Prawo i Spryciarze, czyli Polak potrafi (wykiwać nawet samego siebie…)

Spryt w tradycji polskiej był zawsze ceniony. Im sprytniejszy polityk tym większe poważanie. Podobnie w życiu codziennym, kto bardziej przebiegły tym zyskiwał w oczach sąsiada. Często słusznie, bo jak inaczej wyjść na swoje, gdy rządzi zaborca, okupant czy autorytarny system? Rycerz Wallenrod czy chłop Drzymała najlepszym przykładem. Kto w Polsce zręczniej wpuszczał w maliny najeźdźców i uzurpatorów, ten za narodowego bohatera był uważany. Podkreślić jednak trzeba, że przebiegłość Drzymały nie miała nic wspólnego z łamaniem zasad moralnych ani obowiązującego prawa, mimo, że było to prawo pruskie.

Nowością było niespotykane rozprzestrzenienie się sprytu, kombinatorstwa i cwaniactwa wśród mas ludowych PRL-u. Symbolem mógłby tu być Franek Dolas, bohater filmu „Jak rozpętałem II wojnę światową”, gdyby nie to, że to była komedia. W szarym realu dla przeciętnego Kowalskiego każdy pretekst i każdy sposób na wykiwanie systemu był dobry (często była to zwykła kradzież państwowej własności). Podwójna moralność, naginanie prawa i wyrachowany cynizm dotyczyły zarówno władzy jak i większości obywateli i w czasach komunizmu sięgały szczytów. Smutne, że to nadal w nas siedzi, żyje w językowym krwioobiegu i społecznych genach Polaków, co widać w aktualnej przepychance PiS-u z Unią Europejską.

Stąd nie powinno dziwić, że polscy „mężowie stanu” walczący dzisiaj o ratowanie „naszej cywilizacji” starają się brylować przebiegłością i sprytem. Słuchając ich wypowiedzi, np. w sprawie veta wobec wprowadzenia przez Unię zasady praworządności do nowego budżetu, odnosi się wrażenie, że im dłużej siedzą u władzy, tym mniej starają się ukrywać, że tam cwaniak na cwaniaku i cwaniakiem pogania. Wygląda to nawet tak, jakby konkurowali między sobą o to, kto wymyśli większy przekręt lub komu uda się wypowiedzieć większą bzdurę, zachowując przy tym poważną minę. Przykładem takie idiotyzmy jak ten, że Unia Europejska to totalitarny Związek Radziecki czy, że Polska niedobrowolnie została przyłączona do Unii i to jako kolonia niemiecka… Ręce opadają. Nawet Franek Dolas by tego nie wymyślił, aczkolwiek jego koledzy z PiS-u mogą swoim spryciulstwem na serio doprowadzić do Polexitu i wywołać III wojnę światową.

Na polskiej scenie politycznej coraz wyraźniej widać, że nie o pryncypia i przebiegłość podyktowaną dobrem wspólnym chodzi, jak Wallenrodowi czy Drzymale, ale o bezwzględne i cyniczne potyczki rządzących o utrzymanie się u koryta i zachowanie bezkarności. Albowiem za notoryczne łamanie prawa (od momentu przejęcia władzy) grozi im kryminał. Wielu starszych polityków PiS-u wychowywało się w peerelowsko-sowieckiej szkole myślenia, według której nie tylko winno się być cynicznie sprytnym, ale trzeba trzymać władzę bez względu na koszty. Natomiast młodszy narybek tej formacji jakby z mlekiem matki wyssał postsowiecką mentalność wzmocnioną kazaniami księży-patriotów (materialistyczną w treści, katolicką w formie). Stąd ich przebiegłość bezczelniejsza, pragmatyczno-jezuicka. Ich podstępy bardziej cwańsze, pazerno-świątobliwe i algorytmiczne. Narracje pokrętne, naprędce zełgane i byle jak przykryte patriotyczno-prawym płaszczem zbawców narodu. Akcje propagandowe prowadzone w zacietrzewieniu pod szyldem prawdy wiekuistej albo/lub w imię celów narodowo-mocarstwowych. Działania brutalne i bezwzględne, przy tym coraz bardziej nerwowe (patrz: polska policja pałującą kobiety pod rządami wicepremiera Kaczyńskiego, który udowadnia po raz kolejny, że z Gomółką łączy go nie tylko retoryka).

Napisawszy to, dodam coś pocieszającego. Otóż emanująca z tych wystąpień buta i duma (ach jacy jesteśmy sprytni), bijąca z ich oczu bezczelna pewność siebie (nikt nie potrafi przejrzeć naszych przekrętów) – to początek ich końca. Są tak podnieceni władzą, podekscytowani tym, że nikt nie jest w stanie ich przechytrzyć, że wydają tym samym na siebie wyrok. A co z Unią i Europą? Europa to wszystko widzi (nie od dzisiaj zresztą) i doskonale zdaje sobie sprawę z tego, w co grają rządzący w Polsce spryciarze oraz z tego, że zakiwali się tym razem na amen…

Janusz Korek

Lämna ett svar