BaNeFF 2020. Historia magistra vitae

Nasi kuzyni, południowi Słowianie, po raz dziewiąty zorganizowali w Sztokholmie (i w kilku innych miejscowościach w Szwecji) kilkudniowy przegląd filmów bałkańskich. W tym roku wątpliwe wydaje się rozpoczynanie opisu od statystyki, bo wśród 6-ciu prezentowanych filmów trzy są koprodukcją kilku krajów wchodzących dawniej w skład Jugosławii (Serbia, Chorwacja, Słowenia, Bośnia i Hercegowina, Czarnogóra), jeden pochodzi z Macedonii, tfu… z Północnej Macedonii), jeden jest produkcją czysto serbską i jeden koprodukcją Serbii z Rosją. Jeśli dodać trzy filmy pokazywane po festiwalu (od marca do maja), to będzie to jeden film bułgarski i dwa serbskie (w tym jeden w koprodukcji z Grecją).

Tegoroczny BaNeFF (New Balkan Film Festival) dużo uwagi poświęca historii. Najpierw – w filmie ”Dnevnik Diane B.” reż. Dana Budisavljevic  – cofamy się do II wojny światowej, gdy w marionetkowym chorwackim państewku Ante Pavelicia prześladuje się Żydów (na rozkaz Hitlera), ale jeszcze bardziej prawosławnych ”schizmatyków” czyli Serbów. Gmina żydowska ma z początku legalne możliwości przesyłania paczek do obozu, większe niż tytułowa postać filmu, katoliczka z Austrii, żona prawosławnego lekarza. Później możliwości gminy się zmniejszają, ale działalność Diany B. nabiera rozpędu, choć cała jej dokumentacja ginie, skonfiskowana przez nowe władze komunistyczne. Ocaliła ponad 10.000 dzieci z KZ Jasenovac. Przypomnienie tych wydarzeń jest dziś ważne tak dla Serbów jak i Chorwatów.

Ćwierć wieku wcześniej mamy prolog I wojny – w filmie ”Zaspanka na vojnike” (Kołysanka dla żołnierza) Predraga Antonijevica. W narzucającym się porównaniu z aktualnym filmem brytyskim ”1917” muszę uznać obraz wojny serbsko-austriackiej za mniej bohaterski. Trup i tu pada gęsto, ale głównie chodzi o ocalenie życia, wbrew autorytarnemu majorowi, który żałuje swego postępowania w ramie filmu. Bohaterstwo tego ratunku polega na sfałszowaniu przez porucznika podpisu majora na zezwoleniu na urlop dla sierżanta-profesora biologii.

Z dwoma wyżej omówionymi filmami można było skojarzyć przybyłą na festiwal Natase Drakulic, autorkę scenariusza Kołysanki… a także znajdującego się na ostatnim etapie produkcji filmu ”Dara iz Jasenovca”, tematycznie nawiązującego do ”Dziennika Diany B.”.

W historię najnowszą próbuje nas wprowadzić ”Bałkanskij rubeż” Andreja Vołgina, najgorszy film festiwalu, całkowicie pominięty w werdykcie jury. Jest to właściwie sprawnie zrealizowany dramat akcji militarnej, trochę na wzór ”The expendables” (z Sylvestrem Stallone et consortes) i kilku podobnych filmów, w najlepszych momentach przypominający ”Saharę” (1943) Zoltana Kordy i jej sowiecki odpowiednik ”Bohaterowie pustyni” (1937), ba, nawet ”Siedmiu samurajów” z kilkoma remake’ami tego arcydzieła. Niestety, ten propagandowy film rosyjsko-serbski przypomina typową komunistyczną fałszywkę. Ostatni etap wewnątrz jugoslowiańskich wojen domowych (konflikt o Kosowo) przedstawiono jako reakcję Serbów i Rosjan na barbarzyńskie bombardowania Serbii przez NATO, świadomie myląc przyczynę i skutek, bowiem bombardowania, rozpoczęte w opinii Zachodu z dużym opóźnieniem, zmusić miały Serbie do ustępstw w sprawie Kosowa, co się też rzeczywiście stało, po upadku reżimu Milosevicia. Muzułmańscy Albańczycy w Kosowie zostali w filmie przedstawieni jako banda sadystycznych zbrodniarzy, terroryzujących cywilną ludność.W jej obronie występują bohaterscy Rosjanie (właściwie Sowieci różnych narodowości) i Serbowie. Odwet ”prawosławnych” za krzywdę w Chorwacji Ante Pavelicia jest pełny.

Uroczystość wręczenia nagród na zakończenie festiwalu musiała dla niektórych spośród nielicznych widzów zabrzmieć jak swoisty antyklimaks, bo największa ich ilość (i jakość), przypadła filmowi nie przedstawionemu na festiwalu, którego projekcja planowana jest na 9 marca. Film ten – zresztą również dramat historyczny ”Kralj Petar” (Król Piotr) – obejrzało tylko 4-osobowe jury (w jego składzie znany także z tych łamów, szef prasowy SFI Jan Göransson).

Aleksander Kwiatkowski

Lämna ett svar