Sadomasochizm na bazie antysyjonizmu?

Na fali zarazy postanowiłem umartwiać się lekturami, które na czytanie ani uwagę, ani tym bardziej polemikę nie zasługują. Jednak wpadły mi w ręce i w braku wartościowszych lektur… podjąłem te masochistyczne próby. Może – dzięki reakcji odwrotnej – okażą się sado-masochistyczne? A może będzie to mimowolne uhonorowanie 20-letniej rocznicy debaty na temat Jedwabnego?

nie po raz pierwszy, bo podobnym rezultatem zakończyły się wcześniej wybory parlamentarne – że polskie społeczeństwo podzieliło się na dwa obozy. Jak proponuje Jerzy Jedlicki (Gazeta Wyborcza, 27-28.6.2009) – “narodowo-klerykalny i liberalno-lewicowy”: o różnych poglądach politycznych, popierające różne partie, mające inny stosunek do mniejszości – etnicznych i wszelkich innych – i, najogólniej, różnie sobie ceniące i różnie rozumiejące prawa człowieka, swobody i obowiązki demokratyczne.

Ta sytuacja wybucha ze wzmożoną siłą przy okazji dyskusji, debat i kłótni na temat np. stosunków polsko-żydowskich, jakie są dziś, czy były za komuny, w czasie niemieckiej okupacji i wcześniej, nawet dużo wcześniej, bo poczynając od Chmielnickiego, jeśli nie od Kazimierza Wielkiego, a nawet od wczesnej żydowskiej diaspory w czasach rzymskich.

Zatem spory wokół Jedwabnego nie były pierwsze. A jeśli były w ogóle możliwe w wolnych, czy powiedzmy nieco swobodniejszych mediach, to rozpoczął je artykuł Jana Błońskiego w Tygodniku Powszechym “Biedni Polacy patrzą na getto” (1987), wywołując mniej czy bardziej ostrą polemikę ze strony nawet zasłużonych ludzi jak adwokat Siła-Nowicki czy red. Jerzy Turowicz. Ale sui generis ekspiację rozpoczął chyba Czesław Miłosz – w sugerujących Błońskiemu tytuł – wierszach: Campo dei Fiori i Biedny chrześcijanin patrzy na getto?

Kolejną bombę z natychmiastowym zapłonem eksplodował w roku 2000 Jan Tomasz Gross książką “Sąsiedzi”.  Przypomnijmy jednak, że wypadki w Jedwabnem z lipca 1941 r., choć rzadko nagłaśniane a jeszcze rzadziej podawane w pełni prawdziwych szczegółów, nie stanowiły tajemnicy, czasem przedostając się przez sieci cenzury, choć w wersji zniekształconej. Wszak w latach 1949-54 miały miejsce procesy parudziesięciu polskich uczestników tych wydarzeń, z których spora część została skazana na dość długie kary pozbawienia wolności (jeden wyrok śmierci zamieniono na 15 lat na mocy prawa łaski), w praktyce skrócone (zwolnienia warunkowe). Ówczesnej władzy nie zależało (zaledwie trzy lata po pogromie w Kielcach) na nagłaśnianiu jednostronnej winy polskich sąsiadów wobec jedwabieńskich Żydów.

W roku 1966 ukazał się w Biuletynie Żydowskiego Instytutu Historycznego (ŻIH) artykuł Szymona Datnera, w którym jednak jako jedyni winowajcy występowali niemieccy okupanci. Tuż przez wydarzeniami marcowymi autorowi, ani wydawcy, nie zależało na wzmaganiu interetnicznego napięcia (pomijając już fakt cenzuralnej przegrody).

Ale jeszcze w roku 1988 ukazał się w regionalnym pismie „Kontakty” reportaż Danuty i Aleksandra Wroniszewskich ujawniający niektóre fakty. I ten przeszedł bez echa. Równolegle z książką Grossa, od kilku lat badającego wydarzenia w Jedwabnem na podstawie dokumentów z procesu 1949 r. oraz niektórych świadectw zdeponowanych w ŻIH, realizowany był od blisko siedmiu lat dokument  Agnieszki Arnold.

To nie kino okazało się tu najważniejszą ze sztuk, lecz nauka historii. Polemika, wybuchająca z niezwykłym impetem i gwałtownością po wydaniu książki (i po emisji filmu pod tym samym tytułem) ujawniła natychmiast podział na dwa obozy. Ich układ i strukturę widać wyraźnie w dwóch antologiach wypowiedzi o Jedwabnem. Pierwsza, wydana przez Więź, grupuje kilkunaście głosów oceniających pozytywnie “Sąsiadów” i zaledwie kilka krytycznych. Druga, w wydawnictwie Kontra, ukazuje proporcję wręcz odwrotną.

