O Jance Ludawskiej raz jeszcze

Zainteresowanie i zauroczenie Janiny Ludawskiej Szwecją ugruntowało się jeszcze podczas jej pobytu w Lund na miesięcznym stypendium językowym przyznawanym przez dział handlowy ambasady szwedzkiej w Warszawie w sierpniu 1939 roku. Wybuch wojny zastał ją własnie w Szwecji, w neutralnym kraju. Do Polski wróciła w 1945 roku. Skończyła studia teatralne. Pracowała w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej, Państwowym Instytucie Sztuki PAN, Teatrze Dramatycznym oraz Centralnej Poradni Amatorskiego Ruchu Artystycznego.

Nigdy nie sądziła, że w 1968 roku powróci do Szwecji. Tak więc nie przypadkiem Szwecja stała się miejscem docelowym emigracji Janiny Ludawskiej. Doskonała znajomość szwedzkiego i studia kierunkowe sprawiły, że została zatrudniona w archiwum Instytutu Teatrologii i Filmologii Uniwersytetu Sztokholmskiego, gdzie w 1991 roku – będąc już na emeryturze obroniła doktorat za pracę o inscenizacjach Ślubu Witolda Gombrowicza w krajach skandynawskich. Publikowała ponadto eseje na temat adaptacji polskiego dramatu romantycznego w Polsce.

Wiosną 1986 roku spotkałam ją po raz pierwszy. Jako filolog języka polskiego, będący od ponad dwóch lat na emigracji w Szwecji, poszukiwałam pracy w mojej lub zbliżonej do niej dziedzinie. Janina Ludawska prowadząca Archiwum Teatralne na Wydziale Teatrologii i Filmologii Uniwersytetu Sztokholmskiego, niebawem miała odejść na emeryturę. W Instytucie potrzebowano zatem pracownika z odpowiednimi kompetencjami, który poprowadzi Archiwum. To archiwum było „dzieckiem” Janiny Ludawskiej, stworzyła je od podstaw.

Zostałam zaproszona przez panią Ludawską w imieniu kierownictwa instytutu na rozmowę kwalifikacyjną. Byłam onieśmielona, spotkałam jednak osobę otwartą, przychylną. Po przejrzeniu moich papierów i rozmowie dostałam nadzieję na zatrudnienie pod warunkiem studiowania wiedzy o teatrze po szwedzku jako wolny słuchacz razem ze studentami Teatrologii. Pracę rozpoczęłam jesienią pod kierunkiem Janiny według jej programu, który prowadził do poznania głównej tematyki i metod pracy Archiwum oraz dzięki wykładom do poznania po szwedzku wiedzy o teatrze szwedzkim i zagranicznym. Jej wkład pracy, zaangażowanie i troska o podopieczną była niespotykana jak dla nieznajomej, emigrantki politycznej z tzw. grupy solidarnościowej. Byłam wprawdzie jej rodaczką, ale osobą zupełnie jej nieznaną. Podała mi pomocną dłoń w obcym dla mnie jeszcze kraju.

Przez kilka miesięcy pracowałam nadal pod jej kierunkiem, wdrażając się w przyszłe obowiązki. Moim zadaniem było samodzielnie poprowadzić i rozwijać Archiwum Przeźroczy Teatralnych. To niełatwe wyzwanie, ale Janka zrobiła wszystko, aby dobrze przygotować mnie do tej pracy, co zaowocowało świetnymi efektami. Mam nadzieję, że nie zawiodłam zaufania Janki.

Jaką Jankę zapamiętałam z tamtego okresu? Przed oczami mam Jej obraz ze zwykłego dnia pracy: Janka z uśmiechem na ustach wchodzi do gabinetu. Jest skromnie, schludnie ubrana. (Jest trochę młodsza od mojej matki, ale tak jak ona ładna, szczupła i ma wyprostowaną sylwetkę). Emanuje też z niej spokój i dobroć. Po krótkiej i rzeczowej rozmowie przygotowuje się do pracy, po czym zasiada przy swoim biurku i już znajduje się w jej ukochanym świecie wiedzy. Pracuje naukowo. Za rok ma obronę doktoratu. Janina wertuje kartki książek, znajduje to, czego szukała i zaczyna czytać tekst, potem sporządza notatki.

