Meble ogrodowe

Meble ogrodowe… Ostatnio meble owe uległy metamorfozie. Większość wyplatana jest z ratanu, sztucznej, odpornej na wilgoć wikliny, w rozmaitych odcieniach beżu i brązu, a nawet szarości czy czerni, co kontrastuje pięknie z jasnymi puchatymi poduchami.

Na reklamowych obrazkach można podziwiać ogromniaste sofy i fotele, większe niż te co miewamy w bawialniach, ustawione na przestrzennym tarasie czy w ogrodzie, najchętniej o krok od brzegu morza czy jeziora lub, w najgorszym wypadku, prywatnego basenu. Niestety, przeciętny Svensson tak nie mieszka. Albo posiada mieszkanie w domu wielorodzinnym z minimalnym balkonem lub jest właścicielem domku jednorodzinnego. U przeciętnego Svenssona nie ma miejsca na wiklinowe komforty, pasują one do ekskluzywnych rezydencji lub hotelowych tarasów. Nawet kawiarniane ogródki są za małe. A gdzie zimują ratanowe kolosy? I to wymaga odpowiedniego pomieszczenia. Nie odlatują przecież na zimę do ciepłych krajów. Brak miejsca nie jest jedynym problemem. Szwedzkie lato charakteryzuje niestabilna pogoda czyli zachmurzenie zmienne z przelotnymi opadami.  Plecionka znosi deszcz, ale poduchom, nawet impregnowanym, nie wychodzi on na dobre. Kto je zbiera i przenosi w bezpieczne miejsce? Służba? Niewielu właścicieli willi może się nią poszczycić. Na poduchach zbiera się kurz i pyłki. Kto je regularnie odkurza? Na pustyni, gdzie za dnia zawsze świeci słońce i nie ma roślinności, meble te nie wymagałyby ochrony. Pasowałyby również w oranżerii czy ogrodzie zimowym.

Dla seniorów, od niedawna, dostępny jest typ mieszkalnictwa, gdzie fasada budynku przechodzi w ogromną oranżerię, kubaturą przewyższającą sam dom. Tam ratanowe meble z poduchami czułyby się dobrze. Nie groziłby im deszcz, a tropikalna roślinność: palmy, kaktusy czy bananowce nie pylą. Ale odwiedzając przyjaciółkę w takim domu zauważyłam w ogrodzie jedynie  konwencjonalne parkowe ławki. Wizytę u innej przyjaciółki mieszkającej w eleganckiej willi pod miastem, spędziliśmy, według rekomendacji w okresie pandemii, w ogrodzie pod gołym niebem na drewnianej ławce i fotelach, wymoszczonych szafirowymi poduszkami w biało-czerwony nautyczny wzorek. Poduszki łatwo na wypadek deszczu zgarnąć jednym ruchem i przenieść do pobliskiej altany. Czasem spotyka się jeszcze eleganckie, drewniane leżanki na kółkach, które łatwo przetoczyć pod zadaszenie.

Najpopularniejszym rodzajem mebli ogrodowych wydaje się jednak być wariant kampingowy. Nie dodają one urody ani splendoru tarasowi, ale są wygodne i praktyczne. Lekkie mebelki z aluminiowych rurek obciągnięte barwną tkaniną dają się złożyć, a deszcz im nie straszny, bo łatwo wysychają. Niemniej i w tej dziedzinie zaszły zmiany. Niekoniecznie na korzyść. Impregnowaną wzorzystą tkaninę zastąpiła plastikowa czarna lub szara siatka. Na ten widok smutno robi się na duszy, nawet jeśli świeci słońce, a od dotyku cierpnie skóra.

Nie rozumiem, dlaczego wszędzie dominuje ponura czerń i szarość? Dotyczy to nie tylko mebli, ale i ubrań, a nawet fasad domów. Otacza nas czarno-biała rzeczywistość na podobieństwo dawnej telewizji. Szczególnie silnie odczuwa się to zimą, kiedy świat nie tonie w kojącej zieleni. Zimą bezlistne drzewa, przypominające szkice tuszem, wspierają konarami nisko wiszące chmury. Tylko iglaki, których w podmiejskich okolicach jest wiele, nie przebierają się w zimowe stroje. Mówi się, że nocą wszystkie koty są czarne. Zimą wszyscy ludzie są czarni. Przemykają się ulicami odziani w czarne kurtki i takież spodnie. Tylko obuwie sportowe pamięta, że istnieją kolory kontrastując z czernią orgią jaskrawych barw.

Ale powróćmy do mebli. Zniknęły nie tylko barwy, ale i pewne klasyczne modele, na przykład poczciwe leżaki. Są wygodne i dają się złożyć na płask tyle, że ich nie ma. Przynajmniej w Szwecji. Na stronie internetowej Ikea informuje, że leżaki wycofano ze sprzedaży. Przyczyny nie podano. Nasze leżaki po 40 latach wiernej służby przeszły nieodwołalnie w stan spoczynku. A w Warszawie wiele miejskich kawiarni w swych ogródkach zastąpiło krzesełka leżakami. Co kraj, to obyczaj.

Ponieważ dotychczas mieliśmy tego lata tydzień morderczych upałów wtedy jedynym potrzebnym meblem ogrodowym był parasol od słońca. A teraz, kiedy pogoda się zepsuła, niezbędnym atrybutem jest parasol od deszczu.

Teresa Urban

Lämna ett svar