Pierwszego sierpnia

Pierwszego sierpnia mija kolejna rocznica wybuchu Wielkiej Wojny zwanej później Pierwszą Światową. Tegoż dnia mija także rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.

Wojna roku 1914 spowodowała, po ponad stu latach, odrodzenie się niezależnego Państwa Polskiego. Powstanie roku 1944 zniszczyło niezależną państwowość polską na prawie pół wieku. Łatwo się domyśleć którą rocznicę będziemy bardziej uroczyście obchodzić. Tę siedemdziesiątą. Bo wolimy klęski od zwycięstw. Do mądrych i wyważonych polskich działań w czasie tamtej wojny jeszcze wrócimy.

Słowo wybuch jest adekwatne w stosunku do powstania ewentualnie rewolucji. Natomiast wojny i to światowe, jak trzydziestoletnia lub napoleońskie, nie wybuchają tak sobie bez przygotowania. Mówi się, że wybuch wielkich konfliktów zwiastują komety. Można w to wierzyć lub nie. Niektórzy twierdzą, że komety są katalizatorem. Rzecz w tym iż przelatująca blisko Ziemi duża masa kosmiczna, naładowana elektromagnetycznie, powoduje rozdrażnienie w świecie zwierząt i ludzi no i uzewnętrznia narosłe konflikty. Tak było np. w 1812 i 1914, gdy wybuch ówczesnych wojen zwiastowały komety.

Wielkiej Wojnie poświęcono obszerną literaturę fachową oraz popularną. Prawie wszyscy ważniejsi aktorzy tego konfliktu opublikowali później swoje wspomnienia – polemizując ze sobą wzajemnie. Mam tu na myśli przede wszystkim PamiętnikiMarszałka Focha kontra Blaski i nędze Zwycięstwa Clemenceau oraz Wspomnienia wojennePrawda o traktacie wersalskim Lloyda – George’a kontra Kształtowanie losów  świata – Wilsona. Były to kontrowersje  pomiędzy Wodzem Naczelnym a Premierem Francji oraz pomiędzy wpływowym brytyjskim Mężem Stanu a Prezydentem USA. To były kłótnie w jednym obozie. Podobnie było w obozie przeciwnym. Na podstawie tych relacji oraz dokumentów ujawnianych sukcesywnie co kilkadziesiąt lat od zakończenia tej wojny (po 25, 30, lub 50 latach) – historycy próbują zrozumieć przyczyny i uwarunkowania „wybuchu”. Chociaż niektórych dokumentów nie ujawniono do dziś.

Przeglądam dwie monografie poświęcone Wielkiej Wojnie. Jedna wydana na początku lat trzydziestych w Republice Weimarskiej to Der Weltkrieg profesora Rudolpha Stratza, a druga, wydana 30 lat później w Anglii to History of Word War I profesora A.J.P. Taylora. W obu pracach nie znajduję odpowiedzi na pytanie czy wojna była nieunikniona. Obaj profesorowie są zgodni, że nie było konkretnej przyczyny. Alan John Percivale Taylor jest też autorem pracy badającej przyczyny tej wojny War by Time – Table. Co można przetłumaczyć na Wojna według rozkładu jazdy. Profesor powraca do tego tematu w innej pracy, w której lansuje tezę, że nie było dwóch wojen światowych a tylko jedna z dwudziestoletnim rozejmem. Jest to praca From Sarajewo to Potsdam (1914 – 1945). Łatwo jest udowodnić, że przyczyną II Wojny były źle załatwione sprawy I Wojny. Ale dlaczego przodująca i świetnie prosperująca w świecie Europa postanowiła popełnić samobójstwo?

Niektórzy historiozofowie przesuwają o półtora dekady wiek XIX licząc go od 1815 do 1914 czyli od Kongresu Wiedeńskiego do wybuchu Wielkiej Wojny. Te sto lat było naprawdę bardzo dobrym czasem dla Europy. Kongres Wiedeński uporządkował Świat po zawierusze napoleońskiej. Rozwijała się nauka i technika. Niesamowita ilość odkryć i wynalazków ułatwiających życie ludziom. Związany z industrializacją postęp społeczny. Wiek pary i elektryczności. Zbadano prawie całą kulę ziemską i połączono ważniejsze ośrodki drogami żelaznymi.

