TRÓJKA, czyli kontrolowany upust emocji

Po przełomie październikowym z pamiętnego 1956 roku, władze zrozumiały, że samym tylko terrorem rządzić się nie da. I wpadły na pomysł rozładowywania napięć przez kontrolowany upust emocji.

Dozwolono teatrzyki i kabarety studenckie, gdzie dla nielicznej publiczności dopuszczano teksty, które dla szerszej widowni były niedostępne. Wychodzono, ze słusznego założenia, że lepiej mieć    umysły inteligencji pod dyskretną kontrolą, niż czekać na kolejny trudny do opanowania ferment. Trzeci Program Polskiego Radia, popularna „Trójka”, powstał na tej właśnie zasadzie.

Oficjalny, Pierwszy Program PR nadawany był na falach długich i był dostępny nie tylko na terenie całego kraju, a także i za granicami Polski. Fale długie mają to do siebie, że są obieralne nawet w odległości tysięcy kilometrów. Co zresztą spowodowało interwencję ZSRR. Moskwa nie życzyła sobie ogólnie dostępnego polskiego radia na swoim terytorium. Interwencja radziecka spowodowała zmianę ramówki Pierwszego Programu i zainstalowanie na antenie nadajnika blokady od strony wschodniej, co osłabiało trochę siłę sygnału na Wschód i wzmacniało na Zachód. Bowiem od tej blokady sygnał odbijał się.

Program Drugi nadawany był na falach średnich i dostępny był lokalnie na terenie jednego województwa. Tu znowu była reglamentacja. Otóż władze dbały o to, by powszechnie znane bolączki z jednego terenu, nie były znane na terenie całego Kraju. Podobnie było z prasą regionalną, którą kolportowano tylko w jednym rejonie.

Na tej samej zasadzie rewelacyjny Trzeci Program miał bardzo mały zasięg. „Trójkę” nadawano na falach ultrakrótkich, w czasie gdy zdecydowana większość odbiorników radiowych nie miała tego zakresu. I, co ważniejsze, fale ultrakrótkie mają bardzo mały zasięg. Są odbieralne w promieniu paru kilometrów od nadajnika. III Program PR nadawany był początkowo tylko w Warszawie, po pewnym czasie i w innych większych miastach.

Ale Polak potrafi! W roku 1962-im, gdy powstała „Trójka”, dużo ludzi w Polsce miało już magnetofony i ci co mieli dostęp do „Trójki” nagrywali audycje satyryczne dla tych co nie mieli. Konkretnie nagrywano „60 minut na godzinę”. W latach siedemdziesiątych krewni i znajomi przywozili nam do Szwecji takie nagrania. Słuchaliśmy tych „60/h” ze zdziwieniem, że takie coś może być nadawane w PRL.

W czasie, gdy Edward Gierek budował nową Polskę, satyrycy z Trójki we wspomnianej audycji budowali Wielki Cyrk Narodowy. Szefem audycji był „nadredaktor” Marcin Wolski, ale główną rolę odgrywał wcielający się w trzy postacie Jacek Fedorowicz. Warto wspomnieć jeszcze o niezapomnianych: Janie Kaczmarku i Krzysztofie Jarosińskim.

Obecnie drogi głównych animatorów audycji się rozeszły. Marcin Wolski został „nadredaktorem” napastliwej audycji TVP Info „W tyle wizji”. Takiej pisowskiej riposty na popularne „Szkło kontaktowe” TVN. A Jacek Fedorowicz pozostał sobą tzn. niezależnym publicystą związanym z szeroko pojętą opozycją.

Ale „Trójka” to nie tylko „60/h”, ale także giełda przebojów prowadzona od kilkudziesięciu lat przez Marka Niedźwieckiego, czy też szereg popularnych audycji prowadzonych przez Wojciecha Manna.

Po aferze ze zdjęciem z Anteny piosenki Kazika Staszewskiego o pobycie Jarosława Kaczyńskiego na cmentarzu podczas epidemii, gdy cmentarze były zamknięte dla zwykłych obywateli, Niedźwiecki oraz Mann i wielu innych popularnych pracowników „Trójki” odeszło z redakcji. To naturalnie odbiło się na popularności tego programu, który jako jedyny program państwowego radia, konkurował z  powodzeniem z radiofonią prywatną. Szkoda.

PiS odniósł kolejne zwycięstwo. Mam nadzieje, że jest to zwycięstwo pyrrusowe.

LGG

Foto: Wikipedia

Lämna ett svar