W pokoju panuje cisza, którą zakłóca tylko stukot klawiszy naszych maszyn do pisania. Każda z nas zajęta swoją pracą. Czuję się bezpieczna i niezestresowana. Wiem, że jeśli zajdzie potrzeba, będę mogła zasięgnąć jej rady. Jestem pod Jej opiekuńczym i skrzydłami. Tak jest!

Jeszcze nie ma dziesiątej. O dziesiątej pojawiają się studenci w poszukiwaniu odpowiednich przeźroczy o teatrze do prac zaliczeniowych. Wystarczy jednak, że ktoś potrzebuje specjalistycznej pomocy Janiny Ludawskiej, ona jest zawsze do dyspozycji. Podobnie, gdy przychodzą naukowcy. Kiedy oni sami, ani ja, nie możemy rozwiązać problemu, pomaga Janina, która wie wszystko, bo to ona uporządkowała i rozwinęła to Archiwum. Jest ono największe w Szwecji i nawet w Skandynawii.

W porze lunchu wpada do nas Aleksander Kwiatkowski z Instytutu Filmowego, mieszczącego się na tym samym piętrze. Ucinamy sobie w trójkę krótką, przyjemną pogawędkę po polsku. Janka jest bardzo powściągliwa w słowach, ale zadowolona z rozmowy. Potem idziemy obie na lunch. Tu dołącza do nas przemiła, kolejna Polka, sekretarka na Filmologii, Hedda Perska, też bratnia dusza. Jest świetna atmosfera. Na lunchu spotkamy cały personel Wydziału. Janka jest tutaj popularna. Zawsze jest ktoś, kto chce z nią porozmawiać.

Janka była osobą prostolinijną i bardzo taktowną. Jej wypowiedzi były wyważone, mądre. Wyróżniała się pełnym zaangażowaniem w sprawy Instytutu, dobry duch Teatrologii i Filmologii. Swą wiedzą wzbudzała respekt nas wszystkich na Wydziale. Dla mnie była niedoścignionym wzorcem, autorytetem. Nie tylko dla mnie, ale dla wielu innych. Gdy odchodziła w roku 1987 na emeryturę, otrzymała od nas – pracowników i od naukowców Teatrologii i Filmologii oraz od innych osób związanych z teatrem i filmem – niecodzienny prezent, książkę poświęconą Jej – „TEATERBILDER” (Obrazy Teatru) napisaną przez nas.

Od czasu do czasu odwiedzała nas w domu. Czasem nocowała na naszą prośbę. W dyskusjach politycznych z moim mężem nie była kategoryczna. On też nie. Jakoś się dogadywali. Chyba Janka czuła się z nami dobrze? My bardzo ją lubiliśmy. Stawała się wtedy jakby członkiem rodziny.

Byłam z Janiną w bardzo trudnych chwilach jej życia, po śmierci jej syna – oczywiście nie tak blisko i nie tak często, jak Jej Przyjaciele….

Podziwiałam Jankę także za jej podejście do życia, nawet w tych najtrudniejszych chwilach. Przez blisko trzydzieści lat, była zaangażowana w pomoc chorym, zupełnie nowa dla niej dziedzina! Jako wolontariuszka pracowała w Domu Gościnnym w Sztokholmie. Znalazła swoją drogę kojenia bólu po stracie jedynego syna, spełniając jego prośbę–wolę, niosąc pomoc innym, potrzebującym w Szwecji i w Polsce.

Janina Ludawska była i jest mi bliska. Nie zapomnę Jej nigdy!

Jolanta Szutkiewicz

Janina Ludawska zmarła w Sztokholmie w grudniu 2019 roku.

Foto: Archiwum

Lämna ett svar