Zaremba o Szwecji i wirusie

W Gazecie Wyborczej świetny wywiad z Maciejem Zarembą Bielawskim na temat walki z pandemią w Szwecji. Rozmawiał Michał Nogaś.

W wywiadzie mowa jest oczywiście o ”szwedzkiej drodze” walki z pandemią, która budzi wiele kontrowersji. Zwłaszcza za granicą. Zaremba mówi m.in.:

Pytałeś, czy odkryłem drugą stronę medalu. Tak. Zauważyłem, że coś, co wygląda na przywarę, może kryć w sobie zalety. Od lat krytykowałem wyjątkowość szwedzkiego ustroju, która polega na tym, że państwowe urzędy – a jest ich chyba dwieście – są formalnie niezależne od rządu. Rząd może tylko mianować szefa i wydawać ogólne instrukcje dla głównego urzędu podatkowego, inspekcji atomowej, górnictwa, transportu czy szkolnictwa – ale nie wolno mu ingerować w konkretne sprawy ani, broń Boże, w decyzje personalne. Jeśli minister to zrobi – i do tego zostanie przyłapany – poniesie polityczne konsekwencje. To się nazywa „ministerstyre”, ministerialne zarządzanie, we Francji czy w Polsce normalne, w Szwecji ciężki grzech. Urząd pracuje tylko na podstawie ustaw. Jakby był niezależnym sądem.

Ten porządek ma korzenie w XVII wieku. Kiedy Gustav II Adolf wojował w Polsce, jego kanclerz Axel Oxenstierna reformował państwo. Niektóre z urzędów, które stworzył, istnieją do dzisiaj. Składały się z fachowców i były, jak na owe czasy, dosyć apolityczne. Dwieście lat później parlament poszedł dalej i zabronił rządowi ingerencji w konkretne sprawy.

Krytykowałem ten system, bo rozmywa odpowiedzialność. Kilka lat temu urząd ds. transportu zlecił podwykonawcy w Serbii operowanie ściśle tajną bazą danych, z domowymi adresami pilotów bojowych włącznie. Wielki skandal, prawie zdrada stanu. Ale do dziś nie udało się ustalić, kto podjął decyzję: szef urzędu czy minister? W ten sposób politycy mogą unikać odpowiedzialności za bulwersujące decyzje: to nie my, to urząd. Na co urząd odpowiada, że tylko stosował instrukcję.

Lecz pandemia odsłoniła w tym niezdrowym systemie źródło cnoty. Rząd Stefana Löfvena za zgodą całej opozycji oddał zarządzanie epidemią w ręce fachowców, czyli Urzędu Zdrowia Publicznego. Urząd wydaje zalecenia, rząd i parlament je sygnują. Tym samym politycy odebrali sobie szansę pokazów sprawczości i wszelkich aktów symbolicznych, jak zamykanie granic i tym podobne.

Jest także mowa o stereotypowym myśleniu o Szwecji, zwłaszcza w prasie prawicowej:

 Od prawie dziesięciu lat Szwecja jest symbolem wszystkiego, co niedobre, w pojęciu polityków takich jak Putin, Trump czy Marine Le Pen. W Moskwie mają chyba specjalne biuro, które produkuje sensacyjne doniesienia o szwedzkim upadku. Czytam je potem w polskiej prawicowej prasie. A to że tutaj już rządzi szariat, a to że lawinowo rośnie przestępczość, szwedzkie kobiety są gwałcone przez imigrantów, a reszta uciskana przez poprawność polityczną ad absurdum. Oto do czego prowadzą tolerancja, liberalizm, mieszanie ras i brak wiary w Boga. A więc jedynym ratunkiem jest wódz, który silną ręką przywróci moralność i dawny porządek… Dla tego obrazu byłoby katastrofą, gdyby otwarta i liberalna szwedzka strategia walki z pandemią okazała się skuteczniejsza niż zamykanie obywateli i wojsko na ulicach.

Myślę, że doświadczenie pandemii sprawi, że większość krajów na świecie i ich mieszkańcy zobaczą nagle samych siebie w nieco innym świetle. Niektórzy będą zdumieni własną przezornością, inni – przerażeni. Wśród tych ostatnich będą Amerykanie, gdy zrozumieją, jak fatalnie funkcjonuje ich opieka zdrowotna, jak dysfunkcjonalny okazał się ich system polityczny. Mądrze podsumowała to Olga Tokarczuk w „Wyborczej”: coś nas sprawdza.

Szwecja przechodzi ten czas próby w zaskakująco sympatyczny sposób. Spadł poziom agresji, a partia ksenofobiczna – w wielu aspektach przypominająca PiS – straciła impet. Nagle nie ma pola do popisu. Jej temat wypadł z programu. Albo i gorzej, bo nasi bohaterowie w białych kitlach to w dużej części imigranci i ich dzieci.

Wywiad warty przeczytania. W pełnej wersji tylko dla prenumeratorów Gazety Wyborczej.

STREFA.SE

En reaktion på ”Zaremba o Szwecji i wirusie

  1. Wszystko pięknie, tylko dlaczego Szwecja ma śmiertelność w przeliczeniu na 100 000 mieszkańców trzy razy bodajże większą niż Norwegia Dania czy Finlandia….

Lämna ett svar