Nagroda Artystyczna POLONIKI 2018: Roman Zasowski

Ktoś powiedział, że o poezji nie należy pisać – należy ją czytać. Ale dla tych, którzy jeszcze nie nie sięgnęli po tomiki poetyckie Romana Zasowskiego warto coś o nich powiedzieć. W jednej z recenzji chyba Michał Moszkowicz, napisał że to poezja otwierająca codzienność, żeby dotrzeć do tajemnicy naszego bytu.

Moszkowicz pisał:

Te wiersze to po prostu pycha. Dla każdego kto przeczytał w życiu choć jeden wiersz. Prawdziwa liryka. Można je porównać z najlepszymi wierszami Ildefonsa K. Gałczyńskiego. Chociaż w innej poetyce pisane. Ich delikatność jest przejmująca, podszyta ironią i dowcipem. Obrazy, marzenia, wątpliwości przedstawione są językiem niezwykle subtelnym i delikatnym. To język cichej rozmowy z przyjacielem, kiedy to więcej treści pozostaje poza rozmową. Czytelnik wierszy Zasowskiego szybko staje się powiernikiem poety. Często musi odgadywać ich treść i znaczenie. Te wiersze są jak buddyjskie mądrości. Cała treść wiersza mieści się tylko w kilku wersach. Całą resztę, całą metafizykę i mądrość musi sobie czytelnik dopowiedzieć sam. Jest to więc poezja medytacyjna. Może takiej medytacji, którą uprawiamy przy goleniu, kiedy biała plama na policzkach i ostra brzytwa pozwala nam na kilka minut ulecieć w niebo. Codzienność i niezwykłość. Język dnia dzisiejszego bez barokizmów, bez przegadania.

Po ukazaniu się kolejnego tomiku ”Skaza pępka” w 2017 roku pisałem w recenzji:

Jest w tej poezji coś z Rafała Wojaczka, coś z Edwarda Stachury. I pod względem kompozycji i nastroju. A przede wszystkim w wyczuleniu na otaczający nas świat. (…) Zasowski z rozwagą i niezwykle przemyślanie operuje każdym słowem i każde słowo ma do spełnienia w tych wierszach swoją rolę. To – jak ktoś kiedyś sformułował – poezja świadoma siebie. W dzisiejszym pragmatycznym świecie, w którym humanizm przegrywa na polu kultury pisanej z kulturą obrazu, poezja odbierana jest jako swego rodzaju anachronizm. A przecież, często w odróżnieniu od prozy – to właśnie jej piękno, mądrość, skondensowanie i estetyka słowa, powinny do nas przemawiać silniej.

Poeta Roman Zasowski odnajduje się w tym wspaniale. Urodził się w 1974 roku w Lipnie. Debiutował w studenckim piśmie ”Index” w Olsztynie. Później swoje teksty publikował w ”Ojczyźnie Polszczyźnie”, ”Gazecie Kujawskiej”, ”Gazecie Lipnowskiej”, ”Słowie Powszechnym”, ”Radostowej”, ”Kurierze Zachodnim”. Jego teksty zostały zamieszczone w antologiach: ”Do skutku …” (Lipno 1997), ”Trzydzieści i trzy” (Lipnowska Grupa Literacka 1999). Należał bowiem do Lipnowskiej Grupy Literackiej. Jest także laureatem kilku literackich konkursów. Wydał zbiory poetyckie: ”Mucha w piwie” (w Warszawie w 1998), później trzy tomiki w naszym wydawnictwie: ”Nożyk do awokado” (w 2009), ”Haiku” (2009) i w 2017 roku wspomnianą ”Skazę pępka”.

Dla mnie osobiście każdy kontakt z twórczością Romana Zasowskiego to niezwykłe przyżycie literackie i estetyczne. Urzeka mnie jego język, wrażliwość, postrzeganie świata. W Nowej Gazecie Polskiej  ukazywały się fragmenty pisanej przez niego powieści ”Jego Wysokość Sprzątacz” – powieści z którą zmagał się z wiele lat. Czekałem na tę książkę, zapowiadała się na fascynującą powieść o życiu w Szwecji, aż wreszcie Roman napisał do mnie:

Moja książka leży nieskończona i wydaje mi się, że tak zostanie. Chcę napisać tę rzecz od nowa, bo poszedłem w złą stronę, nie byłem gotowy na konfrontację z sobą i chyba stąd moja niemoc. Straszliwie umęczyłem się przy ”Sprzątaczu”, nie chcę do tego wracać.

Mam nadzieję, że kiedyś jednak Roman Zasowski do tego wróci. Podziwiam jego literacki talent, a Państwa zachęcam do zapoznania się z jego twórczością. I – na razie – do czytania jego wierszy.

Zakończę słowami wspomnianego już na początku Michała Moszkowicza:

Jestem zdumiony, że do plejady polskich twórców bytujących w Szwecji przybył jeszcze jeden. Tak niezwykły.

Tadeusz Nowakowski

Laudacja wygłoszona podczas uroczystości wręczania Nagród Polonii Szwedzkiej, Sztokholm, 24 stycznia 2020

Lämna ett svar