mnie tak poniewierać i lekceważyć! Widać było, że ta kobieta idzie po trupach do celu, w jej rozumowaniu cel uświęca środki, ale – proszę wybaczyć – jeżeli środkiem do osiągnięcia celu jest krzywda dzieci, to nie najlepiej świadczy o tej kobiecie i jej charakterze. Myślę, że kłótnie to była prowokacja do tego, aby nazbierać materiał, aby się mnie pozbyć. Ale wystarczyło powiedzieć „dziękuję” i „do widzenia”.

Burzliwe i dramatyczne przeżycia powinny spowodować, że gorycz powinna przysłonić wszystko to co było radosne i przyjemne. Ale – jak pisze Łukasz – to toksyczny związek. Mimo, że już mija 10 lat od kiedy burzliwe wydarzenia zachwiały ich relacjami, Łukasz nie żałuje, że spotkał Martę. Mimo wyroków sądowych, mimo wzajemnych oskarżeń, nadal utrzymują ze sobą kontakt. To trudno zrozumieć, ale historia Łukasza i Marty nie jest historią przeciętną.

(tn)

Historia opisywana była kilka lat temu w Nowej Gazecie Polskiej.
Foto: © CC0 Public Domain

Lämna ett svar