Naturalnie nigdy się wszystkim nie dogodzi. Kongres Wiedeński nie wszystkie sprawy załatwił zgodnie z życzeniem wszystkich narodów. Rozdrobnieni na szereg państewek Włosi i Niemcy dążyli do zjednoczenia na przeszkodzie stali im Austriacy i Francuzi. Spowodowało to wojny lokalne. Marsz Garibaldiego na Rzym oraz pobicie przez Bismarcka Austrii w 1866 roku i Francji w 1870. W konsekwencji zjednoczyły się Włochy i Niemcy. Upadło drugie cesarstwo francuskie a powstało drugie cesarstwo niemieckie. Wcześniej jeszcze inne pomniejsze narody prowadziły rozległą konspirację przygotowując tzw. Wiosnę Ludów (1848 rok). Akcja ta się nie powiodła z przyczyny polskich falstartów (powstania: listopadowe w 1830 i krakowskie w 1846). Na WL skorzystali Niemcy i Węgrzy a Polacy stracili ostatni bastion – Wielkie Księstwo Poznańskie.

Ale mimo tego wszystkiego omawiany okres uważamy za prosperity Europy. Był to kontynent bez zamkniętych granic (poza Cesarstwem Rosyjskim). W żadnym kraju cudzoziemiec nie musiał starać się o prawo pobytu i pracy. Na całym kontynencie można się było porozumieć po francusku względnie niemiecku.

I naturalnie rację miał profesor Zbigniew Brzeziński, który po przyznaniu mu doktoratu Honoris Causa przez KUL w 1990 roku wygłosił w Lublinie wykład na temat samobójstwa popełnionego przez Europę w sierpniu 1914 roku. Zaprotestował wówczas „polski państwowiec” Kazimierz Koźniewski, który pamiętał, że dzięki tej wojnie Polska uzyskała niepodległe państwo. Do tego jeszcze wrócimy.

W 1979 w 1 numerze  Arki zamieściłem montaż historiozoficzny poświęcony rocznicy obu wojen światowych. W słowie wiążącym pisałem tam m.in. tak:

Wielka Wojna wybuchła w roku 1914. Naturalnie Sarajewo to był tylko pretekst. Do wojny dążyli solidarnie i Francuzi i Anglicy i Niemcy i Austro-Węgry i Rosjanie. W tych warunkach do wojny dojść musiał. Wojna ta była samobójstwem cywilizacji XIX – wiecznej. Samobójstwem Europy czy w ogóle Świata, w którym jakoś można było żyć. Szkic Stanisława Mackiewicza o przyczynach pierwszej wojny zakończony jest cyniczną uwagą, że pisze on to jako Europejczyk, bo z polskiego punktu widzenia wyglądało to inaczej. Kto znał prywatne poglądy Mackiewicza w tej materii, wie że to kpina”.

Nie spodziewałem się, że po 11 latach usłyszę podobną opinie wygłoszoną przez Koźniewskiego na poważnie. Swego czasu Karol Zbyszewski w kapitalnym eseju o zgodzie napisał, że Mickiewicza Księgi pielgrzymstwa Narodu Polskiego to stek bzdur z wyjątkiem modlitwy o powszechną wojnę ludów. Ale w tym przewrotnym eseju zatytułowanym Zgoda będzie zgubą wszystko było pisane z przymrużeniem oka. Wówczas, czyli w czasach, gdy Związek Radziecki trzymał się jeszcze doskonale pisałem dalej tak:

W wyniku I-szej wojny rozpadły się trzy mocarstwa: Cesarstwo Austriackie (kontynuacja Świętego Cesarstwa Rzymskiego Niemieckiego Narodu), Cesarstwo Rosyjskie i powstałe na bazie Prus młodziutkie Cesarstwo Niemieckie. Trzy potęgi, które rozdarły Polskę. Dzięki ich upadkowi mogła odrodzić się nasza ojczyzna. Ten wzgląd przesłania nam perspektywę historyczną wydarzenia, jakim była Wielka Wojna. Rosja Carska nazywana była żandarmem Europy, ale w gruncie rzeczy był to dobrotliwy żandarm, jeśli porównać z dzisiejszym milicjantem Świata. (Pisane to było w 1979 roku). A poza tym nawet w dawnej Rosji dało się żyć, szczególnie po aleksandryjskich reformach. Polacy we wszystkich trzech zaborach byli wyzuci z ojczyzny, ale nie ze swoich praw ludzkich i obywatelskich. Np. podróżowali po całej Europie, kształcili dzieci, gdzie chcieli. (…) Święte przymierze, czego złego byśmy o nim nie powiedzieli, było gwarantem jakiegoś spokoju w Europie i w Świecie. Na miejscu trzech upadłych potęg powstało kilkanaście państw i państewek, które zaczęły swój niepodległy byt od kłótni o miedzę, o taki czy inny skrawek nadbrzeża takiej czy innej rzeki. Od krwawych walk o takie czy inne miasto, drogie jednocześnie paru nacjom. Najgorzej sprawa wyglądała na Bałkanach w tzw. ‘kociołku bałkańskim’. (Coś nam to dziś przypomina). Ale i w bardziej cywilizowanych rejonach Europy rozbicie i waśnie też były duże. Wiadomo było, że prędzej czy później odrodzą się potęgi, które chwilowo wypadły z gry, i które upomną się ‘o swoje’. Odrodziła się potęga niemiecka, wyrosła niespotykana w dziejach potęga sowiecka. (Znowu coś nam się przypomina). W przededniu pierwszej wojny Polacy mieli różne orientacje i różne programy. Narodowa Demokracja (Dmowski i jego zwolennicy) stawiała sobie za cel:  ‘zjednoczenie pod władzą Romanowych (tzn. Rosji) ziem polskich wszystkich trzech zaborów, uzyskując dla nich samorząd a może nawet autonomię’.

