PRAWO kontra SPRAWIEDLIWOŚĆ
Złapał Kozak Tatarzyna, A Tatarzyn za łeb trzyma. Znany wierszyk z czytanek dziecięcych, dobrze odźwierciedla obecną sytuację w rozgrywkach wewnątrz pisowskich.
Jest takie powiedzenie, że jeśli Pan Bóg chce kogoś ukarać,to odbiera mu rozum. I chyba tak się stało. Czy ktoś o zdrowych zmysłach mógł mianować na jedno z najwyższych stanowisk w Polsce tak szemraną postać, jaką jest pan Marian Banaś, aktualny Prezes Naczelnej Izby Kontroli? Gdy TVN w znanym reportażu przybliżyła postać Banasia to PiS próbował go odwołać, ale prezesa NIK odwołać nie można. I słusznie! Bo inaczej Naczelna Izba Kontroli straciłaby swoje znaczenie. Powołana w II RP miała być batem na wszelkich malwersantów. Odtworzenie jej w III RP miało służyć tym samym celom. Niewątpliwie Lech Kaczyński był idealnym prezesem tej formacji. Jego późniejsza kandydatura na prezydenta RP była poparta właśnie jego chwalebną działalnością w NIK.
WPISie miano podobno plan B i plan C odwołania skompromitowanego prezesa NIK, ale wszystkie te plany nie wypaliły. Obrażony Prezes przystąpił do kontrataku i zaczął – zgodnie z zadaniami NIK – różne niewygodne dla obecnej władzy kontrole. Między innymi działania prokuratury. Nastąpiła reakcja. Funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego rozpoczęli działania operacyjne wobec mającego najwyższy immunitet, prezesowi NIK. Zrobiono, bezprawnie, rewizje w jego domu, w jego biurze i w mieszkaniach jego córki i syna. Prezes Banaś zaprotestował w tej sprawie u Elżbiety Witek pełniącej funkcję marszałka Sejmu. Pani Marszałek się nie wypowiedziała…
W filmie Juliana Machulskiego „Kilerów dwóch” jest taka scena, gdy dwa gangi walczą ze sobą, a szef policji kreowany przez Jerzego Stuhra, każe policji nie interweniować, tylko poczekać na wynik. I tej mądrej taktyki powinniśmy się trzymać. Gdy gangi pisowskie walczą ze sobą.
(LGG)