Jakie argumenty podają zwolennicy i przeciwnicy? Pierwsi po prostu przyjmują fakty ujawnione przez Grossa za dobrą (raczej złą) monetę i nie próbują szukać dziury w całym. Są wśród nich zawodowi historycy, jak Marcin Kula i Andrzej Zbikowski, znani publicyści (Dawid Warszawski), literaturoznawcy (Michał Głowiński), filozofowie (Jerzy Jedlicki), a także wieloletni dyrektor sekcji polskiej Radia Wolna Europa, “kurier z Warszawy” Jan Nowak-Jeziorański.

Oponenci natomiast (mocno krytyczni: Piotr Gontarczyk, Bogdan Musiał, Tomasz Strzembosz; umiarkowanie krytyczni Paweł Machcewicz, Tomasz Szarota) domagają się kwerendy większej ilości źródeł, podważają naukowe przygotowanie Grossa będącego socjologiem, nie historykiem, podają w wątpliwość zarówno ilość ofiar (którą – 1600 osób – Gross powtórzył za oficjalnym napisem na pomniku-grobie, głoszącym, że sprawcami byli Niemcy, także za spisami ludności Jedwabnego w różnych okresach), jak liczbę uczestniczących w masakrze Polaków (postulując jak najmniejszą), a także ilość obecnych i działających Niemców (postulując jak największą). W tym poszukiwaniu okoliczności łagodzących, przywołują liczne źródła, których Gross nie uwzględnił. Co prawda większość zachowuje poprawną formę, nie ma tu połajanek czy wyzwisk, ba, w jednej z dyskusji panelowych okazuje się, że Gross i jeden z jego najbardziej zdecydowanych przeciwników, Tomasz Strzembosz, są niemal zaprzyjaźnieni, mówią sobie po imieniu, co jednak nie zbliża pozycji w sporze.

Do wyjątków należy hungarysta Jerzy Robert Nowak. W książce “100 kłamstw J.T.Grossa o żydowskich sąsiadach i Jedwabnem” już w tytule popełnia on błąd logiczny, bowiem książka Grossa mówi przede wszystkim o polskich sąsiadach; w zakresie żydowskich sąsiadów słuszniej było by mówić – z punktu widzenia Nowaka – nie o kłamstwach, lecz raczej przemilczeniach czy eufemizmach. Książka Nowaka w 30% ma chyba ambicje uzupełnienia “Sąsiadów” właśnie o owe przemilczenia, przedstawiając nie związaną wprost z Jedwabnem drugą stronę medalu, a mianowicie zbrodnie “zbolszewizowanych Żydów” wobec Polaków, popełniane – co mało prawdopodobne – we współpracy z Białorusinami i Ukraińcami. Tu nabiera sensu tytuł o żydowskich sąsiadach, o których Nowak, jak sądzi, mówi prawdę, miast kłamać. Nowak ma chyba ambicje “odkłamania” nie tylko “Sąsiadów”, lecz prawie wszystkich książek Grossa, również – a może przede wszystkim  – tych wydanych tylko w języku angielskim.  Sprawie Jedwabnego poświęcona jest tylko druga, środkowa część książki, niewiele ponad 30% tekstu. Cz. III to antycypacja argumentów z książki Grossa jeszcze wówczas nie powstałej, pt. “Strach”. Tu i ówdzie Nowak nazywa Grossa “niedouczonym socjologiem żydowskim” czy “domorosłym historykiem”.

Obszerna dokumentacja w książce Nowaka robi na pierwszy rzut oka solidne wrażenie. W trakcie lektury uważny czytelnik dostrzeże jednak drobne potknięcia w paginacji cytatów, a także nieprzypadkowe manipulacje znakami je oznaczającymi (cudzysłów). Oparcie się na zaskakująco obszernej bazie cudzych opracowań, dowodzi ogromnej energii polskich pamiętnikarzy i historyków po obu stronach Atlantyku, służącej zmianie obrazu Żyda, jako niewinnej ofiary, w kierunku współudziału w zbrodni.