(Według Bronisław Stryszowski: ZARYS DZIEJÓW NARODU I PAŃSTWA POLSKIEGO – Londyn 1947):  

Niech Państwo popatrzą, ten cel, wyśmiany pod koniec pierwszej wojny, jako minimalistyczny i serwilistyczny w stosunku do Rosji, po drugiej wojnie został zrealizowany. Polska Ludowa jest właśnie tym o co walczyli endecy. Tyle tylko, że zostali oni okradzieni ze swej idei. W PRL realizowano ich cele i ideologię prawie bez ich udziału, o ile nie liczyć ONR-owskiego odprysku od endecji – Paxu. Zresztą i przed wojną , po śmierci Piłsudskiego, jego obóz też dużo przejął z ideologii narodowej (zwanej dla niepoznaki ‘państwową’) i też nie dopuszczał do udziału w rządach endecji – okradając ją niejako z idei.

Nie mam dzisiaj dużo do dodania do tego pisanego 35 lat temu tekstu. W drugiej części artykułu omówię szczegółowo „sprawę polską” w tamtej wojnie. Wtedy, gdy to pisałem nie znałem jeszcze trylogii Barbary Tuchman poświęconej Wielkiej Wojnie. Później parę słów na ten temat.

A teraz powracam do profesora Taylora i jego „rozkładu jazdy”. Taylor kalendarium zaczyna od wojny prusko-francuskiej z 1870 roku. Wcześniejszą wojnę z Austrią pomija. Zwraca uwagę na zmiany geopolityczne od 1870 do 1914. Rok 1914 relacjonuje szczegółowo od 28 czerwca czyli zamachu w Sarajewie. Słusznie zwraca poprzednio szczególną uwagę na tzw. preludium bałkańskie. Termin użyty przez profesora Henryka Batowskiego w jego, wydanym w latach trzydziestych ub. wieku, dziele poświęconym wojnom bałkańskim z lat 1908-1913. Po wyparciu Turcji z Bałkanów o schedę po niej walczyła Austria z Rosją. Była to walka dyplomatyczna przeradzająca się w konflikt zbrojny. Nie wątpliwie zarzewie Wielkiej Wojny. Ale tak naprawdę głównym konfliktem był spór morski i kolonialny między Anglią i Niemcami. Wielki Bismarck, mąż stanu, który zapytany w połowie XIX wieku o przyszłość powiedział, że wiek XX zdominuje fakt, iż po obu stronach Atlantyku mieszkają narody mówiące tym samym językiem. Było to świeżo po referendum językowym w USA. O psi pazur zwyciężył wówczas język angielski. Na drugim miejscu był niemiecki (?) zaraz za nim hiszpański i francuski. Te pozornie dziwne wyniki wzięły się stąd, iż wprawdzie Niemców na dzisiejszym terytorium Stanów Zjednoczonych mieszkało nie wielu to jednak na niemiecki głosowali emigranci z Galicji: Polacy, Ukraińcy i Żydzi oraz Skandynawowie. Głosowali rozsądnie. Taki Szwed czy Polak wiedział, że jego język nie miał szans zwyciężyć. A hiszpański i francuski? To pokłosie podbojów i aneksji byłych kolonii francuskich i hiszpańskich. Gdy Bismarck formułował swoją przepowiednię to USA nie liczyło się w skali światowej. Miało małą armię i jeszcze mniejszą flotę. Zgodnie z doktryną prezydenta Monroe od 1823 roku Stany Zjednoczone postanowiły absolutnie nie wtrącać się w sprawy Świata poza Ameryką. Kanclerz Bismarck przewidywał jednak wojnę światową z udziałem USA. Próbował temu zapobiec organizując w Berlinie konferencje z udziałem przedstawicieli USA w sprawie kolonialnego podziału Świata w celu rozbrojenia narosłego konfliktu. Pierwsze dwie konferencje (w 1878 i w 1884) zakończyły się względnym sukcesem, trzecia w 1913 zwołana w 15 lat po śmierci Bismarcka zakończyła się fiaskiem.

