…widać, że skazańców karzą srożej, niż bycie sobą, albo jeszcze gorzej…

Jakie powinno być państwo? Jego ekonomia, polityka, handel, jego emigracja? Na czym państwo winno się opierać przede wszystkim?

Może na polityce? Może, ale wówczas musi zwrócić baczną uwagę na niebezpieczeństwa, jakie niosą z sobą totalne partie, potężne związki i zarozumiałe religie, bowiem ich interesy są sprzeczne z interesami państwa.

Naturalnie można wprowadzać środki zaradcze natury politycznej, ekonomicznej, wojskowej, różne arbitraże, układy międzynarodowe, czy inne zabezpieczenia. Państwo przeprowadza stosowne badania i ustanawia rozsądne przepisy. Czy tak to działa?

Otóż wcale nie! Nie, bowiem pacjentowi nie można ordynować odpowiedniej kuracji z prostej przyczyny – Pacjent nie istnieje! Są tylko ludzie. Grupy ludzi zamieszkujących pewne przestrzenie.

Narody nie zmieniają swojej narodowościowej polityki, dopóki sami ludzie nie zmienią swojego indywidualnego postępowania. Wszystkie rządy i ich najgorsze idee (hitleryzm, stalinizm maccartyzm, polpotyzm), są odbiciem postępowania jednostek w znacznym powiększeniu. Mówiąc bliżej, rządy państw są zwielokrotnionym refleksem tajemnych planów, pragnień i zamiarów jednostek.

Niechbym się mylił, ale wiele wskazuje na to, że człowiek niepowstrzymywany sumieniem i obawą przed opinią, postępowałby jeszcze gorzej. Czym jest patriotyzm, jeśli nie spełnieniem ukrytych pod szlachetnymi zwrotami egoistycznych żądań? Pod ubranymi we wzniosłe myśli słowami kryje się narodowy patriotyzm usprawiedliwiający dręczenie, oszukiwanie, okłamywanie i łamanie tych, którzy bronią swojego patriotyzmu.

Człowiek dręczy, torturuje i oszukuje w poczuciu, że oto spełnia kryształowe nakazy cnoty! Cóż może być piękniejszego, jak chwalebne mordowanie, zadawanie tortur i gwałcenie praw ludzkich, wszystko dla „zbawienia” ojczyzny?

Powtórzę – Może się mylę, ale nie widzę polaryzacyjnego bieguna. Chcę powiedzieć, że nie znam państwa, którego łagodny i patriotyczny sposób prowadzenia polityki, byłby odbiciem pokojowych zamiarów i pragnień, ściśle powiązanych z łagodnymi stosunkami między wszystkimi ludźmi.

Co mówią fakty?

Ano mówią po pierwsze, że oczywiście wszyscy ludzie są zdolni kochać wszystkich ludzi. Po drugie, że człowiek dokłada usilnych starań, aby tę miłość ograniczać. A zaraz po trzecie twierdzi, że wszystkie ograniczenia można lekko przekreślić, jeśli się tylko mocno pragnie.

Po czwarte i ogromnie ważne – choć banalizowane i ośmieszane współczesną frazeologią – że miłość wyrażana jest dobrym obchodzeniem się z innymi ludźmi, oraz że procentuje ich miłością. Oraz po znamienne piąte, że nienawiść wyraża się złym obchodzeniem z innymi ludźmi.

Czym jest piekło?

Jest niemożnością stania się kimś innym niż istota, którą odnajdujemy w sobie. Wniosek?  Życie mogłoby mieć znacznie lepszą jakość, gdyby człowiek uwierzył, że polega na gotowości do kompromisów, wierze w miłość oraz miłym towarzystwie dreszczu pożądania.

Czym jest niebo?

Niebo to muzyka niebiańskich sfer, niedosiężna błogosławiona wizja. Zgoda? Zgoda! Ale w takim razie, dlaczego tylko oczy i uszy miałyby mieć monopol na niebo i piękno? Znajdujące się w ruchu mięśnie mają też swój raj, swoją harmonię, swoje objawienie.

Zbliżenie dwojga ludzi jest ugodą między dwoma niebami, odgrodzeniem od świata, wykluczeniem siebie, symfonią absolutnej zgodności ruchu i myśli, wkroczeniem w cudowną melodię i przekroczenie jej.

Andrzej Szmilichowski

Lämna ett svar