Natomiast reakcje wręcz wymiotne prowokuje tłumaczona z angielskiego książka N. Finkelsteina, wydana w USA i w Polsce – przypadkiem właśnie w okresie rozgorzałej debaty o Jedwabnem. Już nie przypadkiem autor opatrzył polskie wydanie specjalnym posłowiem, które w niemal identycznej formie opublikował również w Rzeczpospolitej (20.6.2001). Jego książka podnosi jednak głównie problem rzadziej spotykany w debacie – chodzi tu bowiem o mało znane roszczenia światowego żydostwa (reprezentowanego przez instytucje, tworzące w ujęciu i pojęciu Finkelsteina “Przedsiębiorstwo Holocaust”). Widzi on w tym zakusy żydowskiej finansjery, domagajacej się wypłaty z, jak zwykle utajnionych kont w bankach szwajcarskich, nie tyle nielicznym właścicielom kont, którzy przeżyli czy ich spadkobiercom, ile organizacjom, obiecującym, lecz nie dotrzymującym późniejszego rozdziału między uprawnionych i potrzebujących. Ma się to do spraw polskich o tyle, że sąsiedzi, w Jedwabnem czy wielu innych miejscach – z musu, chęci, okazji, pazerności – przejęli, głównie nieruchomy, majątek skazanych na śmierć, któremu to zawłaszczeniu roszczeniowość “przedsiębiorstwa” może w jakiś sposób zagrozić. Opór przed lekturą książki Finkelsteina budzi także dobór cytowanych przezeń autorów, gdy np. spotykamy takie nazwiska jak Uri Avneri, Edward Said czy Noam Chomsky. A ostrze ataku wymierzone jest np. w Elie Wiesela, syjonizm, państwo Izrael w ogóle i muzeum Yad Vashem w Jerozolimie w szczególności.

Jednym z głównych punktów spornych jest rekapitulacja wydarzeń w czasie prawie 2-letniej sowieckiej okupacji wschodniej Polski (wrzesień 1939 – czerwiec 1941). Prześladowaniom ze strony okupantów (aresztowania, wywózki do Rosji, na Sybir z przyległościami, często gorzej) podlegały wówczas liczne grupy według klucza klasowego, nie etnicznego. Równocześnie mniej czy bardziej liczni przedstawiciele różnych nacji (Białorusini, Ukraińcy, Żydzi, nawet Polacy – o czym jedno świadectwo cytuje także Strzembosz) – nawiązali współpracę z okupantem, uczestnicząc w prześladowaniu dotychczas hegemonicznych Polaków, niekiedy w przekonaniu o rewanżu za panujący wcześniej ucisk narodowościowy. Tu ostrze krytyków Grossa wymierzone było w postawę Żydów, w dużej części o przekonaniach komunistycznych.  Sam Gross omawiał ten problem we wcześniejszej publikacji (Upiorna dekada), gdzie rozprawiał się ze stereotypami dotyczącymi różnych obecnych tam nacji.

PS: Czy debata o Jedwabnem należała wówczas, 20 lat temu, do najbardziej doniosłych, moralnie i historycznie ważnych? Nasuwa się porównanie z równie zaciekłym sporem medialnym w tym samym okresie – 2000-2001 – dotyczącym telewizyjnej emisji reality show pt. Wielki Brat. Ten pomysł, już to z Benthamowskiego Panoptikum, już to z Orwella (1984) i jego realizacja, wywołały ogromną ilość głosów krytycznych, negatywnych, wzywających do baczności przed totalitaryzmem, triumfem prostactwa i głupoty. I mniej liczne, promujące tolerancję dla nowych konwencji w kulturze masowej.

Jego oponenci koncentrowali się na świadectwach licznego i ochoczego udziału Żydów w prosowieckiej kolaboracji, co miało służyć określeniu późniejszych wydarzeń w rejonie Łomży i Białegostoku, jako odwet czy zemsta. Nawet jeśli przyznać im w 100% rację, masakry Żydów po wkroczeniu Niemców zostosowały w praktyce zasadę odpowiedzialności zbiorowej. Nikt się wówczas nie zastanawiał kto i w jakim stopniu wcześniej zawinił zdradą wobec państwa polskiego i Polaków.  W dodatku duża ilość Żydów, być może obciążonych taką winą, zdołała ewakuować się wgłąb Rosji przed wkroczenim Niemców, nie licząc tysięcy wywiezionych wcześniej przez Rosjan. Jan Nowak-Jeziorański przymuje podobną postawę, pisząc, że żadna kolaboracja z komunistami nie usprawiedliwia masowych mordów (Rzeczpospolita, 26.1. 2001).

Kwestia odpowiedzialności zbiorowej nabrała w sporze o Jedwabne charakteru obosiecznego. Z jednej strony wszyscy Żydzi mieli być odpowiedzialni za grzechy swoich rodaków (jak najliczniejszych). Z drugiej – oskarżenia Polaków o jakiekolwiek przewinienia wobec Żydów, od nawet łagodnego antysemityzmu po morderstwa, przyjmowane niekiedy za dotyczące wszystkich Polaków, wywołują reakcję obronną, tworzącą nowe pojęcie “anty-polonizmu”.  To – moim zdaniem – sztuczny konstrukt.