Pierwsza wojna zaowocowała wybitnymi dziełami literackimi. Jak, pisany w latach 1926 – 1954, sześcioksiąg Arnolda Zweiga: Wielka wojna białych ludzi czy nieśmiertelne dzieło Ericha Marii Remarque’a Na Zachodzie bez zmian (Im Westen nichts Neues). Pseudo dokumentalna  trylogia Aleksandra Sołżenicyna to też piękna literatura, ale tylko literatura. Odmiennie ma się sprawa z trylogią, wspomnianej wyżej, profesor Barbary Tuchman. To niewątpliwie wybitna praca badawcza. Barbara Wertheim – Tuchman w dużej mierze była predestynowana do napisania tego dzieła. Wychowana w renomowanym instytucie dla panien czyli, w prowadzonym w regule niemieckiej, Radciliffe College skończyła później socjologię polityczną na Uniwersytecie w Ohio. Po skończeniu  studiów zajęła się dziennikarstwem. Była korespondentem wojennym w czasie wojny domowej w Hiszpanii. Z tych racji została w czasie II Wojny Światowej powołano do zespołu prowadzącego „czarną propagandę” przeciw Niemcom. Udostępniono jej tajne dokumenty z archiwów dotyczące Pierwszej Wojny. Chodziło o uwypuklenie kompromitujących Niemcy faktów oraz przesadnie relacjonowane swego czasu „niemieckich okrucieństw” związanych z pogwałceniem przez armię niemiecką neutralności Belgii i Holandii. Po rosyjsku nazywano to „zwierstwami”. Prasa moskiewska i piotrogracka  pełna była soczystych opisów tych „zwierstw”. Mieczysław Pawlikowski w swoich wspomnieniach pisze, że ostatnie „zwierstwo” niemieckie to było nie zajęcie przez Niemcy Piotrogradu (Petersburga) po przewrocie bolszewickim. A Niemcy mogli to zrobić. Podobnie, jak i Finowie. Marszałek Mannerheim (tak jak i Piłsudski) uważał, że nie należy pomagać Białej Rosji, bo ta po zwycięstwie nie zgodzi się na niepodległość byłych prowincji. Natomiast bezhołowie bolszewickie osłabi Rosję na zawsze. Ci wielcy mężowie stanu pomylili się wielce. A wracając do pani Tuchman. Zgodnie z założeniami wykorzystywała, czasem i w złej wierze, osiągnięcia propagandy alianckiej z czasów Pierwszej Wojny. Przy okazji zapoznała się z dokumentami stawiającymi w złym świetle aliantów. Między innymi wpadły w jej ręce dokumenty związane z angielską prowokacją znaną dziś dzięki jej książce, jako Telegram Zimmermannna. Była to historia sfałszowania tekstu przejętej przez wywiad brytyjski niemieckiej depeszy i przekazania jej Amerykanom w celu wciągnięcia USA do wojny. Naturalnie, pani Tuchman, wówczas nie mogła tego wykorzystać   Dopiero po kilkunastu latach, w 1958 roku profesor Tuchman wydała książkę na ten temat The Zimmermann Telegram. Jest to trzeci tom jej trylogii. Później wydała tom drugi The Guns of August   (Sierpniowe salwy) i wreszcie tom pierwszy The Proud Tower tytuł polski tej książki Wyniosła wieża nie ma sensu, bo każda wieża jest wyniosła. Chodzi naturalnie o dumną wieżę. Jak wiernie przetłumaczyli to Szwedzi na Det stolta tornet. W każdej szwedzkiej bibliotece trylogię Barbary Tuchman można wypożyczyć i przeczytać. Naprawdę warto. Szczególnie z okazji stulecia wybuchu Pierwszej Światówki.

Ludomir Garczyński – Gąssowski

Lämna ett svar