Tu Ziemia

Ostatnie tygodnie przypominają sensacyjny film z gatunku Armagedon. Starsi czytelnicy pamiętają zapewne świetny, trzymający w napięciu, budujący smutek i obawy film „Ostatni brzeg” z Gregory Peackiem w roli kapitana amerykańskiego atomowego okrętu podwodnego? Oraz scenę, gdy kapitan lustruje przez lornetkę brzegi Stanów Zjednoczonych i wymarłe ulice Manhattanu?

Krajobraz wydumany przez reżysera stał się niestety rzeczywistością. Ciężko uzbrojeni francuscy żołnierze na opustoszałych ulicach Paryża, brytyjski premier Borys Jonson transportowany do szpitala, wymarłe centrum Warszawy, puste sopockie molo, drony nad ulicami, nieliczni przechodnie ukryci za maskami kontrolowani przez policyjno-żołnierskie patrole…

Tu Ziemia! Tu Ziemia! Zostańcie w domu!

Rządy Niemiec i Austrii mówią o elektronicznym dozorowaniu ludności poprzez kontrolę nad ich telefonami, szwedzka Telia przyrzeka EU przyłączenie się, pod warunkiem anonimizacji danych. Węgierski miłośnik wolności i demokracji Wiktor Orban, korzystając z okazji przeprowadza przez parlament prawo rządzenia poprzez stan wyjątkowy na nieokreślony czas. Jak amerykański Kongres wytłumaczy, że ogromne wsparcie – 2.000 miliardów dolarów – jest pierwszą i ostatnią pomocą? Dalej bujajcie się sami!

A także i to. Jak liderzy świata wytłumaczą Gretcie Thunberg, że tysiące miliardów dolarów, które wygrzebali jednym ruchem na walkę z wirusem, nie mogli przeznaczyć, choć w niewielkiej części, by zacząć robić coś z klimatem?

Następują błyskawiczne i w takiej ilości zmiany, że trudno się w tym wszystkim połapać. Ale jednego możemy być niestety absolutnie pewni – i to nie jest żadną pociechą: po drugiej stronie tunelu czeka nas rzeczywistość, której będziemy się bać.

Andrzej Szmilichowski

Lämna ett svar