Nie istnieje żaden anty-polonizm, istnieje tylko słuszne (lub nie) oskarżenie konkretnych Polaków (lub grup) o określone przestępstwa, czy wyrazy ksenofobii, nienawiści,  niechęci, pogardy, lekceważenia czy okazywania wyższości tylko z racji innego (żydowskiego, romskiego) pochodzenia. Polacy dotknięci “anty-polonizmem” kierują się tu przekonaniem, że Żydzi – oskarżając konkretnych (mniej czy bardziej licznych) Polaków o antysemityzm, również stosują zasadę odpowiedzialności zbiorowej. Nic bardziej mylnego. Prezydent Kwaśniewski i prymas Glemp, przepraszając za Jedwabne, czynili to w imieniu Polaków za grzechy niektórych z nich. Podobnie jak papież Jan Paweł II uczynił to wcześniej za grzechy części chrześcijan, splamionych prześladowaniem Żydów (naszych starszych braci w wierze). Stary Testament jest częścia chrześcijańskiej Biblii, chrześcijanie modlą się również do Boga Ojca i mają obowiązek przestrzegać ustalonego przezeń Dekalogu.

Porównajmy zresztą skutki owych dwóch odpowiedzialności zbiorowych. W jednym wypadku to śmierć ludzi w masowych mordach, w drugim – uznanie winy, nawet niekoniecznie wiążące się z karą, ograniczające się do ekspiacji, wyrażenia żalu i skruchy.

Dyskusja wywołana książką Grossa (i w mniejszym stopniu filmem Agnieszki Arnold) –  a zdaniem Andrzeja Żbikowskiego bez tej książki Jedwabne byłoby nadal w wiedzy historycznej białą plama – podsumowana 2-tomową publikacją IPN, która w ogólnych zarysach potwierdziła fakty podane w “Sąsiadach” – stała się zaczynem systematycznych badań prowadzonych przez zespół pracowników Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, m.in.  poprzez publikację rocznika “Zagłada Żydów” (dotąd 14 tomów). Ta działalność, ostatnio pozbawiona państwowych dotacji, służy uzupełnieniu jednostronnej wiedzy i informacji o Polakach ratujących Żydów w czasie okupacji z narażeniem własnego życia. Nikt tego nie neguje, ale istnieje też odwrotna strona medalu, coraz częściej przemilczana czy pomniejszana.  Zwolennicy bardziej jednostronnej opcji nie zasypiają gruszek w popiele. W ten sposób  włączają sie do triady kłamstw i zaprzeczeń. Wcześniejsze części triady to Kłamstwo katyńskie (zabili Niemcy) i Kłamstwo oświęcimskie (nie zginęło 6 milionów). Dołącza do nich Kłamstwo jedwabieńskie. Rosnąca ilość publicystów wręcz zaprzecza udziałowi Polaków, np. Ewa Kurek w książce “Polacy i Żydzi. Problemy z historią”. W dodatku, idąc śladami Hanny Arendt, dochodzi ona do wniosku, że Żydzi (poprzez Judenraty i Policję Porządkową) sami dokonali na sobie Holocaustu.

Warto jeszcze zastanowić się nad zróżnicowaniem stanowisk w cytowanych książkach i periodykach. Po stronie Grossa opowiadają sie najczęściej Gazeta Wyborcza, Tygodnik Powszechny, Więź, Znak, Polityka i Wprost. Bardziej neutralne były pisma lokalne jak Gazeta Współczesna, Gazeta Pomorska czy Kurier Poranny. Miejscem najważniejszych polemik była wtedy Rzeczpospolita. Krytyczne było najczęściej Życie i oczywiście duża grupa pism nacjonalistycznych, jak dzisiejsza Gazeta Polska.

Podobny podział można też obserwować wśród wydawców, poczynając od poważnych, jak Prószyński, Pogranicze, Universitas, Więź i Znak, później Agora, po nacjonalistyczne, jak Fronda, Nortom, von Borovicky, Volumen.

Aleksander Kwiatkowski

Źródła/bibliografia:
Arnold Agnieszka: Sąsiedzi – 2000 (film)
Bikont Anna: My z Jedwabnego, Warszawa 2004 Prószyński i S-ka
Finkelstein Norman: Przedsiębiorstwo holokaust, Warszawa 2001 OW Volumen
Gross Jan Tomasz: Sąsiedzi, Sejny 2000 Pogranicze
Gross Jan Tomasz: Upiorna dekada, Kraków 1998 Universitas
Jedwabne. Spór historykow wokół książki Jana T. Grossa ”Sąsiedzi” Warszawa 2002  Kontra
Machcewicz Paweł, Persak Krzysztof (red.): Wokół Jedwabnego t. 1, 2,  Warszawa 2002 IPN
Niekrasz Lech Z.: Operacja ”Jedwabne” Mity i fakty, Wroclaw 2001 Nortom
Nowak Jerzy Robert; 100 kłamstw J.T. Grossa o żydowskich sąsiadach i Jedwabnem, Warszawa 2001 Wyd. von Borovicky
Thou shalt not kill. Poles on Jedwabne. Warsaw 2001 Więź

Lämna ett svar