Od tego wszystko się zaczęło

Fantazja, gdy się zaznaczy, uważana jest nierzadko za formę eskapizmu, innymi słowy ucieczkę. Fantazja, teren raczej podejrzany i  odwiedzany sporadycznie, jeśli w ogóle, w wieku kiedy zaczynamy nazywać siebie dorosłymi. Tak rozumując przyjmujemy z góry, że czas nie działa na naszą korzyść, bowiem świat ludzi dorosłych odziera nas zwolna, lecz systematycznie, z magii i fantazji, szykując tak produkt znany powszechnie dumnym mianem „człowiek dojrzały”.

Na bok zadziwienia i fascynacje, z drogi nierealne fantazje! Dorosły człowiek, zależnie od grupy społecznej do jakiej należy i statusu, czyta eseje, powieści detektywistyczne, brukowce, prasę rewolwerową, ewentualnie czyta lub ogląda coś o drugiej Wojnie Światowej, i na tym w większości poprzestaje. Niebywały sukces „Game of thrones”, liczne projekty wokół zaczarowanego świata Tolkiena czy „Star Wars”, nic tu nie zmieniają. Przeciwnie, cementują tylko fantazję w pozycji lekkiej i nie przeszkadzającej w trawieniu rozrywki.

Oczywisty błąd. Fantazja w swej najlepszej formie, bajce, jest najlepszym, najzdrowszym, pierwotnym i naturalnym, skarbem. Zamiast wczytywać się w kolejne tłumaczenia i wyjaśnienia rozważań Junga, w zupełności mi wystarcza przekonanie graniczące z pewnością, że na dnie naszego DNA znajduje się to, czego niema-bo-nie-widać a jest archetypem prawdy, bajki i mity.

Warto się wysilić i przenieść czasem z codzienności w obszary Wielkiej Nieznajomej, niewidzialnego świata zewsząd nas otaczającego, wspaniałego świata, z którym nici nas łączące sami tak nieopatrznie potargaliśmy. Świat opowieści, sag, mitów, świat bajek, uczy być dobrym człowiekiem, a tego dziejący się wokół świat rzeczywisty nie potrafi, albo nie chce zauważać.

Są tylko dwa gatunki pisarzy: ci co piszą by być znanymi, i ci, którzy piszą by coś opowiedzieć. Pierwsi potrafią być na tyle interesujący aby zaciekawić i dostarczyć rozrywki, ale przeżyją tylko dzieła tych drugich, którzy mają coś do powiedzenia. Ich prace przeżyją dlatego, że wierzyli w to, co pisali. Nie ma z tym nic wspólnego sprawność pisarska, umiejętność podania tematu czy wiarygodność, bowiem nic nie pokona świata sfabularyzowanej magii.

Ma wielu zwolenników pogląd, który zakłada, że świat zwany cywilizowanym poczynając od roku zero, podlega odczarowywaniu spowodownym zafascynowaniem ideą władzy. Z wieków mroku wynikających z braku wiedzy, przenieśliśmy się w jasny świat badań naukowych i rozjaśniającego się stale horyzontu wiedzy. W pewnym sensie to prawda, ale jednocześnie jakby nonsens, albowiem rośną w siłę i zdobywają teren antyszczepionkowcy i inni szaleńcy w rodzaju odradzającego się nazizmu, czy wierzących iż ziemia jest płaska.

Niekoniecznie muszę mieć racji, ale przynajcie że nie jest niemożliwe, iż niepokoje biorą się także stąd, iż nieopatrznie pozbawiliśmy świat sag, klecht, bajek, opowieści, przestaliśmy traktować poważnie mity, a w zamian w pośpiechu i desperacji produkujemy nowe, które nie trzymają miary?

W tym migającym nerwowo, ogłupiającym neonowym światłem świecie zdeformowanych cieni, tęsknimy i wypatrujemy wiarygodnej, przynoszącej ulgę opowieści. Opowieści, która rozróżnia wybór dobra przed złem, naucza jak pokonywać strach i marność, chroni od chęci czynienia świństw.

W osamotnieniu, bez sag, baśni, mitów, bez Sabały, przegramy w walce z bezdusznym światem konkretu, a od porażki uchronić nas może tylko nieskrępowna i wolna jak ptak fantazja. Mówmy do siebie, to bardzo ważne żebyśmy mówili do siebie dobre słowa.

Andrzej Szmilichowski

Lämna ett svar