Lutfisk kontra karp

Co prawda w sklepach pierwsze oznaki grudniowych świąt widać już często pod koniec października, ale okres Bożego Narodzenia rozpoczyna się w Szwecji, podobnie jak w Polsce, z pierwszym dniem Adwentu – na cztery tygodnie przed Wigilią. Chociaż tak naprawdę w dzień Świętej Łucji czyli 13 grudnia. Od tej pory wszyscy aktywnie uczestniczą w przygotowaniach do wieczoru wigilijnego.

Świąteczne zwyczaje przywędrowały do Skandynawii z Niemiec już kilka wieków temu. Na początku XVIII stulecia Szwedzi zaczęli dekorować choinki wzbogacając asortyment ozdób aż do czasów obecnych. Od lat każde miasteczko a także osady, osiedla, instytucje i większe zakłady pracy dekorują swoje własne drzewka sytuowane na zewnątrz budynków. Już na pierwszy tydzień Adwentu wszystko jest gotowe. To także okres, gdy z reguły rzadko praktykujący Szwedzi odwiedzają też kościoły i mają wtedy okazję porozmawiać z pastorem, który zazwyczaj towarzyszy parafianom w rytuale przedświątecznych przygotowań. Często stosuje się praktykę, by młodzież szkolna uczestniczyła w takich uroczystościach w kościele, chociaż nie mają one charakteru religijnego a jedynie związane są z tradycją. Zresztą trwająca obecnie dyskusja na temat respektowania różnych grup religijnych spowodowała, że szkoły muszą ściśle przestrzegać pewnych reguł, zwłaszcza w dużych ośrodkach miejskich, gdzie do szkół chodzą dzieci innych wyznań.

Szczególnie uroczyście obchodzi się dzień 13 grudnia – tzw. Świętą Łucję. Wczesnym rankiem tego dnia wyrusza pochód dzieci-przebierańców. Dziewczynki ubierają się w proste, białe, długie sukienki. Niektóre z nich mają na głowie koronę ze świeczek, inne srebrny łańcuszek, a w rękach trzymają świeczki. Chłopcy przebierają się za krasnale i pierniczki, lub zakładają długie koszule z papierowym, białym rożkiem na głowie, a w ręku mają gwiazdę. Tradycyjnymi smakołykami są pierniczki i szafranowe bułeczki o różnych kształtach.

Boże Narodzenie to dni wolne od pracy, a niekiedy – przy sprzyjającym kalendarzu – można nawet wygospodarować niemal tydzień wolnego. Dawniej, gdy Szwecja była krajem zamieszkałym głównie przez chłopów i rybaków, w Wigilię pozwalano sobie jedynie na prace związane z karmieniem zwierząt gospodarskich i przygotowywaniem wigilijnego stołu.

Wigilia (Julafton) nie jest dniem postnym w Szwecji. Tradycyjnie ucztę rozpoczyna dzień wcześniej rytuał „zanurzania w kotle” (doppa i grytan), polegający na moczeniu kawałków ciemnego chleba w garnku wypełnionym sosem z wieprzowiną.

Sama Wigilia zaczyna się dość wcześnie, około godziny piętnastej można zacząć świąteczną ucztę, która u Szwedów wcale nie kojarzy się z postem. Tradycyjny szwedzki bufet, w dniu Wigilii pełen jest treściwego jadła. Usytuowany w pobliżu wigilijnego stołu ugina się pod połciami szynki, talerzami z wieprzową galaretą i wędlinami. Nie może na nim zabraknąć śledzi w paru kulinarnych wariantach, wędzonego łososia, ryżowej owsianki, ługowanego dorsza i cynamonowych ciasteczek oraz pierniczków o rozmaitych kształtach. Następnie przychodzi kolej na pasztet z wątróbki, szynki, galaretę z wieprzowych stóp oraz lufisk. Ta marynowana w ługu, a następnie suszona ryba – tradycyjnie dorsz – jest symbolem postu pamiętającym czasy sprzed paru setek lat. W Szwecji przestrzegano wtedy jeszcze religijnego kalendarza ustalanego przez papieży. Lutfisk, znany pod podobną nazwą od Helsinek po Reykjavik, związany jest ze starą metodą konserwacji ryb. Suszące się pod specjalnym zadaszeniem wielkie dorszowe filety to także dziś charakterystyczny obrazek z Lofotów, Bornholmu czy Gotlandii.

Tradycyjną potrawą wigilijną jest także „pokusa Janssona”, zapiekanka z ziemniaków i anchois. Na deser podaje się pudding ryżowy (risgryngrot) oraz pachnące cynamonowe ciasteczka i pierniczki. Wśród napojów króluje natomiast grzaniec (glögg), czyli aromatyczne grzane wino z dodatkiem m.in. goździków, kardamonu, cynamonu oraz pomarańczy. Dorośli biesiadnicy raczą się piwem (często specjalną odmianą piwa bożonarodzeniowego – julöl, który smakuje tak samo jak piwo… wielkanocne!), a także narodową wódką aquavit. Chociaż w tym ostatnim wypadku te tradycja już nie ma takiego znaczenia – Wyborowa smakuje tak samo dobrze…

Na deser podaje się pudding ryżowy (risgryngrot) oraz pierniczki. Po kolacji domy odwiedza Jultomten (szwedzki Mikołaj), który przynosi prezenty. Dzieci mogą znaleźć podarunki także w wiszących na kominku skarpetach, ale ta tradycja to już rzadkość – ma raczej swoje korzenie w kulturze anglosaskiej, a rozmiary dzisiejszych prezentów powodują, że nie zmieściłyby się do skarpet.
Coraz częściej w polsko-szwedzkich domach tradycje się mieszają – i dobrze. Z reguły wybieramy to co najlepsze i najsmaczeniejsze. A jedno i drugie można znaleźć i w polskich i szwedzkich tradycjach.

Wesołych Świąt!

STREFA.SE

Foto: Jenny Nystrom. God Jul. Public Domain

Lämna ett svar