JANUSZ KOREK: Wiosna średniowiecza na jesieni

Znając teorie postkolonialne zdaję sobie sprawę, że ocenianie dorobku kultury jakiegoś kraju czy rozwoju jego gospodarki jako niedorozwiniętych i zacofanych czy porównywanie ich do dokonań epok prymitywnych i nieoświeconych to zabieg wysoce podejrzany. Cóż jednak zrobić jeśli w danym kraju od momentu dojścia do władzy konkretnej ekipy o określonych poglądach na świat, rzeczywiście odradzają się oraz manifestują coraz częściej fenomeny z przeszłości. By nie szukać daleko wymienię: odrodzenie się instynktu plemiennego, egzorcyzmy, fundamentalizm religijny i mesjanizm. Z bliższej przeszłości natomiast: autorytaryzm, arogancja władzy, egoizm narodowy oraz wynikające z niego ksenofobia i specyficzna polska wersja „naszyzmu”.

O uwalnianiu opętanych od wpływów szatana w Polsce sporo już napisano. Głośno było, na przykład, o lawinowym wzroście liczby egzorcystów oraz o tym, że nasz kraj to „Dolina Krzemowa Egzorcyzmu” z jedynym działającym w Europie centrum egzorcyzmowania. Takie średniowieczne piekło podgrzewane odnawialnymi źródłami energii dofinansowanymi przez Unię Europejską (centrum egzorcyzmowania w Poczerninie korzysta z Funduszy Europejskich). Egzorcyzmy i wzrost liczby egzorcystów choć mogą wydać się polską metafizyczną egzotyką, świadczą także o narastaniu specyficznej atmosfery w naszym kraju. Jakby nie było jest to temat nośny, bo i sensacyjny (przeganiane diabła) i zakres działalności łatwy do ogarnięcia. Trudniej ugryźć fundamentalizm religijny i mesjanizm dnia codziennego, bo pod latarnią najciemniej… Tym bardziej, że w tym przypadku także metafizyka miesza się z fizyką, wiara z logiką a instynkty i uczucia ze zdrowym rozsądkiem. Tej jesieni jednak, mimo grozy zarazy i organizacyjnego chaosu państwa, ukazały one swoje oblicza z całą wyrazistością. Miały triumfujące i podekscytowane twarze ministra Przemysława Czarnka i aktywistki Kaji Godek. Zaraz po zaprzysiężeniu świeżo upieczony minister edukacji i nauki zapowiedział rewizję podręczników przedmiotów humanistycznych. Natomiast w organie prasowym Radia Maryja Czarnek grzmiał:

”Nie ma zgody na dominację, czy wręcz dyktaturę poglądów lewicowo-liberalnych, zwłaszcza tych radykalnych w treści, wręcz totalitarnych, które opanowały w szczególności szkoły wyższe, ale przenikają również do szkolnictwa średniego i podstawowego”

… „Dyktatura…”,” … „Totalitarnych…” O co tu chodzi? Czy ministrowi przyśniły się czasy komunistyczne i obudził się dzisiaj ze słowami z innej epoki na ustach? Kto mówi ministrem (bo przecież gdy walczono z komuną Pan minister na stojąco pod stół wchodził)? Czy to Mefisto w kardynalskiej czapce czy nadwiślański zbawca narodu przemawia? Bowiem z wypowiedzi Pana ministra wynika, że np. edukacja historyczna ma się ograniczyć do poznawania tych wydarzeń i postaci, które hołubi i promuje rządząca partia Prawo i Sprawiedliwość. Innych nie. Czarnek w Polskim Radio pyta:

„Dzisiaj jest 57-ma rocznica śmierci ostatniego żołnierza niezłomnego Józefa Frontczaka ps. Laluś. Chciałbym zapytać rodziców i pana redaktora, czy wiedzieliśmy o tym?”

Wspomnę przy okazji, że minister edukacji jest zwolennikiem stosowania kar cielesnych wobec dzieci. Paradoks? Nie, to logiczne, bo jeśli uczeń nie wie kiedy zginął Laluś to wtedy, cytuję ministra: „istnieje konieczność zastosowania przymusu fizycznego, w tym kary cielesnej”… aby uczeń raz na zawsze zapamiętał. Wszystko motywowane celami wyższymi albowiem dalej według ministra: „Pan Bóg będzie nas rozliczał, czy pozwoliliśmy podjąć dziecku decyzję, która była krzywdząca. Albo my za niego podjęliśmy decyzję, która jest zgodna z jego celem ostatecznym, jakim jest zbawienie”…

Analogicznie Pan Bóg rozliczy nas jeśli popuścimy kobietom, które Czarnek widzi wyłącznie w rolach matek rodzących tabuny dzieci i gosposi przy garnkach. Nie chcę już nawet powtarzać co minister myśli o obcokrajowcach i imigrantach, choć wspomnę co sądzi o osobach LGBT, bo to już nawet nie średniowiecze, to głęboki paleolit (dla tych, co zamiast geografii mieli wtedy religię przypomnę, że chodzi o epokę kamienia łupanego):

„Brońmy rodziny przed tego rodzaju zepsuciem, deprawacją, absolutnie niemoralnym postępowaniem, brońmy nas przed ideologią LGBT i skończmy słuchać tych idiotyzmów o jakichś prawach człowieka czy jakiejś równości. Ci ludzie nie są równi ludziom normalnym i skończmy z tą dyskusją!”

Słowa o prawach człowieka i równości, które wypowiedział w polskiej telewizji państwowej minister edukacji i nauki dobrze podsumowują poglądy i empatię jego i grupy rządzącej wobec wielu grup społecznych i mniejszości, którym odmawia się nie tylko praw obywatelskich, ale i człowieczeństwa zgodnie z forsowaną wersją katolicyzmu.

Najgroźniejsze w tych dzisiejszych polskich opętaniach i egzorcyzmach jest to, że fundamentalizm religijny zamieniany jest na fundamentalizm polityczny, który z kolei przekłada się na fundamentalizm ustawodawczo-prawny, co miało ostatnio miejsce w przypadku uchylenia kompromisu aborcyjnego przez zaprzyjaźniony z wicepremierem Kaczyńskim Trybunał Konstytucyjny.

I teraz pora na Kaję Godek inicjatorkę projektu: „Zatrzymaj aborcję”. Po ogłoszeniu wyroku uchylającego konstytucyjność obowiązujących w Polsce przepisów aborcyjnych (najostrzejszych w Europie) aktywistka ta stwierdziła:

„Mamy potwierdzenie tego, że selekcja i zabijanie dzieci podejrzanych o wady genetyczne lub chorobę jest niezgodne z polską konstytucją.”

…”Selekcja…”? …Zabijanie dzieci…”? „Mordowanie ludzi”…? O co chodzi? O czym Godek prawi? Czy przyśniła jej się okupacja hitlerowska, czasy nazistowskiej eksterminacji Żydów i obudziła się ze słowami z innej epoki na ustach? Kto mówi aktywistką? Mefisto w kardynalskiej czapce czy szatan ze znaczkiem OPUS DEI lub ORDO JURIS w klapie?

Przyznam, że z początku naigrywałem się z tych krajowych opętań, ale ostatnio coraz częściej widać i słychać, że rzeczywiście COŚ/KTOŚ mówi ustami wielu polityków, ministrów i aktywistów. Żeby nie było wątpliwości, ta sama Godek triumfująco stwierdziła, że: „Dzisiaj Polska jest przykładem dla Europy, jest przykładem dla świata. Nie tkwimy w konieczności dziejowej, która by nakazywała marsz w lewo i stopniowe zwiększanie dostępności do mordowania ludzi. Nie tkwimy w takim determinizmie.”

Zgadzam się. Nie tkwimy. Staliśmy się przykładem dla Europy i dla świata, ale przykładem czego? Godnym czy niegodnym naśladowania? Na to pytanie niech sobie sam odpowie czytelnik tego tekstu. Ja chciałbym tylko zauważyć zbieżność takich wypowiedzi z romantycznym przesłaniem mesjanistycznym, z wiarą w posłannictwo narodowe, w zbawienie świata przez polskiego Chrystusa Narodów. Kto zatem mówi ustami antyaborcyjnej aktywistki która powtarza utopijne teorie z czasów zaborów i totalnej beznadziei? Gdzie egzorcysta, który mógłby pomóc Pani Godek? Gdzie powszechne egzorcyzmy polskiej świadomości historycznej? Bez rewizji tej ostatniej takie opętania będą na porządku dziennym! U Godek uderza mnie jednak także coś innego. Brak zrozumienia sytuacji konkretnych, ciężko doświadczonych kobiet i ich osobistej tragedii. A więc brak empatii dla już żyjących u kogoś kto walczy o życie nienarodzone…

Jest zatem źle: opozycja – bez pomysłów, prezydent – Duda, obywatele – zagrożeni wirusem i zalatani… Aczkolwiek jeszcze nie jest za późno. Trzeba się spieszyć albowiem wnet możemy się obudzić w rzeczywistości stanu wyjątkowego ogłoszonego z powodu zarazy. Ten po pewnym czasie przerodzi się w fundamentalistyczne państwo sterowane przez Mefisto w kardynalskiej i żoliborskiej czapce. Stanie się tak między innymi dlatego, że minister Czarnek walcząc z urojonymi komunistami i urojonym monopolem światopoglądu naukowego, wprowadzi do szkół monopol siermiężnego fundamentalizmu religijnego. Bo, jak podszeptuje mu kościół – tylko to może położyć kres dalszej sekularyzacji. Za pysk i na mszę. Klękaj kobieto, klękajcie dzieciaki, klękaj narodzie. Wszyscy na pielgrzymki. A wieczorem TVP INFO. Podobnie Kaczyński, który mówi Unii i Europie: NIE! – tylko po to, aby zamknąć nas w autorytarnej bańce, która jego zdaniem położy tamy zgniliźnie moralnej zachodniej kultury… Nie wiem czy wrócą płonące stosy, ale coś podobnego na pewno powstanie. Wirtualne palenie bezpłodnych czarownic oraz osób LGBT? Kamieniowanie pasożytów w tym uchodźców i niechcianych imigrantów? Ważne, że rządzący wreszcie będą mieli monopol na prawdę. Nie będzie to jednak świat kierujący się zasadami i normami chrześcijańskimi ani papieską wykładnią katolicyzmu. To będzie siermiężny fundamentalizm Rydzyków-Jędraszewskich sterowany ich interesami i wzmocniony fobiami prezesa PiS-u. W ich sojuszu chodzi bowiem o totalny rząd nad duszami Polaków.

Janusz Korek

Foto: Hieronymus Bosch: The Garden of Earthly Delights

Lämna ett svar